We wtorek Sejm zagłosuje nad kandydaturą przewodniczącego Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej Mindaugasa Sinkevičiusa na premiera. Po spotkaniach z frakcjami parlamentarnymi pozostającymi poza koalicją rządzącą kandydat spotkał się jednak z wyraźnie chłodnym przyjęciem.
Posłowie opozycji zarzucali mu brak ambicji, niewystarczającą wiedzę oraz słabe przygotowanie do objęcia funkcji szefa rządu.
Po spotkaniu z Sinkevičiusem przewodnicząca Ruchu Liberałów Viktorija Čmilytė-Nielsen stwierdziła, że kandydat na premiera nie dostrzega błędów socjaldemokratów.
– Socjaldemokraci nie byli przygotowani do rządzenia. Do dziś nie wiadomo, jak zamierzają wyjść z wielu kryzysów, które sami wywołali – powiedziała.
Zdaniem Viktoriji Čmilytė-Nielsen liberałowie nie poprą kandydatury Mindaugasa Sinkevičiusa.

– Uważamy, że głosowanie nad kandydatem na premiera jest testem dla większości rządzącej i to właśnie ona powinna zapewnić mu poparcie – powiedziała.
Liderka liberałów życzyła Sinkevičiusowi stabilności, zaznaczyła jednak, że nie powinna ona oznaczać „grzęźnięcia w bagnie”.
Dodała również, że zabrakło jej ambicji zarówno u kandydata na premiera, jak i całej nowej koalicji, między innymi w kwestii praw człowieka.
– Nie widać tu żadnych ambicji. Słyszymy jedynie, że we frakcji są różne opinie, dlatego socjaldemokratyczne wartości i deklaracje odkłada się na bok – krytykowała liderka liberałów.
Viktorija Čmilytė-Nielsen skrytykowała również politykę socjaldemokratów w ochronie zdrowia.

Jej zdaniem rozpoczęli oni szeroko zakrojoną reformę systemu ochrony zdrowia, jednak zamiast go usprawniać, doprowadzają do jego demontażu.
Jak dodała, socjaldemokraci, którzy rozpoczęli te zmiany, próbują teraz przerzucić odpowiedzialność za ochronę zdrowia na nowych partnerów koalicyjnych – Demokratów, powierzając im kierowanie Ministerstwem Ochrony Zdrowia.
Zabrakło przygotowania
Przewodniczący Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów Laurynas Kasčiūnas również stwierdził, że konserwatyści nie usłyszeli od Mindaugasa Sinkevičiusa przekonujących argumentów, iż będzie „naprawdę dobrym premierem”.
– Jeśli ktoś obejmuje kierowanie rządem, powinien wcześniej odrobić pracę domową – powiedział Kasčiūnas.

Lider konserwatystów skrytykował również zapisy umowy koalicyjnej, oceniając, że ambitne obietnice pozostały jedynie hasłami.
Jak wyliczył Laurynas Kasčiūnas, realizacja zapowiadanych działań będzie wymagała co najmniej 2 mld euro. Jego zdaniem Mindaugas Sinkevičius nie odpowiedział jednak na pytanie, skąd nowa koalicja zamierza pozyskać takie środki.
– Jeśli idzie się z hasłami, ale nie potrafi się uzasadnić proponowanych rozwiązań, to znaczy, że nie jest się przygotowanym. To chyba największy mankament przygotowania Mindaugasa Sinkevičiusa. Bardzo możliwe, że te obietnice pozostaną tylko obietnicami. Społeczeństwu zostaną rozbudzone oczekiwania, które nie zostaną spełnione. To może doprowadzić do kolejnego rozczarowania – ocenił Kasčiūnas.
Krytyka także ze strony byłych koalicjantów
Kandydaturę przyszłego premiera skrytykowali również przedstawiciele ugrupowania „Świt nad Niemnem”, które zostało wykluczone z nowej koalicji rządzącej.
Zdaniem przewodniczącego partii Remigijusa Žemaitaitisa Mindaugas Sinkevičius wypowiada się zbyt ostrożnie i brakuje mu zdecydowania.

– Nie widzę w nim takiej determinacji, jaką widziałem u Ingi Ruginienė czy Gintautasa Paluckasa. Nie wiem, co skłoniło go do objęcia tego stanowiska, ale wygląda na to, że nie robi tego z własnej woli – stwierdził Žemaitaitis.
Žemaitaitis poinformował, że posłowie „Świtu nad Niemnem” będą głosować w sprawie kandydatury Mindaugasa Sinkevičiusa zgodnie z własnym sumieniem.
Skrytykował jednak kandydata za to, że – jego zdaniem – nie potrafił odpowiedzieć nawet na „elementarne” pytania, między innymi dotyczące związków partnerskich osób tej samej płci czy polityki leśnej.
– Na tle Ingi wypada blado. Inga odpowiadała znacznie lepiej – ocenił Žemaitaitis.






