Mieszkańcy Wirginii we wtorek zagłosowali za nową mapą okręgów wyborczych, która może zapewnić demokratom nawet cztery dodatkowe miejsca w Izbie Reprezentantów USA.
Sprawia to, że działania prezydenta Donalda Trumpa zmierzające do zmiany granic okręgów mogą stać się potencjalnym zagrożeniem dla republikanów w nadchodzących wyborach środka kadencji.
Spór o od dawna stosowaną, lecz szeroko krytykowaną w USA praktykę zmiany granic okręgów wyborczych na korzyść jednej z partii stał się jednym z głównych pól walki w kampanii przed listopadowymi wyborami do Kongresu.
Stan Wirginia w referendum zezwolił urzędnikom na zmianę mapy okręgów do Izby Reprezentantów jeszcze przed planowanym na 2030 rok ogólnokrajowym przerysowaniem granic. Może to dać demokratom znaczną przewagę – w 10 z 11 okręgów wyborczych w stanie, w porównaniu z wcześniejszą większością w 6 okręgach.
Ponieważ kontrola nad Izbą Reprezentantów wisi na włosku, to głosowanie zwiększa prawdopodobieństwo, że Donald Trump będzie zmuszony zakończyć swoją kadencję z kontrolowaną przez demokratów władzą ustawodawczą, zdolną blokować jego agendę i badać działania jego administracji, zamiast z przychylnym mu republikańskim Kongresem, jak ma to miejsce obecnie.

To bolesna porażka dla Trumpa, który w poniedziałek wieczorem dołączył zdalnie do wiecu wraz z przewodniczącym Izby Reprezentantów Mike’em Johnsonem i apelował o głosowanie „przeciw”, ostrzegając mieszkańców Wirginii: „Cały kraj patrzy”.
Zmiana granic okręgów wyborczych zwykle następuje po ogólnokrajowym spisie ludności, przeprowadzanym co 10 lat, jednak w ubiegłym roku Trump wezwał stany kontrolowane przez republikanów do dokonania zmian w połowie dekady, aby zabezpieczyć kruchą większość partii w Izbie Reprezentantów.
Wywołało to kontrreakcję – obie partie starają się zdobyć dodatkową przewagę przed listopadowymi wyborami.
Teksas wykonał pierwszy krok, przyjmując mapę, która może zapewnić republikanom nawet pięć dodatkowych mandatów. Kalifornia odpowiedziała inicjatywą wyborczą mającą dać demokratom kolejne pięć miejsc.

– Wyborcy Wirginii zabrali głos i dzisiejszego wieczoru zatwierdzili tymczasowy środek mający na celu przeciwstawienie się prezydentowi, który twierdzi, że „ma prawo” do większej liczby republikańskich miejsc w Kongresie – powiedziała w oświadczeniu po referendum gubernator Wirginii z Partii Demokratycznej, Abigail Spanberger.
Grupy demokratów przeznaczyły duże środki na wybory stanowe, czyniąc to głosowanie jedną z najdroższych batalii o zmianę granic okręgów wyborczych w historii USA.
Główne kampanie po obu stronach zebrały niemal 100 mln dolarów (85,12 mln euro), z czego większość pochodziła z tzw. „ciemnych pieniędzy” – organizacji non-profit, które mogą wydawać znaczne sumy na działalność polityczną bez ujawniania swoich darczyńców.




