Naujienų srautas

Wiadomości2023.07.13 08:32

Dyrektor PISM: szczyt w Wilnie odwrócił role liderów Sojuszu

Ewelina Knutowicz, LRT.lt 2023.07.13 08:32

- Szczyt w Wilnie jest historyczny i szczególny. Nie wiem, czy kiedykolwiek wydarzy się podobny. Mamy do czynienia z sytuacją, w której prezydent państwa niebędącego członkiem Sojuszu jest dość powszechnie uznawany za lidera wolnego świata. Zazwyczaj było tak, że to prezydent Stanów Zjednoczonych był tak reprezentowany - mówi w rozmowie z LRT.lt dr Sławomir Dębski, dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), jeden z uczestników panelu dyskusyjnego o potencjale militarnym Ukrainy, w ramach trwającego w Wilnie szczytu NATO.

Przed inauguracją szczytu Zełenski ubolewał z powodu braku konkretów co do przyszłości Ukrainy w NATO i sytuację nazwał wręcz „absurdalną“. Czy takie obawy były właściwe?

Prezydent Zełenski wykonuje swoją pracę w imieniu Ukrainy, narodu ukraińskiego i walczących w jej imieniu żołnierzy. Stara się wywrzeć presję na liderach najpotężniejszego sojuszu obronnego na świecie - Sojuszu Północnoatlantyckiego. Chce dla Ukrainy osiągnąć jak najwięcej. Niewątpliwie musi działać w warunkach zdefiniowanych przez doświadczenia Ukrainy z poprzednimi szczytami Sojuszu, w tym też w Bukareszcie w 2008 r. Tam Ukraina otrzymała obietnicę członkostwa w Sojuszu. NATO nie tylko przyjęło do wiadomości, że Ukraina aspiruje do członkostwa, ale sformułowało polityczne sformułowanie, że zostanie członkiem Sojuszu. Zapewnienie polityczne z 2008 r. nie na wiele się Ukrainie zdało. W związku z tym prezydent Zełenski usiłuje doprowadzić do takiego wyniku szczytu w Wilnie, który nie będzie wyłącznie poparciem aspiracji, ale stwierdzeniem, że Ukraina członkiem na pewno zostanie, najlepiej w określonych terminach (...).

Zełenski swoją pracę wykonuje dosyć skutecznie. Stara się odwołać do opinii publicznej, jak też do liderów demokratycznego świata, aby z kolei oni wywarli presję na swoich liderów, aby byli bardziej skłonni wyjść naprzeciw oczekiwaniom Ukrainy.

Szczyt w Wilnie jest historyczny i szczególny. Nie wiem, czy kiedykolwiek wydarzy się podobny. Mamy do czynienia z sytuacją, w której prezydent państwa niebędącego członkiem Sojuszu jest dość powszechnie uznawany za lidera wolnego świata. Zazwyczaj było tak, że to prezydent Stanów Zjednoczonych był tak reprezentowany. NATO z punktu widzenia USA jest bytem absolutnie szczególnym. Stany Zjednoczone zobowiązały się do utrzymania pokoju w Europie i jego obrony. Zawarły sojusz z państwami europejskimi, a więc w pewnym sensie związały się umową polityczną do obrony pokoju.

Teraz prezydent USA znajduje się pod presją Ukrainy, która członkiem Sojuszu nie jest, ale niewątpliwie ma tzw. „rząd dusz“. Posiada publiczne poparcie, sympatię społeczeństw demokratycznych, także amerykańskiego. To jest szczególna sytuacja, która jest kolejnym argumentem na rzecz tej tezy, że zarówno Ukraina, jak i Sojusz są połączone wspólnym celem. Jest nim przywrócenie pokoju w Europie.

Jednak już został osiągnięty konsensus - Sojusz potwierdza, że ​​Ukraina nie będzie podlegać wymogowi planu działania dotyczącego członkostwa.

