W czwartek – ostatni dzień trzydniowego szczytu w Waszyngtonie – przywódcy NATO odbędą dyskusje z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i omówią wyzwania stawiane przez Chiny.
Sojusz składający się z 32 krajów wykorzystał wydarzenia w stolicy USA do zademonstrowania swojej determinacji w obliczu agresji Rosji.
Spotkanie zostało przyćmione niepewnością polityczną w Stanach Zjednoczonych i walką Joe Bidena o polityczne przetrwanie. Amerykański przywódca zorganizuje w czwartek konferencję prasową.
Zełenski dołączy do przywódców NATO w gigantycznym centrum konferencyjnym w sercu stolicy USA. Na szczycie NATO członkowie obiecali przekazanie Ukrainie nowej broni, co pomoże wzmocnić obronę przestrzeni powietrznej kraju.
Jednak Zełenski wezwał zwolenników Kijowa, zwłaszcza Stany Zjednoczone, aby poszli dalej, łącznie z pozwoleniem na ataki na cele znajdujące się na terytorium Rosji.
- Wyobraźcie sobie, ile moglibyśmy osiągnąć, gdyby zniesiono wszystkie ograniczenia – powiedział Zełenski.

W środę przywódcy NATO po raz kolejny powstrzymali się od wystosowania Ukrainie otwartego zaproszenia do przyłączenia się do Sojuszu.
Na szczycie NATO na Litwie w 2023 r. Zełenski wywołał burzę dyplomatyczną, nazywając absurdem odmowę NATO co do opracowania jasnego i stopniowego planu przystąpienia Ukrainy do Sojuszu.
Aby złagodzić rozczarowanie kraju, przywódcy NATO określili wejście Ukrainy do Sojuszu jako nieodwracalne.
Obiecali także, że w przyszłym roku przekażą Ukrainie co najmniej 40 mld euro wsparcia wojskowego.

Chiny – „ważny czynnik umożliwiający kontynuację wojny Rosji z Ukrainą”
NATO skoncentruje się również na rosnącym zagrożeniu ze strony Chin, goszcząc przywódców Australii, Japonii, Nowej Zelandii i Korei Południowej.
Przywódcy NATO wyrazili głębokie zaniepokojenie wzmocnieniem więzi między Pekinem a Moskwą.
W deklaracji ze szczytu nazwano Chiny „kluczowym czynnikiem umożliwiającym kontynuację wojny z Ukrainą”, ponieważ dostarczają towary podwójnego zastosowania, które mogą pomóc moskiewskiej armii.
Pekin ze złością odrzucił oskarżenia NATO, twierdząc, że Sojusz pod przewodnictwem USA szuka pretekstu do rozszerzenia swoich wpływów na Wschód.
Stany Zjednoczone od kilku lat wzywają swoich europejskich sojuszników do zwrócenia większej uwagi na zagrożenia, jakie stwarzają Chiny.




