Czeska policja aresztowała mężczyznę podejrzanego o próbę podpalenia środków transportu publicznego w Pradze. Premier nie odrzuca, że może to być spisek Rosji.
Policja na razie nie podała żadnych informacji dotyczących możliwego udziału w tym spisku Moskwy. Jednak czeska służba wywiadowcza w sieci społecznościowej X stwierdziła, że istnieje coraz więcej dowodów na zaangażowanie Moskwy w akty sabotażu w całej Europie.
Premier Czech Petr Fiala wskazał, że przestępstwo miało miejsce w czwartek, a podejrzany został aresztowany w sobotę. W rozmowie z dziennikarzami powiedział też, że jest bardzo prawdopodobne, że atak został zorganizowany i sfinansowany przez Rosję.
Szef policji Martin Vondrašek powiedział, że podejrzany zatrzymany w stolicy Czech to 26-letni obcokrajowiec. Pismo „Denik“ podawał, że mężczyzna z Ameryki Południowej oblał benzyną autobusy zaparkowane w garażu praskiej firmy transportowej, ale nie zdążył ich podpalić.
Szef policji zaznaczył, że jeśli podejrzany o próbę dokonania aktu terrorystycznego zostanie uznany za winnego, grozi mu dożywocie.
Od początku inwazji Rosji na Ukrainę Republika Czeska zapewnia Kijowowi znaczną pomoc wojskową i humanitarną. Czechy przewodzą obecnie międzynarodowej inicjatywie zakupu amunicji dla ukraińskiej armii poza Europą. Oczekuje się, że pierwsze dostawy zostaną wysłane w tym miesiącu.

W poniedziałek Fiala dodał, że kilka krajów europejskich, w tym Polska i Litwa, zgłosiło ostatnio podobne przypadki sabotażu, w których podejrzewa się rosyjskich szpiegów.
W zeszłym miesiącu czeskie władze obwiniały APT28, grupę powiązaną z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU, znaną również jako „Fancy Bear”, za powtarzające się cyberataki na lokalną infrastrukturę.
W związku z tą sprawą rosyjski ambasador został wezwany przez ministra spraw zagranicznych Jana Lipawskiego.
Podobne ataki odnotowano również w Polsce i Niemczech.
Czeski wywiad oskarża GRU również o przeprowadzenie w 2014 roku dwóch zamachów bombowych na skład amunicji na wschodzie kraju ,w których zginęło dwóch pracowników.
W kwietniu policja odroczyła sprawę, twierdząc, że Rosja odmówiła współpracy.



