Tylko ok. 10 proc. miejsc przechowywania rezerw państwowych na Litwie wybrano z uwzględnieniem realnych zagrożeń, dlatego w razie kryzysu lub wojny zapasy mogą nie dotrzeć do ludzi na czas – wynika z audytu Państwowej Kontroli.
Audyt wykazał, że część zapasów przechowywana jest w miejscach, gdzie w razie zagrożenia mogą stać się niedostępne lub zostać zniszczone, a zapasy medyczne i żywnościowe nie są równomiernie rozmieszczone w kraju.
Ponadto część magazynów – w tym z zasobami medycznymi i środkami ochrony cywilnej – znajduje się na terenach, z których w razie kryzysu planowana byłaby ewakuacja ludności.
W związku z tym instytucja zarekomendowała Kancelarii Rządu reorganizację systemu przechowywania zapasów, wybór lokalizacji w oparciu o możliwe zagrożenia i ich skutki oraz zwiększenie decentralizacji, tak aby zapasy znajdowały się bliżej mieszkańców.
Według audytorów do końca września kancelaria powinna przygotować strategię rozwoju magazynów, a do końca 2030 roku – ją wdrożyć.
Jeszcze w tym roku planowane jest opracowanie i zatwierdzenie krajowego planu zarządzania sytuacjami nadzwyczajnymi, który jasno określi scenariusze działań, odpowiedzialność instytucji oraz potrzebne zasoby – wynika z komunikatu.
Zakłada się także ocenę, kiedy bardziej zasadne jest rezerwowanie żywności, a kiedy jej zakup i magazynowanie, analizę zdolności dostawców, określenie roli samorządów oraz przyjęcie przepisów umożliwiających centralizację usług logistycznych.

– System zakłada, że zapasy żywności będą trafiać do mieszkańców za pośrednictwem samorządów. W przypadku zagrożenia przez pierwsze trzy dni mieszkańcy powinni zabezpieczać się sami, od czwartego do szóstego dnia – samorządy, a od siódmego dnia – rezerwy państwowe. W praktyce jednak większość samorządów nie gromadzi zapasów – powiedziała w komunikacie kontroler państwowa Irena Segalovičienė.
Jak dodała, aby zapewnić realne przygotowanie, rola samorządów powinna zostać jasno określona, a obowiązek gromadzenia zapasów – wprowadzony.
Audyt wykazał również, że dostawy zapasów nie są właściwie zaplanowane, przez co ich transport z odległych magazynów mógłby być opóźniony.
Dodatkowo państwo nie tworzy fizycznych rezerw żywności – są one zabezpieczane poprzez umowy z prywatnymi dostawcami. Zdaniem Państwowej Kontroli taki model nie gwarantuje jednak równomiernego dostępu w całym kraju.



