W poniedziałek ceny ropy wzrosły, a rynki akcji zareagowały na weekendowe wydarzenia w zróżnicowany sposób, po tym jak rozmowy dotyczące zakończenia trwającego od ośmiu tygodni konfliktu nie poczyniły postępów.
Nadzieje na przełom w negocjacjach prowadzonych w Islamabadzie zostały ostatecznie osłabione w sobotę, gdy prezydent USA stwierdził, że nie ma sensu „siedzieć i rozmawiać o niczym”.
– Wszystkie karty są w naszych rękach. Mogą do nas dzwonić kiedy chcą, ale nie będzie już lotów trwających 18 godzin, żeby siedzieć i rozmawiać o niczym – powiedział Donald Trump w programie „Fox News”, odnosząc się do odwołanej podróży swojej delegacji do Islamabadu.
Jednocześnie prezydent USA stwierdził, że kilka minut po odwołaniu delegacji otrzymał od Iranu zmodyfikowaną propozycję.
– Dostarczyli nam dokument, który miał być lepszy – i, co ciekawe, zaraz po tym jak odwołałem (wyjazd delegacji), w ciągu 10 minut dostaliśmy nowy dokument, który był znacznie lepszy – powiedział Trump, nie podając szczegółów.
Zapytany przez dziennikarzy, czy odwołanie delegacji oznacza powrót do działań wojennych, zaprzeczył: „Nie, to nie oznacza. Jeszcze o tym nie myśleliśmy”.
Jednak perspektywy negocjacji były niepewne jeszcze przed tą decyzją Donalda Trumpa, ponieważ irańska telewizja państwowa podała, że minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi nie planuje spotkania z przedstawicielami USA, a Islamabad ma pełnić rolę pośrednika w przekazywaniu propozycji.
Według portalu „Axios”, powołującego się na nieujawnione źródła, w tym urzędnika USA, Teheran przedstawił nową propozycję otwarcia Cieśniny Ormuz, przez którą w czasie pokoju przepływa około jednej piątej światowej ropy i gazu, oraz odłożenia negocjacji dotyczących programu nuklearnego na późniejszy termin.
Rozmowy między Teheranem a Waszyngtonem utknęły w impasie: Iran krytykuje amerykańską blokadę swoich portów, natomiast Biały Dom domaga się, aby Islamska Republika umożliwiła żeglugę przez cieśninę.

Irańskie media państwowe w poniedziałek poinformowały, że Abbas Araghchi przybył do Sankt Petersburga na rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Wizyta odbywa się po wcześniejszych podróżach do Islamabadu i Omanu, w ramach intensywnych regionalnych działań dyplomatycznych mających na celu zakończenie konfliktu.
Krótko po wylądowaniu w Rosji Abbas Araghchi oskarżył USA o doprowadzenie do fiaska negocjacji pokojowych, wskazując na ich „nadmierne żądania”, i dodał, że „bezpieczny przepływ przez Cieśninę Ormuz jest kluczową kwestią dla całego świata”.
W reakcji na te wydarzenia ceny ropy w poniedziałek wzrosły o ponad 2 proc.. Ich wzrost został jednak częściowo ograniczony przez utrzymujące się nadzieje na możliwe porozumienie między USA a Iranem.
Jednocześnie przedstawiciel Forex.com, Fawad Razaqzada, ostrzegł, że ceny mogą w każdej chwili ponownie gwałtownie wzrosnąć.

– Jeśli napięcie będzie dalej rosnąć, szczególnie jeśli przerodzi się w otwarty konflikt, istnieje wyraźne ryzyko, że ceny jeszcze bardziej wystrzelą w górę – napisał.
– Jednak dopóki możliwości żeglugi przez cieśninę pozostają ograniczone, można się spodziewać, że wysokie ceny się utrzymają. Dopóki nie nastąpi przekonujący przełom, prawdopodobny jest dalszy wzrost, a przekroczenie poziomu 110 dolarów za baryłkę wydaje się coraz bardziej realne – dodał Fawad Razaqzada.
Rynki akcji zareagowały na weekendowe wiadomości w zróżnicowany sposób. W Tokio, Seulu i Tajpej ceny akcji mocno wzrosły dzięki zyskom sektora technologii sztucznej inteligencji (AI), napędzanym optymistycznymi prognozami przychodów amerykańskiego giganta technologicznego Intel.




