Naujienų srautas

Wiadomości2026.06.02 14:53

Tamašunienė krytykowana za odwoływanie się od wyroków sądowych: „To homofobia”

Choć sądy w swoich orzeczeniach uznają partnerstwo osób tej samej płci, Ministerstwo Sprawiedliwości zaskarża te wyroki. Eksperci zajmujący się prawami osób LGBT+ twierdzą, że resort odwołuje się od decyzji sądów nie z powodów technicznych, lecz politycznych. Działacze społeczni określają działania ministerstwa jako przejaw homofobicznej postawy.

W 2024 r. rząd zwrócił się również do Sądu Konstytucyjnego z wnioskiem o rozstrzygnięcie, czy brak możliwości zawierania związków partnerskich przez pary jednopłciowe jest zgodny z Konstytucją.

Przed rokiem, w kwietniu 2025 r., Sąd Konstytucyjny orzekł, że instytucja partnerstwa przewidziana w Kodeksie cywilnym jest niezgodna z Konstytucją, ponieważ ogranicza się wyłącznie do związku kobiety i mężczyzny, nie uwzględniając relacji osób tej samej płci.

Orzeczenie otworzyło drogę do rejestrowania neutralnych płciowo związków partnerskich za pośrednictwem sądów do czasu, aż Sejm uchwali szczegółowe przepisy regulujące sytuację wspólnie mieszkających, niepozostających w małżeństwie par. Za wdrożenie wyroku Sądu Konstytucyjnego odpowiada Ministerstwo Sprawiedliwości.

Tymczasem kierowany przez Ritę Tamašunienė resort zaczął zaskarżać wyroki sądów zobowiązujące ministerstwo do rejestrowania związków partnerskich.

Ponieważ ministerstwo nie wykonuje obowiązku zapewnienia parom jednopłciowym możliwości zarejestrowania partnerstwa, część par zaczęła już zwracać się do komorników, domagając się nałożenia kar finansowych na instytucje niewykonujące prawomocnych orzeczeń sądowych.

Członek zarządu Stowarzyszenia Tolerancyjnej Młodzieży Jonas Valaitis podczas wtorkowej konferencji prasowej podkreślał, że Ministerstwo Sprawiedliwości próbuje obecnie przekonywać opinię publiczną, iż rejestrowanie uznanych przez sądy związków partnerskich jest niemożliwe z powodu braku jasnych regulacji prawnych.

Jak zaznaczył Valaitis, rzeczywistość wygląda jednak inaczej.

Valaitis zwrócił uwagę, że samo ministerstwo mogłoby zainicjować projekt ustawy o związkach partnerskich, jednak tego nie robi.

– Ministerstwo nie może powoływać się na własną bezczynność jako argument uzasadniający niemożność wykonania wyroku sądu – podkreślił.

– Wyroki sądów są zaskarżane nie z powodów technicznych, lecz politycznych – dodał Valaitis, określając działania resortu jako przejaw „homofobicznej postawy kierownictwa ministerstwa”.

Apelują o udział w proteście podczas marszu

Przewodniczący Stowarzyszenia Tolerancyjnej Młodzieży Artūras Rudomanskis poinformował, że 6 czerwca, podczas marszu Pride, odbędzie się również akcja protestacyjna.

Gdy uczestnicy marszu dotrą pod gmach Ministerstwa Sprawiedliwości, organizatorzy zachęcają ich do pozostawienia przed budynkiem różowych trójkątów.

Różowe trójkąty były używane w czasie II wojny światowej w nazistowskich obozach koncentracyjnych. Najczęściej oznaczano nimi homoseksualnych mężczyzn.

– Prawa człowieka nie są dane raz na zawsze – trzeba ich nieustannie bronić. (...) Dziś prawa jednych ludzi są uznawane za mniej ważne niż prawa innych – powiedział Rudomanskis.

Jak podkreślili organizatorzy, celem akcji jest zwrócenie uwagi na działania Ministerstwa Sprawiedliwości, które ich zdaniem są wymierzone przeciwko osobom LGBT+.

Próba uchylenia się od odpowiedzialności jest nie do przyjęcia

Simona Padegimaitė, której związek partnerski został uznany na mocy wyroku sądu, przyznała, że orzeczenie Sądu Konstytucyjnego umożliwiające sądom uznawanie partnerstw było dla niej i wielu innych osób promykiem nadziei.

– Zawsze wydawało się, że już za chwilę coś się zmieni – zostaną przyjęte odpowiednie przepisy, pojawią się konkretne rozwiązania. Minęło jednak tyle czasu i nic się nie wydarzyło. Teraz mamy orzeczenie Sądu Konstytucyjnego, a sądy stopniowo uznają związki partnerskie. Uznano również mój związek z partnerką, ale samo uznanie nie daje wystarczającej jasności prawnej – mówiła Padegimaitė.

Jej zdaniem wyrok sądu pozostaje w dużej mierze symboliczny, dopóki partnerstwo nie zostanie formalnie zarejestrowane.

– Planujemy kupić dom. Istnieje program wsparcia dla młodych rodzin, a przepisy przewidują, że obejmuje on również partnerów. (...) Nie wiemy jednak, czy rzeczywiście mogłybyśmy z niego skorzystać, od czego by to zależało i jakie prawa nam przysługują, ponieważ wciąż brakuje jasnych regulacji – podkreśliła.

Podobne wątpliwości pojawiają się również w wielu innych obszarach życia. Dlatego – jak podkreślała kobieta, której związek partnerski został uznany przez sąd – parom jednopłciowym wciąż brakuje poczucia bezpieczeństwa i jasności prawnej.

– Mam nadzieję, że Ministerstwo Sprawiedliwości weźmie się w garść, bo obecna próba uchylenia się od odpowiedzialności jest nie do przyjęcia – powiedziała Padegimaitė.

Prawniczka organizacji działającej na rzecz praw osób LGBT+, Litewskiej Ligi Gejów (LGL), Monika Antanaitytė zwróciła uwagę, że pieniądze podatników powinny służyć umacnianiu praworządności, a nie dodatkowo obciążać system wymiaru sprawiedliwości.

– W tej sprawie można dostrzec zarówno wymiar wartościowy, jak i pragmatyczny. Sądy są dodatkowo obciążane przez ministerstwo, które powinno raczej ułatwiać ich pracę, a nie ją utrudniać – powiedziała Antanaitytė.

Wcześniej minister sprawiedliwości Rita Tamašunienė w rozmowie z LRT.lt podkreślała, że resort, składając odwołania, nie kwestionuje samego faktu uznania partnerstwa, lecz domaga się odroczenia jego rejestracji.

– Nie podważamy uznania partnerstwa jako takiego i tego nie kwestionujemy. Kwestionujemy natomiast tę część orzeczenia, która nakłada obowiązek zarejestrowania partnerstwa – powiedziała Tamašunienė portalowi LRT.lt.

Minister argumentowała, że Litwa wciąż nie przyjęła ustawy o związkach partnerskich. Jej zdaniem bez takich przepisów resort nie jest w stanie zapewnić formalnej rejestracji partnerstw.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane