Przewodnicząca Komisja Europejska Ursula von der Leyen oświadczyła w środę, że Rosja i Białoruś są bezpośrednio odpowiedzialne za drony pojawiające się nad państwami bałtyckimi, a publiczne groźby Rosji wobec tych krajów są całkowicie nie do przyjęcia.
Wypowiedź padła po serii incydentów z bezzałogowcami we wschodnich państwach Unii Europejskiej, w tym po ogłoszeniu alarmu z powodu drona na Litwie.
– Publiczne groźby Rosji wobec naszych państw bałtyckich są całkowicie nie do przyjęcia – napisała Ursula von der Leyen w serwisie X. – Rosja i Białoruś są bezpośrednio odpowiedzialne za drony zagrażające życiu i bezpieczeństwu ludzi na naszej wschodniej flance.
– Europa odpowie w sposób zjednoczony i stanowczy. Nadal będziemy wzmacniać bezpieczeństwo naszej wschodniej flanki poprzez silną obronę kolektywną i gotowość na wszystkich poziomach – podkreśliła.
Ponadto rosyjski ambasador przy Organizacja Narodów Zjednoczonych oświadczył we wtorek, że Moskwa rzekomo posiada informacje, iż Ukraina planuje wystrzeliwać drony wojskowe z Łotwy i innych państw bałtyckich. Ostrzegł również, że członkostwo w NATO nie ochroni tych państw przed działaniami odwetowymi.
Rosyjski ambasador Wasilij Nebenzia podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconego bezpieczeństwu Ukrainy twierdził, że Kijów wysłał już ukraińskie jednostki dronowe na Łotwę, a rosyjski wywiad jest w stanie ustalić miejsca startu takich bezzałogowców.
Przedstawicielka Rygi w Radzie Bezpieczeństwa Sanita Pavluta-Deslandes odrzuciła te słowa jako „czystą fikcję”, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych Łotwy wezwało charge d’affaires ambasady Rosji i wyraziło stanowczy protest wobec wypowiedzi strony rosyjskiej.
– Pomimo wielokrotnych komunikatów strony łotewskiej przekazywanych kanałami dyplomatycznymi i publicznie, że Republika Łotewska nie wyraziła zgody na wykorzystywanie swojego terytorium i przestrzeni powietrznej do ataków na cele w Federacji Rosyjskiej, strona rosyjska nadal rozpowszechnia kłamstwa i wygłasza eskalacyjne oświadczenia – podało łotewskie MSZ.
Z kolei Mark Rutte nazwał w środę rosyjskie oskarżenia absurdalnymi.

