Gdy 26 listopada 1855 roku w Konstantynopolu zgasło życie Adama Mickiewicza, świat polskiej emigracji pogrążył się w żałobie, a wokół nagłej śmierci poety zaczęły narastać legendy. Wiele osób nie jest przekonanych co do przyczyny jego zgonu. Niektórzy twierdzą, że został otruty. Oficjalną przyczyną śmierci Adama Mickiewicza była cholera, na którą zachorował podczas pobytu w Konstantynopolu. Adam Mickiewicz był tą osobą, którą chowano trzy razy.
Alicja Dzisiewicz, kustosz Muzeum Adama Mickiewicza przy Uniwersytecie Wileńskim, przypomina w rozmowie LRT.lt, że Mickiewicz, mimo, iż jego postać została dobrze opisana przez polskich historyków, pozostaje osobistością z niedokładną biografią. Zdaniem kustosz muzeum, wiele wydarzeń z życia poety ma więcej niż jedną wersję przebiegu. Pogrzeby Mickiewicza należą również do takich dat. Niektórzy historycy uważają, że było ich trzy, ale popularna jest też wersja dotycząca dwóch pogrzebów Wieszcza.

- Pierwszy pogrzeb Mickiewicza był taki trochę „nieprawdziwy” i „dziwny”. Oczywiście, chodzi o miejsce śmierci Wieszcza, czyli Konstantynopol i przewiezienie jego zwłok w trzech trumnach. Pierwsza była cynkowa, a dwie kolejne – jak czytamy w relacjach - na pewno drewniane. Mickiewicz został „zamknięty” w trzech grobach. Jego ciało było przeznaczone do przewiezienia do Francji. Zmarły Mickiewicz już nie mógł decydować, gdzie ma zostać pochowany, nie zostawił testamentu. Przyjaciele jednak pamiętali o tym, że w czasie pogrzebu jego żony, która zmarła 5 marca 1855 r., Mickiewicz miał wspomnieć, że nie zostawi jej w Paryżu samej i chciałby zostać pochowany obok. Celina Szymanowska-Mickiewiczowa spoczęła na cmentarzu w Père-Lachaise w Paryżu – opowiada Dzisiewicz.
Jak dodaje, aby przewieźć ciało zmarłego Mickiewicza, trzeba było się mocno postarać. - Wieszcz odszedł w sposób bardzo nagły i niespodziewany - nawet dla samego siebie. Nie ma nawet pewności, czy został namaszczony przy życiu, czy już po śmierci. Wśród przyczyn zgonu lekarze wymieniali cholerę, później pojawiły się wersje o tym, że być może został nawet otruty arszenikiem. W końcu, Mickiewicz nie skarżył się na zdrowie – wyjaśnia naukowczyni.

Pojawiła się wersja, że Mickiewicz mógł zostać zamordowany przez wrogów politycznych. - Wieszcz przybył do Turcji po to, by pogodzić dwóch zwaśnionych wodzów - Sadyka Paszę, czyli Michała Czajkowskiego i Władysława Zamoyskiego, pułkownika w wojsku tureckim. Ci dwaj wodzowie tworzyli pułki emigrantów, których celem była pomoc w odbudowie Rzeczypospolitej. Mickiewicz miał zostać otruty przez wrogów politycznych, którzy nie chcieli zjednoczenia się pułków tworzonych przez dwóch polskich wodzów – tłumaczy Dzisiewicz.
Współcześnie znana wersja śmierci Mickiewicza pojawiła się w 1996 r. w jednej z książek o lekarzach emigrantach pracujących w XIX w. Twierdzi się, że poeta zmarł, ponieważ doznał wewnętrznego wylewu krwi, połączonego z perforacją, czyli przedziurawienia narządu jamy brzusznej.

W związku z podejrzeniem, że Mickiewicz zmarł na cholerę, jego ciało miało być odizolowane w taki sposób, aby choroba się nie rozprzestrzeniła. - Po złożeniu ciała do trzech trumien, zostały one zapieczętowane przez przedstawicieli policji i ambasady Francji. Dopiero po stwierdzeniu, że pieczęcie są nienaruszone, pozwolono złożyć ciało na statek, który miał przetransportować je do Francji. W porcie w Marsylii zmarły jeszcze raz został poddany kontroli. Nie otwierano grobu, ale pieczęcie sprawdzono bardzo dokładnie – zaznacza rozmówczyni. Pierwszy pogrzeb był zatem przewiezieniem trzech trumien - z wielkim pochodem, w towarzystwie tłumów ludzi, którym nie przeszkadzała drżysta pogoda i straszne błoto.
W Konstantynopolu nie wszyscy opowiadali się za przewiezieniem ciała Mickiewicza do Paryża. - W mieście działało osobne ugrupowanie, na czele którego stał Stanisław Drozdowski, agent Adama Czartoryskiego, a jednocześnie lider osady polskiej, która się nazywała na cześć Czartoryskiego Adampol. Drozdowski chciał, by Mickiewicz został tam pochowany. W taki sposób osada stałaby się centrum zrzeszającym polskich emigrantów. Jednocześnie wiele osób obawiało się, że w takim miejscu spoczynku Wieszcz będzie łatwo osiągalny dla tajnych służb carskich. Mogłyby one wykorzystać szczątki Mickiewicza do własnych celów – mówi Dzisiewicz.
Przy zmarłym czuwano, a przyjaciel Mickiewicza Henryk Służalski miał przy sobie pistolet, by nikt się nie zbliżył do trumien. - Co prawda, trudno byłoby je skraść, ponieważ były bardzo ciężkie. Podczas pomiarów popełniono błąd i trzecia drewniana skrzynia była tak ogromna, że nigdzie nie dało się jej wnieść. Zwłoki Mickiewicza od chwili śmierci (26 listopada 1855 r.) do czasu, gdy zostały przetransportowane na statek „Eufrat” (30 grudnia 1855 r.), przez 34 dni stały na klatce schodowej. Skrzynia była zbyt duża i Mickiewicza w taki sposób skazano na czekanie w korytarzu – ubolewa historyk.

