Rosyjskie władze zaprzeczają doniesieniom o przymuszaniu studentów do podpisywania kontraktów wojskowych. Jednocześnie pojawiają się sygnały, które mogą świadczyć o czymś przeciwnym. Eksperci ostrzegają: system edukacji coraz wyraźniej podporządkowywany jest potrzebom armii.
Ministerstwo Obrony Rosji zaprzeczyło doniesieniom o licznych przypadkach usuwania studentów z uczelni w celu zmuszenia ich do podpisania kontraktów na „służbę w jednostkach bezzałogowych”.
Jednocześnie uruchomiono specjalną „gorącą linię” do zgłaszania takich przypadków. Jak informuje agencja „Ukrinform”, powołując się na dane Centrum Walki z Dezinformacją (KDC), sam fakt jej utworzenia może wskazywać, że problem jest realny i szeroko rozpowszechniony.
Zdaniem KDC wypowiedzi rosyjskich urzędników wysokiego szczebla świadczą o narastającym kryzysie rekrutacyjnym w armii. Coraz więcej młodych ludzi zdaje sobie sprawę, że obietnice „elitarnej służby” w jednostkach operatorów dronów oraz krótkoterminowych kontraktów są w rzeczywistości pułapką.
W praktyce – jak podkreślają analitycy – w warunkach obowiązującej w Rosji „częściowej mobilizacji” każda umowa ma charakter bezterminowy. Tzw. „wyjątki” dla studentów nie gwarantują, że nie zostaną oni skierowani do jednostek szturmowych.
W efekcie liczba ochotników spada, a uczelnie – próbując wypełnić narzucone przez Kreml limity mobilizacyjne – coraz częściej przekraczają granice dopuszczalnych działań.
– Takimi oświadczeniami rosyjskie ministerstwo próbuje podtrzymać iluzję istnienia państwa prawa. W rzeczywistości system szkolnictwa wyższego został podporządkowany potrzebom wojennym, a studenci traktowani są jak zasób do uzupełniania strat armii – podkreśliło Centrum Walki z Dezinformacją.
Jak wcześniej informował „Ukrinform”, Rosja prowadzi również kampanię propagandową mającą na celu włączenie młodzieży w produkcję bojowych dronów typu Shahed.

