Władysław Kondratowicz powiedział, że po ogłoszeniu alarmu powietrznego z powodu zagrożenia dronem nie wszystko zadziałało prawidłowo w systemie ostrzegania mieszkańców i organizacji schronienia.
– Sprawdzaliśmy informowanie, czy wszystko zadziałało. Analizowaliśmy też, czy otwieranie schronów przebiegło prawidłowo. Bezpośrednio kontrolowaliśmy przekazywanie informacji przez samorządowych koordynatorów gotowości oraz przez Państwową Straż Pożarną i Ratownictwa (PAGD) – wszystko było realizowane. Sprawdzaliśmy, czy reakcja na komunikaty była na czas – powiedział w środę dziennikarzom minister spraw wewnętrznych.
Powiedział, że wyjaśni również, dlaczego aplikacja LT72 na sytuacje awaryjne nie działała lub zawiesiła się u niektórych mieszkańców.
– Będziemy rozmawiać z dostawcą usługi, co się stało – stwierdził.
Według ministra analizowane będzie także to, dlaczego część mieszkańców po otrzymaniu alertów nie znalazła miejsc schronienia. Państwowa Straż Pożarna i Ratownictwa prowadzi obecnie rozmowy z samorządami.
– Nieco skorygujemy komunikat: bezpiecznym miejscem w przypadku możliwego ataku drona nie jest wyłącznie schron, ale także zamknięte pomieszczenie bez ścian zewnętrznych i bez okien. Tak jest na przykład w Finlandii, gdzie schronów jest bardzo dużo, ale komunikaty są szersze – wyjaśniał minister Władysław Kondratowicz.
Według Kondratowicza, jeśli mieszkańcy nie mogą znaleźć schronu lub pomieszczenia oznaczonego naklejką schronu, a drzwi są zamknięte, powinni szukać innego schronienia albo zamkniętego miejsca bez zewnętrznych okien, gdzie można się ukryć.
Dodał, że obecnie rozpatrywane przez Sejm poprawki do ustawy przewidują centralny system informowania mieszkańców.
– Ogólna sytuacja, jaką mamy obecnie, wymaga od nas pozostawania w stanie stałej gotowości. Jeśli wcześniej mogliśmy mówić, że potrzeba 12 godzin, by przygotować lub opróżnić schrony, dziś możemy powiedzieć, że należy to zrobić już teraz – schrony powinny być przygotowane, uporządkowane i należy przemyśleć sposób ich uruchamiania. Takie sytuacje mogą zdarzyć się również w nocy, choć wtedy potrzeba może być mniejsza, ale możliwe są różne scenariusze – powiedział Kondratowicz.
– PAGD już dziś prowadzi analizę sytuacji (...), podsumujemy ją i podejmiemy odpowiednie szybkie decyzje, aby następnym razem, jeśli dojdzie do podobnego przypadku, sytuacja była właściwie opanowana – powiedział Władysław Kondratowicz.

Z kolei szef PAGD Renatas Požėla stwierdził, że potrzebna jest większa szybkość i sprawność w udostępnianiu schronów mieszkańcom.
– Zawsze można znaleźć rzeczy wymagające poprawy lub dopracowania. Obserwując tę sytuację, już teraz zaczynają pojawiać się pewne wnioski – powiedział dziennikarzom w rządzie Požėla.
– Dziś przygotowano pismo do samorządów, aby przynajmniej w tym okresie eskalacji właściciele obiektów zapewnili całodobowe otwarcie schronów, czyli żeby fizycznie nie były one zamykane – dodał.
Według niego, w związku z niejasnościami dotyczącymi ewakuacji w niektórych placówkach oświatowych, konieczne będzie osobne wzmocnienie komunikacji w tej sprawie oraz ponowne przeanalizowanie i praktyczne przećwiczenie możliwych sytuacji kryzysowych.
– Komunikat był bardzo jasny: szukać schronów albo pomieszczeń z podwójnymi ścianami. I naprawdę najgorszą rzeczą, jaka mogła się wydarzyć, było to, że postąpiono dokładnie odwrotnie – powiedział szef PAGD Renatas Požėla.
Agencja BNS podała, że alarm powietrzny został ogłoszony z powodu bezzałogowego statku powietrznego zauważonego w pobliżu wschodniej granicy Litwy, który później wleciał na terytorium kraju.



