Czy za 10 lat w litewskich szkołach będzie miał kto uczyć? Już dziś wiele placówek mierzy się z brakami kadrowymi, a zawód nauczyciela dla młodych ludzi coraz częściej przestaje być oczywistym wyborem. O tych wyzwaniach rozmawiamy z Emilią Poźniakową – młodą nauczycielką języka francuskiego, Kazimierzem Liplańskim – studentem pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej oraz Krystyną Dzierżyńską – prezeską stowarzyszenia nauczycieli i szkół polskich na Litwie „Macierz Szkolna”.
Brak nauczycieli na Litwie przestaje być prognozą – staje się codziennością. Szkoły już dziś mierzą się z niedoborem kadry, a przyszłość systemu edukacji zależy od tego, czy młodzi ludzie zdecydują się wejść do zawodu, który dla wielu stracił na atrakcyjności.
Z rozmów z młodą nauczycielką języka francuskiego Emilią Poźniakową, studentem pedagogiki Kazimierzem Liplańskim oraz prezes stowarzyszenia polskich nauczycieli i szkół „Macierz szkolna” Krystyną Dzierżyńską wyłania się obraz zawodu pełnego sprzeczności: z jednej strony dającego poczucie sensu, z drugiej – obciążonego systemowymi problemami.
Braki kadrowe to już realność
Problem niedoboru nauczycieli jest widoczny w szkołach już teraz.
– Są nauczyciele, którzy uczą kilku różnych przedmiotów, często zupełnie ze sobą niezwiązanych, bo po prostu brakuje kadry – mówi młoda nauczycielka Emilia.
– Nie ma wystarczającej liczby nauczycieli historii, fizyki czy informatyki, więc część osób podejmuje dodatkowe kursy i zdobywa nowe kwalifikacje, żeby móc prowadzić więcej zajęć i jakoś załatać te braki. – dodaje.
Podobne obserwacje ma student pedagogiki Kazimierz:
– Szkoły regularnie poszukują nauczycieli – szczególnie języków i przedmiotów ścisłych. Coraz częściej bywa, że nauczyciele pracują w kilku placówkach jednocześnie. Wielu nauczycieli odchodzi na emeryturę, a nowych brakuje. Wydaje się, że sytuacja osiągnęła punkt krytyczny.
Problem ten szczególnie dotyka mniejszych miejscowości, gdzie dochodzą dodatkowe trudności, takie jak dojazd czy warunki pracy.

Dlaczego młodzi nie chcą uczyć?
Jednym z najczęściej wskazywanych powodów jest dysproporcja między wysiłkiem a wynagrodzeniem.
– Ilość pracy wciąż nie jest odpowiednio wynagradzana. Co prawda w ostatnich latach sytuacja finansowa nauczycieli trochę się poprawiła – sama to odczuwam – ale nadal nie jest to wystarczające. To chyba najbardziej demotywujący czynnik – podkreśla Emilia.
Kazimierz zwraca uwagę na inny aspekt:
– Przez lata utrwalał się negatywny obraz tego zawodu – jako niewdzięcznego, z dużą odpowiedzialnością i niskimi zarobkami. Do tego dochodzi spadek prestiżu zawodu oraz zmieniające się relacje społeczne. Coraz częściej nauczyciele muszą budować swój autorytet od podstaw, a współpraca z rodzicami bywa wyzwaniem - zaznacza rozmówca.

System, który nie sprzyja stabilności
Kolejnym problemem są częste reformy w oświacie.
– Oświata powinna funkcjonować w stabilnych warunkach, bez nagłych i radykalnych przekształceń – zauważa Krystyna Dzierżyńska.
– Taka sytuacja nie sprzyja rozwojowi ani kreatywnej pracy. Dlatego stabilność w oświacie jest kluczowa – nie tylko dla przyciągnięcia nowych nauczycieli, ale także dla budowania szkół, do których uczniowie będą chcieli uczęszczać – dodaje.
Zdaniem rozmówców, nadmiar biurokracji i obowiązków administracyjnych dodatkowo obciąża nauczycieli i odciąga ich od tego, co najważniejsze – pracy z uczniami.

