Minister gospodarki i innowacji Edvinas Grikšas zapowiedział, że pilotażowe partie technologii rozwijanych na potrzeby ochrony przestrzeni powietrznej zostaną zakupione najpóźniej na początku przyszłego roku – za około 10 miesięcy, choć może to nastąpić wcześniej.
– Dalszy rozwój technologii będzie przebiegał w dwóch etapach – ogłoszony zostanie drugi nabór o wartości 3 mln euro. Zakupy przedkomercyjne realizowane są z udziałem trzech wybranych podmiotów – w ciągu czterech miesięcy stworzą one prototypy technologiczne. W drugim etapie, który potrwa sześć miesięcy, powstanie finalna wersja partii pilotażowej. To łącznie około 10 miesięcy – maksymalne terminy – powiedział w rozmowie z BNS minister Edvinas Grikšas.
– Zadaniem naszego ministerstwa było i jest wsparcie ekosystemu w stworzeniu działającego prototypu (...). Następnie produkty będą kupowane przez Straż Ochrony Granicy Państwowej wspólnie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych albo przez Ministerstwo Obrony Narodowej – dodał.
Minister zaznaczył, że liczy na szybsze wdrożenie technologii niż w ciągu 10 miesięcy. – Liczymy na bardziej ambitne tempo – podkreślił.
Jeszcze w połowie marca Edvinas Grikšas mówił, że technologie ochrony przestrzeni powietrznej będą gotowe do użycia najwcześniej w ciągu miesiąca, a w grudniu ubiegłego roku wskazywał, że działające rozwiązanie może być gotowe już w lutym.
Pytany o opóźnienia, wyjaśnił, że opracowywane rozwiązanie jest bardzo złożone, i zwrócił uwagę, że nawet Korea Południowa, która mierzyła się z podobnym problemem, do tej pory go nie rozwiązała.
– Testy zostały przeprowadzone przez trzy pierwsze wybrane konsorcja, ale wciąż jest przestrzeń do udoskonaleń. Podkreślam, że to rozwiązanie technologiczne jest bardzo skomplikowane. Przed ogłoszeniem pierwszego naboru rozmawialiśmy z zespołem oraz z partnerami z Korei Południowej, którzy mieli podobną sytuację z Koreą Północną, gdy wysyłano balony. Nie udało im się znaleźć rozwiązania technologicznego – mówił.
– Rozmawialiśmy z najbardziej zaawansowanymi firmami z Izraela. Podczas wizyty w Niemczech spotkałem się z liderami sektora lotniczo-kosmicznego w Europie, rozmawiałem też z firmami z USA – to nie jest produkt dostępny „z półki”. Nawet najwięksi integratorzy systemów, realizujący kontrakty warte miliardy, podkreślali, że mogliby stworzyć takie rozwiązanie dopiero do 2027 roku – dodał minister.
Podkreślił również, że pierwszy nabór dla firm został przygotowany w bardzo krótkim czasie. Zaznaczył, że choć presja czasu jest zrozumiała, równie istotna jest użyteczność i potencjał komercyjny rozwiązania.
– Oczywiście zawsze chcemy krótszych terminów i jak najszybszych efektów, ale ważne jest, aby było to rozwiązanie skuteczne zarówno przeciwko balonom, jak i dronom, a także stanowiło pierwszy krok do stworzenia nowoczesnego systemu obrony powietrznej na Litwie – systemu, który mógłby być konkurencyjny i w przyszłości komercjalizowany – zaznaczył minister gospodarki i innowacji.
Jak podaje BNS, w kwietniu zostanie ogłoszony drugi nabór dla biznesu na opracowanie rozwiązań neutralizujących zagrożenia w przestrzeni powietrznej – resort przeznaczy na ten cel kolejne 3 mln euro.
Wcześniej Edvinas Grikšas informował, że celem drugiego etapu jest wyłonienie firmy zdolnej do produkcji sprzętu wykrywającego i neutralizującego drony oraz balony wkraczające w przestrzeń powietrzną Litwy.
Minister spraw wewnętrznych Władysław Kondratowicz wskazywał wcześniej, że nowe technologie powinny trafić do każdej jednostki funkcjonariuszy chroniących infrastrukturę krytyczną i granicę państwa.
Jak informowała agencja BNS, po ogłoszeniu w październiku ubiegłego roku przez Ministerstwo Gospodarki i Innowacji konkursu o wartości 1 mln euro na pomysły ochrony przestrzeni powietrznej przed balonami przemytniczymi, finansowanie otrzymały firmy „IT logika”, „Teltonika” i „Dangaus šviesos”.

