Ukraiński wywiad zagraniczny informuje, że z powodu sankcji Rosji brakuje lekkich samolotów, dlatego ponownie zaczyna wykorzystywać zużytą technikę.
– Rosja zdecydowała się przywrócić do użytku tzw. „kukuruźniki” (potoczna nazwa radzieckich samolotów rolniczych An-2). Syberyjski Instytut Badań Lotniczych zaproponował wycofanie z magazynów około 700 maszyn An-2, aby wypełnić katastrofalną lukę w sektorze lekkiego lotnictwa. Alternatyw brak: sankcje odcięły dostęp do nowych technologii, oba krajowe projekty zastąpienia importu zakończyły się fiaskiem, a bez transportu lotniczego około 60 proc. terytorium Rosji – pozbawionego dróg i kolei – pozostaje w praktyce odcięte od reszty kraju – podano w komunikacie.
Zaprojektowane jeszcze w latach 40. XX wieku samoloty An-2 przez dekady wykorzystywano w lekkim lotnictwie – najpierw w Związku Radzieckim, a później w Rosji. W kilku krajach, w tym w Ukrainie, Polsce i Chinach, wyprodukowano ponad 17 tys. tych maszyn, z których większość od dawna nie jest już używana lub trafiła na złom.
Według danych wywiadowczych obecnie w Rosji aktywnie eksploatowanych jest jedynie 249 samolotów, a kolejne 276 figuruje w rejestrach DOSAAF. Od 2024 roku Rosja wstrzymała proces wycofywania starych maszyn i ponownie wprowadziła do eksploatacji 16 samolotów. Jak podkreślono, bezpieczeństwo pasażerów nie jest przy tym kluczowym czynnikiem.
Zdaniem ukraińskiego wywiadu próby stworzenia „nowoczesnych” zamienników zakończyły się serią niepowodzeń. Certyfikacja samolotu „Bajkał”, który miał zastąpić w rosyjskiej flocie ukraińskie AN, jest od 2023 roku nieustannie odkładana, a problemy techniczne i finansowe uniemożliwiają wskazanie realnego terminu jego wdrożenia. Drugi projekt – TVS-2MS, czyli głęboka modernizacja An-2 – mimo że uznany za udany technicznie i rozwijany bez wsparcia państwa, został w Rosji zamknięty. Maszyny te będzie eksploatować mongolska firma MUNKH AERO, ale z wykorzystaniem amerykańskich silników.
Kluczową barierą dla przywrócenia do służby 700 zakonserwowanych samolotów pozostają silniki. Istnieją dwa scenariusze – oba problematyczne: z powodu sankcji niedostępne są jednostki amerykańskie, natomiast rosyjskie silniki TVD-10B istnieją głównie na papierze, a perspektywy ich masowej produkcji eksperci określają jako „bardzo niepewne”.
Jeśli projekt „Bajkał” ponownie zostanie opóźniony, a problem silników nie zostanie rozwiązany, mieszkańcy odległych regionów Rosji będą zmuszeni wracać do transportu zaprzęgami konnymi – ocenia ukraiński wywiad.
Wcześniej szef szwedzkiej wojskowej służby wywiadowczej i bezpieczeństwa Thomas Nilsson wskazywał, że dane wywiadowcze sugerują manipulowanie przez Rosję statystykami gospodarczymi, by przekonać zachodnich sojuszników Ukrainy o zdolności jej gospodarki do udźwignięcia kosztów wojny i sankcji.

