Likwidacja jednej polskojęzycznej grupy przedszkolnej w Starych Trokach wywołała ogromne emocje wśród rodziców i lokalnej społeczności. Samorząd mówi o reorganizacji i optymalizacji sieci placówek, mieszkańcy – o osłabianiu polskiej edukacji i ignorowaniu głosu rodzin. Rodzice obawiają się nie tylko utraty języka, lecz także pogorszenia warunków dla najmłodszych dzieci.
Artykuł uzupełniono o wyjaśnienia dotyczące formalności związanych z rozwiązaniem umowy z kierowniczką placówki.
W Starych Trokach trwa spór, który dla wielu mieszkańców dawno przestał być wyłącznie administracyjną reformą oświaty. Planowana reorganizacja Żłóbka-Przedszkola w Starych Trokach zakłada, że od września placówka zostanie przyłączona do Progimnazjum im. Kiejstuta, natomiast dzieci z polskojęzycznej grupy mają zostać przeniesione do filii Szkoły im. Andrzeja Stelmachowskiego.
Dla części mieszkańców to kolejny etap zmian, które – ich zdaniem – coraz bardziej ograniczają przestrzeń dla polskiej edukacji w regionie.
– Było to jedyne przedszkole w rejonie trockim, w którym funkcjonowała grupa z polskim językiem nauczania. Teraz i tego już nie będzie – mówi jedna z mam dzieci uczęszczających do placówki.
Rodzice: „Nie czujemy, że nas wysłuchano”
Pierwsze informacje o reorganizacji pojawiły się pod koniec ubiegłego roku. Jak opowiada przedstawicielka społeczności lokalnej Agnieszka Rynkiewicz, rodzice od początku próbowali uzyskać odpowiedzi dotyczące przyszłości placówki oraz polskojęzycznej grupy.
– Społeczność przedszkola i szkoły próbowała wyjaśnić, jak miałoby to wyglądać w praktyce, w jaki sposób miałoby funkcjonować i dlaczego podjęto takie decyzje – podkreśla.
Według rodziców dialog z samorządem był jednak jedynie formalnością. Spotkania odbywały się, lecz – jak twierdzą mieszkańcy – decyzje były już wcześniej podjęte.
– Rozmowy były, ale dopiero po tym, jak zostaliśmy poinformowani, że planowana jest reorganizacja – mówi jedna z matek. – Nie powiedziałabym jednak, że samorząd był gotowy zmienić swoją decyzję - dodaje.
Rodzice organizowali spotkania, zbierali podpisy, konsultowali się z prawnikami i próbowali znaleźć rozwiązanie kompromisowe. Ostatecznie jednak reorganizacja została zatwierdzona.

Samorząd mówi o optymalizacji
Oficjalnie Samorząd Rejonu Trockiego uzasadnia zmiany koniecznością optymalizacji sieci placówek, centralizacji administracji oraz bardziej racjonalnego wykorzystania zasobów finansowych i organizacyjnych.
Z danych, które podaje samorząd reorganizacją objęty jest nie tylko Żłobek-Przedszkole w Starych Trokach w rejonie trockim, ale również szkoła-przedszkole „Gandriukas” w Wysokim Dworze, Żłobek-Przedszkole w Połukniu oraz Żłobek-Przedszkole w Brażuolė w rejonie trockim.
Dyrektorka placówki Svetlana Golovač potwierdza, że zgodnie z decyzją samorządu dzieci z grup litewskojęzycznych pozostaną w obecnym budynku przedszkola, natomiast grupa polskojęzyczna zostanie przeniesiona do filii szkoły Stelmachowskiego.
Jednocześnie w dokumentach – jak podkreśla dyrektorka – brakuje szczegółowych analiz dotyczących finansów, demografii czy wpływu reorganizacji na edukację mniejszości narodowych.
Społeczność zwraca uwagę również na to, że problem nie dotyczy braku dzieci.
W grupie „Kociątka”, prowadzonej w języku polskim, obecnie uczy się 12 dzieci w wieku od dwóch do pięciu lat. Samorząd nie opublikował danych wskazujących, że grupa nie mogłaby dalej funkcjonować.
– Grupa została w pełni skompletowana i funkcjonuje do dziś – podkreśla Golovač.
Władze natomiast podkreślają, że edukacja w języku polskim ma być nadal zapewniona. Jak poinformował samorząd, dzieci z polskojęzycznej grupy mają zostać przeniesione do już funkcjonującej grupy przedszkolnej działającej przy filii Szkoły im. Andrzeja Stelmachowskiego.

