W białoruskich mediach oraz w litewskich mediach społecznościowych pojawiła się wypowiedź ministra spraw zagranicznych Kęstutisa Budrysa, jakoby miał on wyrazić nadzieję na poprawę relacji z Białorusią i nazwać to swoim marzeniem. Jak podaje resort, minister faktycznie odpowiadał na pytania białoruskich dziennikarzy, jednak jego słowa zostały znacząco wycięte i wyrwane z kontekstu.
Choć wypowiedź wywołała spekulacje – w tym pytania, czy nie jest efektem działania sztucznej inteligencji, oraz interpretacje sugerujące szybką zmianę stanowiska Litwy wobec niedemokratycznej Białorusi – Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśla, że słowa ministra Kęstutisa Budrysa zostały w materiale wideo wycięte, a reportaż białoruskiej, prorządowej telewizji ma charakter prowokacji. Resort zaznacza, że część wypowiedzi dotycząca represji w Białorusi i więźniów politycznych nie została pokazana.
– Minister mówił o tym, że reżim Alaksandra Łukaszenki stosuje represje wobec społeczeństwa obywatelskiego – jednych więźniów politycznych wypuszcza, innych zatrzymuje. Podkreślił też, że Litwa chciałaby mieć w sąsiedztwie państwo pokojowe i demokratyczne, z którym możliwe byłyby przyjazne relacje. Nie można jednak mówić o stosunkach z Białorusią, dopóki nie zostaną uwolnieni wszyscy więźniowie polityczni, dopóki kraj ten współuczestniczy w rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie i z jego terytorium prowadzone są hybrydowe ataki na Litwę – przekazano w komentarzu dla LRT.lt.
Zdaniem ministerstwa „ten przypadek po raz kolejny pokazuje, z kim mamy do czynienia – z prowokatorami i manipulatorami”.

Forum dyplomatyczny w Antalyi odbył się w miniony weekend. Kęstutis Budrys wziął w nim udział w panelu poświęconym bezpieczeństwu Europy razem z szefami dyplomacji Łotwy i Turcji oraz zastępczynią sekretarza generalnego NATO. Jak informuje MSZ, minister podkreślił, że rosyjska agresja przeciwko Ukrainie zasadniczo zmienia architekturę bezpieczeństwa w Europie i priorytety NATO, a sama Rosja pozostaje bezpośrednim i długofalowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego.
W białoruskim materiale zaakcentowano natomiast, że państwa bałtyckie zamierzają przeznaczać na obronność 5 proc. PKB.
Według białoruskich mediów, odpowiadający na pytania Kęstutis Budrys „uśmiechał się i milczał”. Jak wynika z nagrania, materiał został zmontowany – widoczna jest wyraźna przerwa, po której zmienia się obraz.
Wypowiedź została wykorzystana nie tylko przez propagandę Mińska, ale także w przekazie dyplomatycznym. Jak poinformowało w niedzielę białoruskie MSZ, Mińsk „z zadowoleniem przyjmuje” słowa litewskiego ministra.
– Białoruś zawsze opowiadała się za dobrosąsiedzkimi, obustronnie korzystnymi relacjami i jest gotowa do konstruktywnego dialogu. Liczymy na wznowienie kontaktów i wierzymy, że wspólnymi siłami możemy odbudować relacje do pożądanego poziomu – podano w komunikacie.

Jak informują Reporterzy bez Granic, Białoruś – obok Rosji – jest najniebezpieczniejszym krajem w Europie dla dziennikarzy. Po wyborach prezydenckich w 2020 roku media były prześladowane i zamykane, pozostawiając przestrzeń niemal wyłącznie dla kanałów sprzyjających reżimowi.
LRT.lt przypomina, że na Litwie pojawiają się głosy o ewentualnej poprawie relacji z Białorusią, jednak nie słabnie krytyka wobec niedemokratycznego i represyjnego systemu. W marcu Mińsk uwolnił 250 więźniów politycznych w zamian za złagodzenie sankcji ze strony USA.
Główny doradca prezydenta Deividas Matulionis powiedział we wtorek, że rozważany jest dialog z Białorusią na niższym szczeblu politycznym. Jak zaznaczył, nie oznacza to jednak zmiany polityki Litwy wobec reżimu Aleksnadra Łukaszenki.
– Dialog jest rozważany i w pewnej formie się odbywa. Nie wykluczamy kontaktów na niższym szczeblu politycznym. Odpowiednią wolę musi jednak wykazać także druga strona – powiedział Deividas Matulionis w rozmowie z Žinių radijas.




