Komendant główny policji Arūnas Paulauskas poruszył temat rotacji funkcjonariuszy jako narzędzia ograniczania korupcji w niektórych rejonach kraju. Na razie jednak Departament Policji nie dysponuje informacjami, które mógłby publicznie przedstawić w tej sprawie. Z kolei związek zawodowy funkcjonariuszy uważa, że już dziś istnieje wystarczająco dużo środków zapobiegawczych – konieczne jest jedynie, by odpowiedzialne za to jednostki policji właściwie wykonywały swoje obowiązki.
Ponad tydzień temu poinformowano, że podczas szeroko zakrojonej operacji organów ścigania zatrzymano 13 funkcjonariuszy – 10 policjantów i 3 strażników granicznych. Spośród zatrzymanych policjantów aż ośmiu pełniło służbę w komisariacie policji w Solecznikach.
Minister spraw wewnętrznych Władysław Kondratowicz nazwał to bolesnym sukcesem, a komendant główny policji zasugerował, jakie środki mogłyby zostać podjęte, by funkcjonariusze nie wpadali w sieć powiązań z przemytnikami.
O możliwych sposobach przeciwdziałania takim problemom komendant główny policji Arūnas Paulauskas mówił w podcaście „Polityka” prowadzonym przez dziennikarza Edmundasa Jakilaitisa.

Gość programu przyznał, że problem jest poważny, i wskazał, że jednym z rozwiązań mogłaby być rotacja funkcjonariuszy. Jak zaznaczył, obecnie szeregowi policjanci nie podlegają rotacji – dotyczy ona wyłącznie kadry kierowniczej, która może zmieniać miejsce służby co pięć lat.
– Jeśli chodzi o szeregowych funkcjonariuszy, obecnie nie istnieje żaden system rotacji. (...) Przygotowałem pakiet propozycji, z którym zamierzam udać się do ministra spraw wewnętrznych. Będziemy rozmawiać o szczególnie problematycznych rejonach oraz o możliwości czasowego przenoszenia funkcjonariuszy z takich miejsc do innych jednostek – być może na rok lub dwa lata – powiedział komendant główny policji w podcaście.
Jako przykład podał sytuację, w której funkcjonariusz z Solecznik mógłby zostać przeniesiony do Kiejdan, a policjant z Kiejdan trafiłby do Solecznik. Zdaniem Paulauskasa w ten sposób do komisariatu trafiałby neutralny funkcjonariusz, który nie zna lokalnych układów i kieruje się wyłącznie przepisami prawa.
– Myślę, że przyniosłoby to ogromny efekt – powiedział komendant główny policji w podcaście Edmundasa Jakilaitisa.

Zaznaczył jednak, że takie rozwiązanie wymagałoby dodatkowych środków finansowych. Funkcjonariuszom należałoby zaoferować odpowiedni pakiet socjalny, obejmujący m.in. pokrycie kosztów przeprowadzki. Jak podkreślił Paulauskas, udział w takim programie powinien mieć w dużej mierze charakter dobrowolny.
Portal LRT.lt zwrócił się do Departamentu Policji z prośbą o szerszy komentarz dotyczący pomysłu komendanta głównego – m.in. sposobu jego wdrożenia czy potencjalnych kosztów. W odpowiedzi poinformowano jednak, że na obecnym etapie koncepcja nie jest przedmiotem oficjalnych dyskusji, dlatego nie ma jeszcze informacji, które mogłyby zostać przekazane opinii publicznej.
Nie był to zresztą pierwszy raz, gdy komendant główny policji mówił o rotacji funkcjonariuszy. Już w lutym Paulauskas poruszał ten temat podczas programu portalu 15min.lt.
– Policjanci, którzy urodzili się na przykład w rejonie solecznickim lub innych regionach przygranicznych z Białorusią, dorastali tam i później trafiają do służby, często znajdują się w trudnej sytuacji. Zdarza się, że jeden z kolegów ze szkolnej ławki czy sąsiad pracuje w policji, a drugi zajmuje się przemytem. W takich warunkach funkcjonariuszowi rzeczywiście może być trudniej wykonywać swoją pracę – mówił.

– Musi tam mieszkać. Jego dzieci prawdopodobnie chodzą do tego samego przedszkola i tej samej szkoły. Dlatego stawiamy pytanie, czy państwo nie powinno wprowadzić systemu rotacji funkcjonariuszy, przy jednoczesnym zagwarantowaniu im wszystkich świadczeń socjalnych – mówił wówczas Paulauskas.
– Funkcjonariusze z Solecznik mogliby trafiać do pracy w Wilnie, a może do Koszedar lub Elektren. Z kolei policjanci stamtąd mogliby zostać skierowani do regionów przygranicznych, gdzie przez trzy–cztery lata wykonywaliby służbę bez żadnych lokalnych powiązań, nie obawiając się, że ktoś podpali im dom albo potnie opony w samochodzie – tłumaczył w lutym komendant główny policji, przedstawiając przykład możliwego modelu rotacji.