„Po polsku możecie mówić w domu”
Największe emocje wśród rodziców wzbudziły jednak propozycje, by dzieci po prostu przeszły do grup litewskojęzycznych.
Podczas spotkań z władzami rodzice usłyszeli, że dzieci mogą nadal uczęszczać do tego samego przedszkola, jeśli zmienią język nauczania. Według relacji społeczności pojawiły się także sugestie, że „po polsku można rozmawiać w domu”.
Dla wielu rodzin takie rozwiązanie nie jest jednak neutralne.
– Sama ukończyłam szkołę z polskim językiem nauczania. Mąż również uczył się w polskiej szkole. Chcieliśmy kontynuować tę tradycję, ponieważ to wszystko jest częścią naszej kultury i naszej tożsamości – mówi jedna z mam.
Rodzice podkreślają, że wybór polskiej grupy nie był przypadkowy. Dla części rodzin oznacza on możliwość zachowania dwujęzyczności, więzi kulturowej oraz ciągłości edukacyjnej.
– Jeśli tego zabraknie, to z czasem może zaniknąć także polszczyzna, nasze tradycje i rodzinne wartości – dodaje rozmówczyni.
Po skontaktowaniu się z samorządem przedstawiciele rejonu trockiego zaprzeczają, by takie sugestie były kierowane do rodziców.
Samorząd odniósł się do zarzutów dotyczących słów, które – według rodziców – miały paść podczas spotkań z władzami, że „po polsku można rozmawiać w domu”.
– Przekazywana przez państwa informacja nie odpowiada rzeczywistości, samorząd takich propozycji nie składał – podkreślono w odpowiedzi przesłanej dla LRT.

Obawy o warunki dla najmłodszych dzieci
Dużo niepokoju budzi również kwestia infrastruktury w miejscu, do którego mają zostać przeniesione dzieci.
Społeczność zwraca uwagę, że szkoła Stelmachowskiego obecnie nie jest w pełni dostosowana do potrzeb najmłodszych dzieci, szczególnie tych w wieku od 1,5 do 3 lat.
Rodzice obawiają się przede wszystkim kwestii sanitarnych, organizacyjnych i bezpieczeństwa.
– Na dniu otwartym widziałam, że pomieszczenia rzeczywiście nie są jeszcze w pełni dostosowane dla najmłodszych dzieci. Przede wszystkim brakowało odpowiednich łazienek dla maluchów – mówi jedna z matek.
Nie wiadomo również, jak będą wyglądały kwestie opieki oraz kadry pedagogicznej.
– Do dziś nie wiemy, czy nasza obecna wychowawczyni albo chociaż jedna z naszych pań będzie dalej pracowała z naszymi dziećmi – podkreśla rozmówczyni.
Rodzice zwracają uwagę także na pogorszenie codziennych warunków funkcjonowania dzieci.
Obecne przedszkole posiada własną kuchnię, duży plac zabaw i znajduje się z dala od ruchliwej ulicy. W nowym miejscu jedzenie ma być dowożone, a przestrzeń do zabawy – znacznie mniejsza.
– Mamy poczucie, że warunki dla naszych dzieci po prostu się pogorszą – mówi matka przedszkolaka.
W odpowiedzi na obawy dotyczące warunków dla najmłodszych dzieci samorząd zapewnia, że trwają już prace planistyczne związane z przygotowaniem pomieszczeń dla dzieci od pierwszego roku życia. Jak zaznaczono, przestrzenie mają zostać dostosowane zgodnie z normami higieny oraz rekomendacjami specjalistów Narodowego Centrum Zdrowia Publicznego.

Społeczność: „To coś więcej niż jedna grupa”
Wielu mieszkańców podkreśla, że sprawa dotyczy nie tylko jednej grupy przedszkolnej, ale przyszłości wielokulturowości w regionie.
– Dla wielu mieszkańców jest to pytanie o to, w jakim kierunku będzie rozwijała się lokalna społeczność i czy uda się zachować jej wielokulturowy charakter – mówi dyrektorka placówki.
Stare Troki od lat są miejscem, gdzie obok siebie żyją rodziny różnych narodowości – Litwini, Polacy i przedstawiciele innych społeczności. W takich miejscowościach szkoła i przedszkole pełnią często rolę nie tylko edukacyjną, lecz także kulturową i społeczną.
Według Agnieszki Rynkiewicz problem dotyczy szerszego procesu zachodzącego w ostatnich latach.
– Uważam, że wszystkie działania podejmowane w ciągu ostatnich 3–4 lat są wymierzone przeciwko polskiej mniejszości narodowej – mówi. – Odbieram to jako proces wynaradawiania.
Podobne emocje wyrażają również rodzice.
– Odebraliśmy to jako kolejny krok prowadzący do osłabiania polskości w rejonie trockim – podkreśla jedna z mam.
Litewskie rodziny także wspierają polską grupę
Wsparcie dla zachowania grupy polskojęzycznej płynie także od części rodzin litewskich.
Jak podkreślają rozmówcy, w Starych Trokach wiele rodzin funkcjonuje w środowisku dwujęzycznym, a część litewskich rodziców świadomie wybiera polską szkołę lub grupę przedszkolną ze względu na atmosferę i jakość edukacji.
Dyrektorka placówki zaznacza, że dla części mieszkańców grupy polskojęzyczne są po prostu naturalnym elementem lokalnej społeczności.
– W okolicach Starych Trok od dawna funkcjonują społeczności o mieszanym składzie narodowościowym. Dla wielu mieszkańców grupy polskojęzyczne nie są postrzegane jako oddzielny system, lecz jako naturalna część lokalnej edukacji – podkreśla.

Dyrektorka przedszkola zostanie zwolniona
W trakcie reorganizacji Żłóbka-Przedszkola w Starych Trokach ze stanowiska zostanie zwolniona dyrektorka placówki Svetlana Golovač. Jak poinformowała, decyzję wręczono jej po serii wezwań do składania wyjaśnień dotyczących podpisywania przelewów i dokumentów placówki podczas zwolnienia lekarskiego.
Samorząd uznał, że doszło do poważnego naruszenia obowiązków służbowych. Golovač twierdzi jednak, że działała na prośbę działu finansowego samorządu, a wszystkie płatności były realizowane prawidłowo.
Dyrektorka uważa również, że od dłuższego czasu wywierano na nią presję w związku z pełnioną funkcją oraz reorganizacją placówki. Jak relacjonuje, była namawiana do dobrowolnego odejścia ze stanowiska, a wcześniej kwestionowano również wyniki jej oceny pracy.
Informacja o zwolnieniu pojawiła się w czasie trwającego napięcia wokół reorganizacji przedszkola i likwidacji polskojęzycznej grupy. Samorząd, zapytany przez LRT o przyczyny oraz argumenty dotyczące zwolnienia dyrektorki, nie udzielił odpowiedzi na przesłane pytania.
Svetlana Golovač poinformowała, że zarządzenie o rozwiązaniu umowy o pracę musiało wejśc w siłę 27 maja tego roku, lecz ponieważ dyrektorka przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim, zarządzenie o rozwiązaniu umowy o pracę nie może na razie wejść w życie.
Tą informację potwierdziła również przedstawicielka samorządu. W moment, kiedy Svetlana Golovač wróci ze zwolnienia lekarskiego umowa o pracę będzie rozwiązana.
Czy możliwy był kompromis?
Według społeczności rozwiązań kompromisowych było kilka.
Rodzice proponowali między innymi pozostawienie polskojęzycznej grupy albo przyłączenie przedszkola do szkoły polskiej zamiast litewskiej.
– Skoro nie brakuje dzieci w grupie polskojęzycznej, można było po prostu zachować tę grupę albo przyłączyć przedszkole do polskiej szkoły, a nie do szkoły litewskiej – wyjaśnia Rynkiewicz.
– W polskiej szkole obowiązuje model nauczania w dwóch językach – polskim i litewskim. Natomiast szkoły litewskie prowadzą nauczanie wyłącznie w języku litewskim. Dlatego przyłączenie przedszkola do szkoły litewskiej automatycznie prowadzi do likwidacji grupy z polskim językiem nauczania – dodaje.
– Przedszkole znajduje się dosłownie po drugiej stronie ulicy od Szkoły im. Andrzeja Stelmachowskiego – mówi Agnieszka Rynkiewicz. – Takie rozwiązania istniały, jednak nikt nie chciał nawet o nich rozmawiać.
Także dyrektorka uważa, że kompromis nadal byłby możliwy, gdyby pojawiły się jasne gwarancje dotyczące przyszłości edukacji w języku polskim.
– Największym zagrożeniem nie jest dziś sama reorganizacja, lecz sytuacja, w której ludzie zaczynają czuć się niewysłuchani lub niepewni przyszłości swoich dzieci – podkreśla Svetlana Golovač.