Społeczeństwo i rola rodziców
Na postrzeganie zawodu nauczyciela wpływają nie tylko warunki pracy, ale też podejście społeczne.
– Z jednej strony trudności mogą zniechęcać – reformy, biurokracja, organizacyjne problemy. Z drugiej jednak świadomość, jak ważny jest ten zawód, działa motywująco – mówi Kazimierz.
Istotną rolę odgrywają także relacje społeczne. Coraz częściej mówi się o braku szacunku wobec nauczycieli, który bywa wynoszony z domu.
– Zdarza się, że rodzice podważają autorytet nauczyciela. A jeśli rodzic nie okazuje szacunku, dziecko zazwyczaj przejmuje tę postawę – zauważa Kazimierz.
Oświata powinna funkcjonować w stabilnych warunkach, bez nagłych i radykalnych przekształceń.
Krystyna Dzierżyńska
To może prowadzić do napięć i utrudniać funkcjonowanie w klasie. Dlatego – jak podkreślają rozmówcy – kluczowa jest współpraca między nauczycielem a rodzicem. Spójny przekaz daje dziecku poczucie stabilności i sprzyja jego rozwojowi.
Na znaczenie tego aspektu zwraca uwagę także Krystyna Dzierżyńska:
– Prestiż zawodu zależy nie tylko od nauczyciela, ale również od postawy rodziców. To w domu buduje się szacunek do szkoły i nauczyciela.
Jej zdaniem, choć sytuacja finansowa nauczycieli stopniowo się poprawia, to właśnie podejście społeczne w dużej mierze decyduje o tym, jak ten zawód jest dziś postrzegany.
– Gdy współpraca między rodzicem a nauczycielem funkcjonuje prawidłowo, rośnie nie tylko jakość edukacji, ale też prestiż zawodu – podkreśla.

Czy są jeszcze powody, by wybrać ten zawód?
Mimo trudności, zawód nauczyciela wciąż przyciąga osoby, które widzą w nim coś więcej niż tylko pracę.
– Nauczanie powinno być bardziej dostosowane nie tylko do oczekiwań, ale też do realnych potrzeb współczesnej młodzieży. Szkoła powinna dawać uczniom nie tylko obowiązki, ale też poczucie sensu, satysfakcję i chęć uczenia się – podkreśla Emilia.
– Czasem wystarczy jeden uśmiech dziecka albo moment, w którym widzisz, że coś zrozumiało i to daje ogromną satysfakcję – mówi Kazimierz.
– Wykładowcy regularnie zwracają uwagę zarówno na braki kadrowe w edukacji, jak i na dużą odpowiedzialność, jaka wiąże się z tym zawodem. Pokazują też pozytywne strony tej pracy, a tych – moim zdaniem – jest naprawdę dużo – dodaje.
Dla wielu młodych ludzi jest to zawód z misją, który daje poczucie sensu i wpływu na przyszłość innych.

Co trzeba zmienić?
Rozmówcy wskazują trzy kluczowe obszary:
— poprawę warunków finansowych
— stabilność systemu edukacji
— odbudowę prestiżu zawodu nauczyciela
– Szacunek do nauczyciela i stabilność to podstawa. Bez tego trudno mówić o przyszłości tego zawodu” – podkreśla Krystyna Dzierżyńska.

Szkoła za 10 lat
Jak będzie wyglądać edukacja za dekadę?
– Chciałabym, żeby szkoła była bardziej nowoczesna i innowacyjna. Żeby uczniowie przychodzili do niej z chęcią. Miejscem, do którego uczniowie przychodzą z chęcią i choćby minimalną motywacją. – mówi Emilia.
– Chciałabym, żeby nauczanie było bardziej kreatywne. Nauczanie to przecież sztuka – a nie każdy to dostrzega. Edukacja nie powinna ograniczać się tylko do podręcznika i zeszytu. Marzy mi się szkoła otwarta, elastyczna i naprawdę nowoczesna – zaznacza.
– To w dużej mierze zależy od polityki państwa i wprowadzanych reform. Jeśli warunki pracy będą sprzyjające, nauczycieli może być więcej. W idealnym modelu – co potwierdzają również badania – mniejsze klasy sprzyjają lepszym efektom nauczania – przyznaje Kazimierz.
– Jeśli więc reformy będą wspierać nauczycieli i poprawiać warunki pracy, jest szansa, że liczba osób w tym zawodzie wzrośnie. Chciałbym w to wierzyć – puentuje.
Jedno jest pewne – przyszłość szkoły zależy od decyzji podejmowanych już dziś. Jeśli warunki pracy się nie poprawią, pytanie „kto będzie uczył za 10 lat?” może pozostać bez odpowiedzi.