Środków zapobiegawczych jest wystarczająco dużo
Pomysłu rotacji nie popiera jednak związek zawodowy reprezentujący funkcjonariuszy. Jego przewodnicząca Roma Katinienė uważa, że już dziś istnieją skuteczne narzędzia pozwalające kontrolować funkcjonariuszy i przeciwdziałać korupcji w policji.
– Mam poważne wątpliwości wobec takiego pomysłu. Już teraz istnieje wystarczająco dużo mechanizmów służących kontroli funkcjonariuszy i zapobieganiu korupcji. Są różnego rodzaju kontrole i procedury, które pozwalają odpowiednio wcześnie reagować. Dzięki nim funkcjonariusze mieszkający na danym terenie nie powinni być skłonni do łamania prawa ani podatni na korupcyjne wpływy – powiedziała Katinienė.

Zwróciła również uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie Solecznik. Jej zdaniem należy mówić o małych samorządach w ogóle.
Jak podkreśliła przewodnicząca Litewskiego Związku Zawodowego Policjantów, w niewielkich miejscowościach mieszkańcy znają się nawzajem i są ze sobą powiązani, dlatego nie należy sprowadzać dyskusji wyłącznie do samorządów przygranicznych i problemu przemytu.
– Dokładnie takie same zagrożenia występują we wszystkich mniejszych miejscowościach. (...) Może się zdarzyć na przykład, że funkcjonariusz zatrzyma do kontroli znajomego, który popełnił wykroczenie drogowe albo prowadził samochód pod wpływem alkoholu – wskazywała przewodnicząca związku zawodowego.

Jak podkreśliła Katinienė, już dziś policja zmaga się z poważnymi brakami kadrowymi. Jej zdaniem dyskusje o rotacji mogą nie tylko utrudnić pozyskiwanie nowych funkcjonariuszy, ale również skłonić część obecnie służących policjantów do odejścia ze służby.
– Młodzi ludzie planują, gdzie chcą pracować i mieszkać. Takie ciągłe przenoszenie funkcjonariuszy, przy jednoczesnej gwarancji pokrywania kosztów wynajmu mieszkania jedynie przez określony czas, a także bardzo ograniczonych rekompensatach za dojazdy do służby, sprowadza się ostatecznie do kwestii finansowych – mówiła.
– Funkcjonariusze mogą odchodzić ze służby albo mogą pojawić się problemy z pozyskiwaniem nowych kadr. Takie rozwiązania powinny być dobrze przemyślane. Narzędzi zapobiegających korupcji jest wystarczająco dużo. Przede wszystkim jednostki powołane wewnątrz policji do zwalczania takich zjawisk powinny właściwie wykonywać swoją pracę – powiedziała Katinienė.

Zapytana, czy związek zawodowy uczestniczy w prowadzonych przez Departament Policji wewnętrznych dyskusjach na ten temat, odpowiedziała, że dialog społeczny z kierownictwem policji w ostatnich latach znacząco się pogorszył. Dlatego również w tej sprawie – przynajmniej na razie – nie prowadzono ze związkiem żadnych konsultacji.
Rotacja dotyczy już kadry kierowniczej
Rotacja funkcjonariuszy nie jest na Litwie rozwiązaniem nieznanym. Podobnie jak policja, system rotacji kadry kierowniczej stosuje również Państwowa Straż Graniczna. W określonych przypadkach możliwe jest także przenoszenie na inne stanowiska funkcjonariuszy niepełniących funkcji kierowniczych.
Doradca Straży Granicznej Giedrius Mišutis wyjaśnił portalowi LRT.lt, że zasady rotacji określają ustawa o granicy państwowej i jej ochronie oraz statut służby wewnętrznej.

– Rotacja dotyczy kadry kierowniczej do poziomu zastępcy komendanta placówki granicznej włącznie. W tej grupie jest ona aktywnie stosowana. W ubiegłym roku przeprowadzono dużą rotację komendantów placówek granicznych – większość z nich zmieniła stanowiska. Dotyczyło to również ich zastępców – powiedział Mišutis.
Jak dodał, w przypadku funkcjonariuszy niższego szczebla rotacja nie jest przewidziana przepisami prawa. Istnieje jednak inny artykuł statutu służby wewnętrznej, który przewiduje możliwość zmiany stanowiska służbowego funkcjonariusza.
– Chodzi o przeniesienie na inne stanowisko w przypadku potrzeb służby. Nie jest to rotacja, ale takie przeniesienie jest możliwe. Na podstawie tego przepisu również w Straży Granicznej dochodzi do zmian kadrowych. W ubiegłym roku około 100 funkcjonariuszy zostało przeniesionych właśnie z powodu potrzeb służbowych. Przepisy przewidują dwa tryby: przeniesienie za zgodą funkcjonariusza i bez jego zgody. Na okres do sześciu miesięcy funkcjonariusz może zostać przeniesiony bez swojej zgody. Takie przypadki zdarzają się jednak bardzo rzadko i mają charakter jednostkowy, ponieważ wiążą się z kwestiami społecznymi, rekompensatami oraz sytuacją rodzinną. To skomplikowany proces zarówno pod względem życiowym, jak i logistycznym – wyjaśniał portalowi LRT.lt doradca Straży Granicznej.

Jak dodał Mišutis, przeniesienia za zgodą funkcjonariusza są stosowane dość często, jeśli wymagają tego potrzeby służby. Podkreślił jednak, że nie należy utożsamiać ich z rotacją.