To była dość oczekiwana sytuacja. W momencie, kiedy Szwecja i Finlandia nie musiały przechodzić tej ścieżki planu na rzecz członkostwa, tym bardziej się okazało, że tzw. membership action plan wcale nie jest konieczny, by zostać członkiem. Siłą rzeczy politycznie samo przyjęcie Szwecji i Finlandii skróciło drogę Ukrainie.

Pojawiają się opinie, że po tym, gdy Ukraina wejdzie do Sojuszu, może to być pretekstem do kontynuacji wojny. Czy takie opinie są słuszne?

Rosja nie potrzebowała żadnego pretekstu, by napaść na Ukrainę. Ja bym zatem nie przejmował się tym, co Rosjanie będą prezentować jako kolejne uzasadnienie swojej agresywnej polityki. Niewątpliwie faktem jest, że nie ma mowy o możliwości przyjęcia Ukrainy do Sojuszu tak długo, jak musi się bronić przed agresją.

Nie będzie zgody żadnego społeczeństwa czy liderów politycznych na zaangażowanie się w wojnę po stronie Ukrainy. Tak długo, dopóki Rosja nie napadnie na Sojusz, tak długo będzie on pozostawał poza tym konfliktem, niewątpliwie udzielając wszelkiego możliwego wsparcia dla odparcia agresji.

Ukraina broni pokoju w Europie - tej wartości, dla której właściwie powstał Sojusz Północnoatlantycki. Został on utworzony dla pokoju w Europie poprzez militarną obronę. Ukraina broni się samodzielnie, ale odwołuje się do tej samej karty Organizacji Narodów Zjednoczonych, powołując się na którą powstał Sojusz. Istnieje zatem spójność interesów. NATO jest zainteresowane zwycięstwem Ukrainy i odparciem rosyjskiej agresji, oraz imperializmu.

Rosja już nie jest zadowolona ze szczytu w związku ze Szwecją. Skoro Turcja i Węgry dają zielone światło na jej dołączenie do Sojuszu, czy nie oznacza to, że Rosja traci ostatnich „przyjaciół“?

Nie określiłbym tych krajów w taki sposób. Możemy mieć do czynienia z różnego rodzaju podejściem do polityki i kalkulacjami politycznymi, jak też złudzeniami. Nie tylko Węgry czy Turcja je żywiły. Były i inne kraje, o znacznie większym potencjale i sile politycznej, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi. Nie warto zatem czynić do nich specjalnych zarzutów.

Wszystkie kraje sojusznicze, łącznie z Węgrami, Turcją i innymi, są zainteresowane pokojem. Na tym wspólnym interesie warto się opierać budując podstawy do wspólnego politycznego działania.

Wspomniał Pan o wadze udziału Ukrainy - kraju, który nie jest członkiem NATO - na szczycie. Są tu również przedstawiciele opozycyjnej Białorusi, m.in. liderka opozycji Swiatłana Cichanouska. Jakie znaczenie ma ich zaproszenie?

Ich obecność świadczy o tym, że wszystkie społeczeństwa demokratyczne są zainteresowane obroną demokracji i pokoju, czyli połączone tym samym interesem. Sojusz Północnoatlantycki łączy demokratyczne społeczności, jest zainteresowany obroną wspólnych wartości. Europejczycy, którzy poczuwają się w obowiązku tej obrony, pokoju i demokratycznych cywilizacji, jak to jest ujęte w Traktacie Waszyngtońskim, są wspólnotą przyszłości.

Ukraina walczy nie tylko o pokój w Europie, ale także o przyszłość Białorusi. Jeżeli Ukraina polegnie, Białoruś nie będzie miała demokratycznej przyszłości. Wyłącznie zwycięstwo może dać szansę na wolność, niepodległość, suwerenność Białorusi. Sojusz jest zainteresowany obroną demokracji - a niewątpliwie Cichanouska jest politykiem reprezentującym demokratycznego ducha i aspiracji Białorusi. Oznacza to, że również dla Białorusinów jest miejsce pod tym wspólnym namiotem demokratycznych wspólnot w Wilnie.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane