Naujienų srautas

Wiadomości2025.07.16 08:43

Jeśli nie wiesz, jak to było…

5 lipca, w sobotę, kiedy większość turystów odwiedzających Chorwację autostradami zmierzała ku adriatyckim plażom Dalmacji lub Istrii, w przeciwnym kierunku – do Zagrzebia, rzadko odwiedzanego przez wczasowiczów – z różnych miejsc w kraju podążały tłumy Chorwatów. Wykorzystując odrobinę wyobraźni, można było ułożyć sobie w głowie scenki rodzajowe niczym z obrazów Otona Ivekovicia – taki osobliwy Dolazak Hrvata (Przybycie Chorwatów) na miarę drugiej dekady XXI wieku.

Atmosfera na placu Bana Jelačicia w centrum chorwackiej stolicy oraz na pobliskim ulicach śródmieścia i Górnego miasta przypominała jakiś festiwal lub jakieś wielkie wydarzenie piłkarskie z udziałem krajowej reprezentacji – tłumy rozśpiewanych ludzi przystrojonych w barwy narodowych, wszędzie chorwackie szachownice, flagi, dźwięki gitary. I piosenki. Piosenki jedynego chorwackiego wykonawcy, który na zagrzebskim hipodromie zebrał największy koncert w historii Chorwacji – jak twierdzą organizatorzy w ten upalny letni dzień zebrało się tam aby obejrzeć show i wspólnie śpiewać ulubione piosenki prawie pół miliona ludzi.

O kogo chodzi? O Marko Perkovicia, bardziej znanego pod scenicznym pseudonimem Thompson. Jedna z jego znanych przez wszystkich Chorwatów piosenek nosi zresztą właśnie taki tytuł jak wspomniana wyżej legenda o przybyciu Chorwatów nad Adriatyk, którą na płótnie uwiecznił Oton Iveković – Dolazak Hrvata.

Koncert ten od samego początku wzbudzał wielkie emocje – zarówno w społeczeństwie chorwackim i na jego scenie politycznej jak i wśród sąsiadów.

Premier Chorwacji Andrej Plenković ogłosił koncert „sukcesem, z którego wszyscy możemy być dumni”.

Prezydent już od ponad pół roku targanej przez masowe protesty przeciwko reżimowi sąsiedniej Serbii Aleksandar Vučić, oznajmił, nie owijając zbytnio w bawełnę, że „UE zachowała milczenie w obliczu największego na świecie koncertu popierającego neonazizm”.

Janez Janša, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków sąsiedniej Słowenii, lider prawicowej SDS, wielokrotny były premier, osobiście przyjechał do Zagrzebia aby wziąć udział w koncercie (podobnie jak uczyniło to wielu chorwackich polityków) i stwierdził, że „w Słowenii nie mamy muzyków tej klasy, a szkoda, gdyż twórczość Thompsona stanowi wspaniały przykład patriotyzmu” – za co został poddany druzgocącej krytyce w kraju.

W ogóle, słowo „patriotyzm” przewijało się w kontekście koncertu na hipodromie znacznie częściej niż „muzyka”. Gdyż rzeczywiście fenomen Thompsona w chorwackiej kulturze masowej polega na bodźcach zgoła innych niż stricte muzyczne.

Z czego zatem mogą być dumni Chorwaci, o co chodzi z tym patriotyzmem i neonazizmem – i kim właściwie jest Thompson?

Wojna – narodziny legendy

Urodzony w 1966 r. Marko Perković posługuje się pseudonimem „Thompson”, pochodzącym z czasów, gdy w latach 1991–1995 w wieku 25 lat walczył jako ochotnik Gwardii Narodowej podczas wojny o niepodległość – w Chorwacji zwanej Domovinski rat, czyli Wojna za Ojczyznę. W tym czasie używał karabinu Thompsona, który był już wtedy przestarzały, a większość żołnierzy używała karabinów AK-47. Od marki karabinu, który naznaczył jego młodość i walkę w wojnie o niepodległość, wziął również swój pseudonim – i odpowiednio swoiste kredo sceniczne.

Już w trakcie udziału w walkach zaczął pisać piosenki – a następnie je nagrywać. Zasłynął wtedy z przebojem Bojna Čavoglave – piosenka ta zyskała ogromną popularność wśród chorwackich żołnierzy, ponieważ podnosiła ich morale, a jednocześnie Thompson apelował do Serbów, że nie zdobędą nigdy Čavoglavy, ponieważ Chorwaci będą jej bronić aż do śmierci. Piosenka odniosła niesamowity sukces w całej Chorwacji i znalazła się na kompilacji „Rock za Hrvatsku” (Rock dla Chorwacji), na której zebrano chorwackie patriotyczne piosenki powstałe podczas wojny o niepodległość Chorwacji w 1992 roku. W tymże roku Perković zdjął mundur wojskowy i zaczął organizować koncerty charytatywne w całym kraju. W tym samym roku ukazał się jego pierwszy album zatytułowany Moli mala.

W 1994 roku napisał kolejną znaną piosenkę Anica – Kninska kraljica, w której ponownie zwrócił się do Serbów, zapowiadając, że Chorwaci wyzwolą miasto Knin (wówczas będący pod kontrolą samozwańczej Republiki Serbskiej Krajiny), co później rzeczywiście miało miejsce. W 1995 roku Perković ponownie wstąpił do wojska i osobiście brał udział w słynnej operacji Burza (chorw. Oluja), będąc jednym z pierwszych chorwackich żołnierzy, którzy wkroczyli do wyzwolonego Kninu. Po zakończeniu wojny Perković – już jako Thompson – w pełni poświęcił się karierze muzycznej, wydając kolejne albumy zawierające wpadające w ucho piosenki o prostym i jasnym przekazie, który w wielkim skrócie można było streścić formułą „Chorwacja, Bóg, wartości, walka”.

W czerwcu 2008 r. Thompson został sklasyfikowany przez tygodnik Globus jako trzecia najbardziej wpływowa osoba w chorwackim showbiznesie.

Co jest nie tak z Thompsonem?

Jednym z argumentów często przytaczanych przez krytyków, którzy zarzucają mu szerzenie ustaszyzmu (czyli nawiązywanie do ideologii ruchu Ustaszy i stworzonego przez nich państwa NDH (Nezavisna Država Hrvatska)– Niepodległego Państwa Chorwackiego, będącego satelitą III Rzeszy i faszystowskich Włoch – podczas Drugiej wojny światowej), jest m.in. to, że w jego „flagowej” piosence Bojna Čavoglave pojawia się okrzyk „Za dom – spremni” („Za ojczyznę – gotowi”). Wykrzyk ten pochodzi jeszcze z XIX wieku, kiedy to na powitanie chorwackiego bana Josipa Jelačića używano wyrażenia „Za dom! – Spremni umrijeti!”, co oznacza „Za ojczyznę! – Gotowi do śmierci!”. W czasie II wojny światowej Ustasze uczynili pozdrowienie „Za dom – spremni” swoim oficjalnym zawołaniem, później ponownie było używane przez niektórych żołnierzy podczas wojny o niepodległość Chorwacji w latach 90. Okrzyk ten często słychać podczas koncertów Thompsona, w połączeniu z innymi hasłami nacjonalistycznymi. Tak np. podczas jednego z koncertów w Splicie publiczność przed występem śpiewała pieśń Ustaszy Evo Zore, Evo Dana, a podczas jednego z zagrzebskich koncertów na placu bana Jelačića tłum młodych ludzi skandował „Ubi Srbina” („Zabij Serba”).

Thompson zarzuca się także autorstwo i wykonywanie pieśni, która w sposób otwarcie relatywizuje symbole największych zbrodni reżimu Ustaszy z okresu NDH – obozy koncentracyjne i śmierci Jasenovac i Gradiška Stara. Perković najpierw przyznał się do jej wykonania, ale później zaczął temu zaprzeczać. Tekst tego utworu niedwuznacznie gloryfikuje zbrodnie Ustaszy na Serbach i Żydach i zawiera następujące słowa:

»Jasenovac i Gradiška Stara, to je kuća Maksovih mesara
U Čapljini klaonica bila, puno Srba Neretva nosila
Sjajna zvijezdo iznad Metkovića, pozdravi nam Antu Pavelića«

co w tłumaczeniu oznacza:

"Jasenovac i Stara Gradiška, to dom Maksowych (1) rzeźników
W Čapljinie była rzeźnia, nurt Neretwy niósł ciała wielu Serbów
Jasna gwiazdo nad Metkoviciem (2), pozdrów nam Ante Pavelicia” [przywódca ruchu Ustaszy i NDH]

Dodatkowo Marko Perković mocno podkreśla przywiązanie do tzw. „wartości tradycyjnych” oraz do wiary katolickiej, która – zgodnie z tą narracją – stanowi esencję chorwackości, nagrał nawet piosenkę, którą poświęcił Janowi Pawłowi II, który trzykrotnie odwiedził Chorwację w latach 1994, 1998 i 2023.

Ivane Pavle drugi, hrvatski te narod ljubi
U molitvi skupa s tobom
Stojimo pred dragim Bogom
Janie Pawle drugi, chorwacki naród cię lubi
W modlitwie razem z tobą
Stoimy przed drogim nam Bogiem

śpiewał Thompson, a razem z nimi tłumy zebrane na koncercie, który odbył się w 2008 roku aby promować album Druga strana, na której znalazła się piosenka o polskim papieżu.

Jednak sposób, w jaki Thompson mówi o swoim przywiązaniu do katolicyzmu może wzbudzać wątpliwości, czy rzeczywiście chodzi w tym przypadku o naukę kościoła.

„Thompson uprawia wyższą formę tzw. politycznego katolicyzmu i ma to bezpośredni związek ze współczesnym katolickim pogaństwem” – taką definicję ostentacyjnej katolickości Perkovicia dał Franciszkanin o. Drago Bojić, teolog i publicysta.

Zakazane i odwołane koncerty

Wraz z wzrostem popularności Thompsona w Chorwacji co raz częściej wynikały też liczne kontrowersje w związku z jego występami gościnnymi poza granicami kraju. Tak przykładowo w 2003 roku zakazano mu występów w Amsterdamie i Rotterdamie z powodu protestów tamtejszej żydowskiej społeczności. Jako powód podano nazistowskie i faszystowskie teksty lub takie, które można uznać za podżegające do przemocy i agresji wobec przedstawicieli innych narodów. Thompson odpowiedział na te oskarżenia piosenką zatytułowaną Neka ni'ko ne dira u moj mali dio svemira (Niech nikt nie wtrąca się do mojej małej części wszechświata), w tekście której tłumaczy, że niesłusznie uznano go za faszystę, ponieważ w ten sposób oskarżyciele jedynie „nieudolnie ukrywają swoją komunistyczną przeszłość”, tymczasem kiedy on jedynie jest patriotą i nie ma żadnego związku z faszyzmem.

Piosenkarz miał również problemy z trasą koncertową promującą jego album Bilo jednom u Hrvatskoj w latach 2007 - 2008. Niektóre społeczności żydowskie zwróciły się wówczas się rządu federalnego Niemiec z prośbą o odwołanie koncertu Thompsona we Frankfurcie, który jednak ostatecznie takiej decyzji nie podjął.

W maju 2017 koncert Thompsona (który był na ten moment całkowicie wysprzedany) został zakazany przez samorząd słoweńskiego Mariboru, w decyzji, którą jednostka administracyjna sporządziła na 55 stronach, zawarto obszerne wyjaśnienia policji, Europolu, dogłębny wgląd w historię (neo)ustaszstwa, również rozległy ekskurs historyczny o terrorze nazistowskim w Mariborze w czasie II wojny światowej, a przede wszystkim o godności człowieka – w kontekście twórczości Thompsona.

Występ chorwackiego muzyka został zakazany w 2017 także w Górnej Austrii.

„Poinformowaliśmy organizatorów koncertu, że hala miejska (w której miał się odbyć koncert) nie jest już dostępna. Żałujemy, że tak się stało. Jesteśmy przeciwni wszelkim formom ekstremizmu. W przyszłości będziemy nieco dokładniej sprawdzać, komu wynajmujemy nasze pomieszczenia” – oznajmił wtedy burmistrz miasta Kremsmünster Gerhard Obernberger z Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP). Dodał, że po uzyskaniu nowych informacji na temat ideologicznego tła koncertu nie może już zagwarantować porządku publicznego i spokoju, w związku z czym musi podjąć taką decyzję.

Burmistrz przeprosił, że w momencie podpisywania umowy najmu sali nie było wystarczająco jasne, że chodzi o skrajnie prawicową ideologię wykonawcy, a wydarzenie zostało zgłoszone jako „Wieczór chorwacki”. Gwoli ścisłości już wcześniej przedstawiciele partii Zielonych, Socjaldemokratycznej Partii Austrii i różnych innych inicjatyw domagali się zakazu koncertu w Austrii.

„Skoro już z góry wiadomo, że taka manifestacja będzie służyć podburzaniu jednej grupy ludzi przeciwko drugiej, to trzeba jednoznacznie zakazać takie wydarzenie” – powiedział agencji APA przedstawiciel parlamentarny partii Zielonych Kai Öllinger. Podkreślił, że koncerty Thompsona zostały już zakazane w przeszłości, mianowicie w 2008 roku w Karyntii, a także w Niemczech, Niderlandach i Szwajcarii.

Również w samej Chorwacji Marko Perkoviciowi często zarzuca się przede wszystkim idealizację ideologii Ustaszy, jak było wspomniane wyżej. Zarzuty te są o tyle uzasadnione, że o ile podczas wojny o niepodległość Chorwacji, kiedy rzeczywiście śpiewał wraz z tysiącami chorwackich żołnierzy niektóre pieśni ustaszowskie po to, aby podkopać morale przeciwnika, którym wówczas były zarówno jednostki Jugosłowiańskiej Armii Ludowej jak i rozmaite paramilitarne bojówki serbskie, które ze swojej strony również otwarcie odwoływały się do tradycji ruchu Czetników z czasów II wojny światowej i wówczas dopuszczali się licznych zbrodni wobec cywilnych Chorwatów – można było to poniekąd jakoś uzasadnić. Jednak nie tłumaczy to tego, że całą swoją późniejszą karierę i wizerunek sceniczny Thompson zbudował grając tymi samymi symbolami, jedynie w sposób może nieco bardziej subtelny. Przykładowo na koncertach najczęściej jest ubrany na czarno (kolor mundurów Ustaszy), nosi powiększoną wersję medalika św. Benedykta, używanego w czasie NDH przez część środowisk kościelnych związanych z ruchem Ustaszy etc. Podobnie zresztą zachowuje się większość jego fanów. Należy pamiętać przy tym, że społeczeństwo chorwackie wciąż ma ogromny problem z należytym rozliczeniem kłopotliwego dziedzictwa NDH. Z jednej strony oczywiście żaden chorwacki polityk nie odważy się negować faktu, że był to zbrodniczy reżim o ideologii totalitarnej, który dopuścił się licznych zbrodni wobec własnych współobywateli i brał udział w wojnie jako sojusznik III Rzeszy. Z drugiej jednak była to jednak forma państwowości chorwackiej, owszem, ustanowionej przez radykalny ruch Ustaszy, który jednak niektórzy gotowi są widzieć jako skutek podrzędnej sytuacji Chorwatów w międzywojennym Królestwie Jugosławii i w imię tego relatywizować zbrodniczy charakter reżimu NDH i totalitarną ideologię, którą na Chorwatach próbowali wymusić ideologowie Ustaszy.

Oficjalnie jednak Thompson dystansuje się od nazizmu i faszyzmu i ideologii Ustaszy i nieustannie powtarza, że jest jedynie patriotą Chorwacji. Rzeczą, o której mówi najchętniej jest właśnie patriotyzm. Mimo to na jego koncertach nadal zawsze można zobaczyć wiele symboli ustaszowskich i nazistowskich wśród przeważnie młodych ludzi.

Ofiary wciąż marzą o wielkim zwycięstwie w wojnie

O wojnie w Chorwacji lat 90 napisano setki książek, nakręcono dziesiątki filmów, przeprowadzono liczne konferencje naukowe, i wydawałoby się, że ta – zwycięska dla Chorwacji przecież i usprawiedliwiona, gdyż obronna – wojna już powinna odejść do lamusa, stać się jedynie częścią historii, a nie życia codziennego. Tak jednak nie jest, w tym m.in. właśnie zawdzięczając twórczości Thompsona. Dlaczego tak się dzieje?

Miljenko Jergović, znany chorwacki pisarz pochodzący z Sarajewa i od początku lat 90 zamieszkały w Zagrzebiu o wojnach w Bośni i Chorwacji napisał sporo.

Jest m.in. autorem książki zatytułowanej „Ofiary marzą o wielkim zwycięstwie wojennym”, w której zawarł kroniki wydarzeń wojennych od 1993 do 1995 roku, mówiące o Bośni, wojnie, agresji, strachu, niesprawiedliwości, Serbii i świecie, który wówczas utracił uczciwość i moralność. Autor nazywa je raportem czasowym, w którym nie jest zapisana historia, o czym czytelnik nie myśli. Wiele miejsc w Bośni – ale też w Chorwacji – losy wielu ludzi związanych z nimi są miejscami nieszczęścia i potknięć cywilizacji na całym świecie. Dlatego też jedyną rzeczą o której marzą ofiary tej bezsensownej wojny jest wielkie zwycięstwo wojenne – twierdzi autor.

Nikt nie lubi być ofiarą, a jeśli już – to woli być taką ofiarą zwycięską, natomiast będąc zwycięzcą, czasami woli mimo tego przybrać też szaty ofiary, żeby pokazać całość niegodziwość innych wobec własnej nieskalanej czystości moralnej i cierpiętniczy, choć zwycięski charakter swojego narodu, który wiadomo, zawsze jest prawy, w odróżnieniu od innych – powiedział mi kiedyś Jergović, kiedy piliśmy razem herbatę w jednej z zagrzebskich kawiarni przy parku Zrinjevac.

Chorwaci są największymi ofiarami wygranej przez nich wojny, jest to jeden z największych współczesnych chorwackich paradoksów – dodał wtedy Miljenko zdanie, które dość ciężko da się zrozumieć, nie znając chorwackich realiów, w której znaczny wpływ na scenę polityczną w dalszym ciągu mają przykładowo związki kombatantów wojennych. Pamiętajmy, że jednym z nich jest właśnie Marko Perković znany jako Thompson.

Patriotyzm nie jest przestępstwem

Tymczasem po sobotnim zagrzebskim koncercie kwestia zwycięskiej ofiary ponownie stała się wyjątkowo aktualna. Kolejni politycy i ludzie rozpoznawalni w społeczeństwie chorwackim chętnie zabierali publicznie głos – przeważnie jedynie po to, aby dać wyraz kolejnemu pokazowi „patriotyzmu”. W ogóle wyraz „domoljubtsvo” – czyli patriotyzm – było odmieniane w kontekście koncertu Thompsona przez wszystkie możliwe przypadki, w szczególności właśnie przez polityków.

Niektórzy, jak chociażby była pani prezydent Kolinda Grabar Kitarović, posunęli się nawet jeszcze dalej, oskarżając innych (czyli oponentów) o „antychorwackość”.

„Przyjrzyjmy się temu, kim są te „światowe” media i kto tak naprawdę dostarcza im historie przeciwko Chorwacji i Markowi Perkoviciowi Thompsonowi” – napisała na swoim profilu na Facebook polityczka, która pełniła najwyższy urząd w państwie w latach 2015-2020 jako kandydatka HDZ.

„Wszystkie te histeryczne etykietki o „wampirycznych ustaszach” i próby kryminalizacji miłości do ojczyzny, wiary katolickiej i tożsamości chorwackiej nie pochodzą z innej planety. Pochodzą one od rodzimych dziennikarzy, aktywistów i „ekspertów”, przede wszystkim byłych apologetów jugosłowiańskiego systemu i jego ideologii, którzy nadal nie mogą odżałować faktu, że Chorwacja wywalczyła swoją wolność, niepodległość i demokrację.

Właśnie tutaj tkwią wszystkie nasze problemy, w ich patologicznym odrzuceniu chorwackiej państwowości i obsesyjnej potrzebie oczerniania własnych ludzi przed światem.

I podczas gdy cała Europa jest dumna ze swojej tożsamości narodowej i wolności słowa, tutaj patriotyzm i pieśni są uznawane za przestępstwo.

Kim są ci ludzie, którzy od dziesięcioleci piszą o tym, jak to Chorwaci są „faszystami”? – pyta była pani prezydent i od razu, nie pozostawiając żadnych wątpliwości wskazuje palcem, podając całą listę mediów i nazwisk, na której znalazły się między innymi DW Deutsche Welle, The Guardian, El Pais, Associated Press, BBC, CNN, New York Times, TV France, Washington Post, Corriere della Sera, tłumacząc, że te media „rywalizują między sobą, kto głośniej będzie piętnował, oczerniał i szerzył kłamstwa na temat Chorwacji.”

„Patriotyzm nie jest przestępstwem. Miłość do swojego kraju nie jest faszyzmem. Duma ze swoich korzeni nie jest mową nienawiści. Czas, abyśmy sobie jasno powiedzieli: oni nie mówią w naszym imieniu. Chorwacja jest wolnym, demokratycznym państwem i tak pozostanie – pomimo ich frustracji i oszczerstw. Niech żyje Chorwacja!” – konkluduje była pani prezydent.

Inni politycy są bardziej powściągliwi w ocenach, przykładowo minister ds. planowania przestrzennego, budownictwa i majątku państwowego w obecnym rządzie Andreja Plenkovicia Branko Bačić, który tłumaczył, dlaczego na koncercie ponownie ze sceny brzmiało hasło „Za dom – spremni!”

„Nie oznacza to, że nie potępiam reżimu z czasów NDH – każda aluzja do tego okresu jest dla mnie nie do przyjęcia. Dlatego też okrzyk „Za ojczyznę, gotowi”, gdy patrzymy na niego w kontekście II wojny światowej, uważam za niedopuszczalny. Jednak wspomniana piosenka, podczas której został użyty, odnosi się wyłącznie do Wojny za Ojczyznę. Sam brałem w niej udział. […] Moi towarzysze, którzy pochodzili z rodzin o lewicowych poglądach, często sięgali po ten okrzyk „Za dom - spremni”, dlatego też jest to coś, co łączy mnie z dniami spędzonymi na wojnie w obronie kraju.” – tłumaczył polityk.

Pokolenie zwycięzców

„Chorwacja jest małym i marginalnym krajem. Dla obywateli Chorwacji i dla niektórych jej polityków, którzy wciąż zachowują ludzką i narodową integralność, powinno to być zaletą, zwłaszcza w trudnych czasach” – pisze wspomniany Miljenko Jergović (w myśl przywołanej wyżej definicji byłej pani prezydent już dawno zasłużył na miano jednego z naczelnych Antychorwatów w kraju) w swojej ostatniej kolumnie.

„Ogólnie rzecz biorąc, dla ludzi o wysokiej pozycji społecznej lub dla ludzi, którzy dorastali w zgodzie z samym sobą, ze wszystkimi swoimi talentami i wadami, lepiej, bezpieczniej, a nawet bardziej godnie być obywatelami małych krajów. […] Jeśli jednak wartości europejskie nie zwyciężą w Europie […] Europa i europeizm stracą wszelkie znaczenie. […] Jeśli nie zwyciężą wartości europejskie, lecz, dajmy na to, amerykański przywódca suprematystów Trump, nie będzie już ani Słowenii ani Chorwacji. To znaczy, nie będzie ich, jeśli pójdą za zwycięzcami.”

Zapytałem Miljenka, co sądzi o zagrzebskim koncercie, z góry przepraszając za tak banalne pytanie.

- Po pierwsze, trzeba powiedzieć, że na pewno nie było pół miliona widzów, jak twierdzą organizatorzy, a informację tę powtarzają również wszystkie chorwackie media. Było ich może dwieście pięćdziesiąt tysięcy – napisał mi z Zagrzebia pisarz.
To oczywiście dużo, ale ponieważ za organizacją tej imprezy stoi Kościół katolicki, a w całość techniczną zaangażowane były praktycznie wszystkie państwowe zasoby logistyczne i propagandowe, w tym ministerstwa spraw wewnętrznych, zdrowia i obrony, a w reklamie koncertu przez ponad miesiąc uczestniczyły prawie wszystkie media w kraju, podczas gdy HRT, tak zwana publiczna telewizja i radio, przez kilka dni poświęcała Thompsonowi co najmniej jedną trzecią swojego głównego programu informacyjnego, to liczba zmobilizowanych fanów Thompsona i tak nie jest aż tak duża. Myślę, że to wydarzenie jest w rzeczywistości wyzwaniem dla całej Europy.

Jestem zaskoczony, że Unia Europejska milczy na temat dość wyraźnych neonazistowskich aspektów tego wydarzenia.

A co z hasłem „Za dom – spremni”, przecież oficjalnie jest zakazane w Chorwacji, podobnie jak cała symbolika NDH i ruchu Ustaszy?

- Przed dziesięcioma laty prawica zorganizowała akcję na rzecz wprowadzenia nazistowskiego pozdrowienia z czasów II wojny światowej jako oficjalnego pozdrowienia w chorwackiej armii. Akcję poparł Kościół katolicki, petycję podpisało kilku biskupów, ale warunki do tego nadal nie były sprzyjające. Po zwycięstwie Trumpa w wyborach chorwaccy prawicowcy doszli do wniosku, że oto nadszedł właściwy moment na ich "czarną rewolucję". Mają przy tym poparcie władz HDZ (Hrvatska Demokratska Zajednica – partia założona przez zmarłego pierwszego prezydenta Chorwacji Franjo Tuđmana – NS). Jednym z głównych aktywistów obecnego odrodzenia ideologii Ustaszy jest na przykład minister obrony Ivan Anušić. Osobiście uważam za godne uwagi i wręcz przerażające, że minister obrony państwa będącego członkiem NATO popiera nazistów i zastrasza ludzi, którzy są przeciwni nazizmowi w Chorwacji. A wszystko to w kontekście przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej w Chorwacji. Ciekawe, czego nauczą tych nowych chorwackich żołnierzy – zastanawia się chorwacki intelektualista.

Większość uczestników koncertu to przedstawiciele pokolenia, które nie pamięta wojny w Chorwacji w latach 1991–1997 i nie brało w niej udziału. Czy Thompsona, jako zjawisko kultury masowej w Chorwacji, można uznać za jeden z najskuteczniejszych mechanizmów mitologizacji tej wojny, jej odrealnienia i stworzenia z niej swego rodzaju fetyszu kultury masowej?

Miljenko Jergović uważa, że największą odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi chorwacki system edukacji, który jego zdaniem właściwie stworzył kolejne już pokolenia wielbicieli twórczości Thompsona.

Patrząc z tej perspektywy, jeśli rzeczywiście tak jest, popularności Marko Perkovicia w najbliższej przyszłości raczej nic nie grozi.

Zapytaj bohaterów

Należy przy tym zaznaczyć i szczerze przyznać, że produkt, który tworzy Thompson jest rzeczywiście dość solidnie wykonany, zwłaszcza z punktu widzenia marketingu. Melodie są proste, liryczne, wpadające w ucho, teksty łatwe do zapamiętania, a mówiące przecież o rzeczach nadrzędnych, podstawowych – pięknej ojczystej Chorwacji, jej wielkiej historii, odczuwaniu dumy z bycia Chorwatem, pielęgnacji tradycji, miłości do narodu. Przekaz jest prosty, klarowany i atrakcyjny. Do tego dochodzą dobrze wykonane teledyski i charyzma wykonawcy, jego przemyślany wizerunek sceniczny, chrypły, donośny głos.