Szczątki 8 stycznia 1856 r. przypłynęły do Marsylii. 9 stycznia już były w Paryżu, ale pogrzeb odbył się dopiero 21 stycznia. Opóźnił się z powodu kłopotów dotyczących uzyskania pozwolenia na ekshumację szczątków Celiny Szymanowskiej i na przeniesienie ich na cmentarz w Montmorency. Po uzyskaniu zgody uroczystość się odbyła. Było chłodno, ale według relacji świadków, pogoda nie przeszkadzała tłumowi.
W celu uniknięcia politycznych niesnasek, na pogrzebie przemawiał wyłącznie poeta Józef Bohdan Zaleski. Do skandalu jednak doszło podczas pogrzebu parafialnego. - Na schodach kościoła św. Magdaleny w Paryżu kapitan Franciszek Jaźwiński dwa razy laską uderzył w plecy Władysławowi Zamoyskiemu. Emigranci potraktowali to jako dowód na to, że Zamoyski, który był człowiekiem dosyć aroganckim, chociaż odważnym, przyłożył się do otrucia Mickiewicza – opowiada Dzisiewicz.
Mickiewicz wraz z małżonką zostali pochowani w jednym grobie rodzinnym. Był wspólnym miejscem spoczynku pary przez 34 lata. - Wkrótce po ceremonii pojawiły się głosy, że Mickiewicz jest wart tego, by jego szczątki spoczęły wśród królów na Wawelu w Krakowie. Pierwsze pisemne świadectwa takich dążeń pochodzą z 1869 r. Jednak Kraków znajduje się pod zaborem austriackim, władze sprzeciwiają się pomysłowi, ale sprzeciw jest łamany, władze kościelne też są temu przeciwne, ponieważ Mickiewicz był aktywnym członkiem sekty „Koło Sprawy Bożej” – twierdzi kustosz wileńskiego muzeum.

Jednak 27 czerwca 1890 r. groby Mickiewiczów zostały poddane ekshumacji. - Wydobyto cynkową, pogniecioną trumnę, którą później grabarze pocięli na kawałki i po pół franka sprzedawali na pamiątkę dla emigrantów polskich. Dzisiaj w Muzeum Narodowym w Krakowie znajduje się ponad 50 kawałeczków starej cynkowej trumny. Przy ekshumacji była obecna rodzina Wieszcza, która złożyła podpisy pod protokołem oficjalnym, który został zresztą opublikowany dopiero niedawno. Szczątki Celiny Szymanowskiej zostały na cmentarzu w Montmorency – dodaje Dzisiewicz.
Na pogrzebie były obecne także dzieci Mickiewicza. Najmłodszy Józio w chwili śmierci ojca miał pięć lat. - Przed wyjazdem do Turcji Mickiewicz zadbał o to, aby rodzina znajomych zaopiekowała się dzieckiem. Natomiast starsze pociechy częściowo były samodzielne, a częściowo znajdowały się pod opieką dwóch osób. Dziewczynkami opiekowały się przyrodnia siostra żony Mickiewicza, Celiny, Zofia Szymanowska, która była malarką, a synami - sekretarz Mickiewicza Armand Lévy. Był przy Wieszczu w chwili jego śmierci i po powrocie do Francji zaopiekował się chłopcami. Najstarszym dzieckiem była córka Maria, która w chwili śmierci ojca zdawała egzamin nauczycielski. Po śmierci Mickiewicza minęło sporo czasu, aż rodzina odważyła się poinformować o śmierci tatusia – tłumaczy rozmówczyni.

Prawo o podjęcie decyzji w sprawie miejsca pochówku poety miał wyłącznie Adam Czartoryski. Był osobą politycznie najważniejszą w społeczności polskich emigrantów. - Tak szczęśliwie się złożyło, że informacja o śmierci Mickiewicza do Francji z Konstantynopola została przekazana bardzo szybko, bo dosłownie kilka dni temu otwarto linię telegraficzną łączącą Konstantynopol i Francję. Gdyby było inaczej, wiadomość o odejściu Wieszcza dotarłaby do Europy o tydzień później. To właśnie Czartoryski podjął decyzję o przetransportowaniu ciała Mickiewicza do Francji. Po wielu latach syn poety Władysław Mickiewicz wyraził wielką wdzięczność Czartoryskiemu za te starania. Jego zdaniem, gdyby nie one, dalsza droga Mickiewicza na Wawel być może nie byłaby możliwa – zauważa Dzisiewicz.

Tymczasem Kraków czekał na Mickiewicza. Miasto zostało upiększone popiersiami i portretami poety, a ruch uliczny zamknięto. Szczątki Mickiewicza przetransportowano do Katedry na Wawelu, do wcześniej przygotowanej krypty, która dziś nosi nazwę Krypty Wieszczów. Później pochowano tam również szczątki Juliusza Słowackiego.

- Krypta jest skromna, ale piękna. Znajdują się na niej symbole jedności Polski i Litwy. Adam Mickiewicz był tą „pierwszą jaskółką”, która po śmierci za granicą powróciła do Ojczyzny. Emigranci marzyli o powrocie. Szczątki Mickiewicza stały się „przodującą chorągwią”, nawołującą do walki o niepodległość Ojczyzny – podsumowuje Alicja Dzisiewicz, kustosz Muzeum Adama Mickiewicza przy Uniwersytecie Wileńskim.
Opracowała Ewelina Knutowicz