W swojej najnowszej piosence Ako ne znaš, šta je bilo (Jeśli nie wiesz, jak to było) pobrzmiewają takie słowa:

Ako ne znaš šta je bilo nek' ti kaže Lika
pitaj svaki kamen našeg grada Dubrovnika
pitaj Zadar i Kotare, zide Šibenika
ako ne znaš milo moje, upitaj heroje

Pitaj Dunav šta je bilo oko Vukovara
i Velebit, hladan kamen, nek' ti odgovara
je l' se Gospa Hercegovska suza naplakala
to upitaj milo moje putem do Mostara

Jeśli nie wiesz, jak to wcześniej było, niech ci Lika ci powie.
Zapytaj o to każdy kamień w naszym mieście Dubrovniku.
Zapytaj Zadar i Kotare, mury Šibenika.
Jeśli nie wiesz, o, mój drogi, zapytaj bohaterów,
Zapytaj Dunaj, co się stało wokół Vukovaru,
i Velebit, zimny kamień, niechaj ci odpowie,
czy płakała łzami gorzkimi Pani Hercegowiny,
zapytaj o to, mój drogi, w drodze do Mostaru.

Piękne i liryczne, nieprawdaż? Doskonale pobudza wyobraźnię, wzbudza resentymenty.

Nawet we mnie, gdyż moja osobista historia z Thompsonem sięga właśnie połowy lat 90, kiedy wojna w Chorwacji już dobiegała końca, i mocno kibicowałem wtedy Chorwatom i ich walce z agresorem. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że piosenki Marko Perkovicia miały wówczas dla mnie zupełnie inny wydźwięk niż dziś. Niektóre teksty tych piosenek wciąż pamiętam. Nie zapominajmy jednak, że była to połowa lat 90, wojna w Chorwacji wciąż się toczyła lub dopiero co zakończyła się, i teksty, które mówiły chociażby o tym, jak nad Kninem ponownie powiewa flaga Chorwacji miały zupełnie inny wymiar niż to, co słyszymy ze sceny podczas koncertu Thomsona obecnie.

Patrząc przez ten pryzmat, wydaje mi się, że problemem dzisiejszej Chorwacji jest właśnie to, jak paradoksalnie wiele ludzi utknęło mentalnie w wojennych latach 90 i nie potrafi z tej mentalnej pułapki się wyzwolić. Zwłaszcza dotyczy to ludzi urodzonych już po tej wojnie, którzy – z ogromną pomocą Thompsona – stworzyli sobie z niej swojego rodzaju fetysz, który przecież tak łatwo i pięknie można określać mianem patriotyzmu.
Chorwaccy politycy, którzy wyrażali swój zachwyt koncertem mówili w większości o „odrodzeniu duchowym” Chorwacji, o tym, że konieczny jest „powrót do korzeni” i „poszanowania wartości”, o radości z tego, że oto młodzi ludzie, którzy nie znają wojny, „pamiętają” ją i mają „w sercu” – tak naprawdę stoją na przeszkodzi ku przyszłości własnego kraju, gdyż nieustannie próbują go zacementować w przeszłości. Oni naprawdę „pamiętają”, ale nie wojnę. Przynajmniej nie tę prawdziwą. Pytanie tylko – co zatem?

Zastanawiam się nad tym, że być może odpowiedzi na to pytanie w ogóle nie należy szukać w Chorwacji i już z pewnością nie na koncertach Thompsona. Przecież tych, co „pamiętają” możemy z łatwością znaleźć również na rodzimym podwórku.

Pytanie tylko – co „pamiętają”?

(1) - Chodzi o Vjekoslava „Maksa” Luburicia, komendanta obozu w Jasenovacu, organizowane przez niego oddziały były nazywane „rzeźnikami Maksa”

(2) - Metković – miasto w Dalmacji, na południowym wschodzie Chorwacji, nad rzeką Neretwą, gdzie 10 kwietnia 1940 proklamowano NDH

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane