Po ogłoszeniu, a następnie odwołaniu alarmu lotniczego na Litwie z powodu zagrożenia dronem, Pałac Prezydencki stwierdził, że algorytm ostrzegawczy zadziałał prawidłowo.
– Algorytm zadziałał, ludzie zostali ostrzeżeni o możliwym zagrożeniu. (...) System funkcjonuje tak, jak funkcjonuje. To, jak zachowują się ludzie, poszczególne instytucje, szkoły i inne podmioty – teraz najwyraźniej można zebrać wszystkie informacje i to ocenić – powiedział dziennikarzom w środę doradca prezydenta Frederikas Jansonas.
– Zasadniczo system działa, choć oczywiste jest, że jak każdy system obejmujący wiele osób, prawdopodobnie nie funkcjonuje bez zakłóceń. Traktujemy to jako pewną lekcję, którą wszyscy musimy wspólnie wyciągnąć – dodał.
Frederikas Jansonas podkreślił, że podobne incydenty mogą się powtarzać tak długo, jak długo nie zakończy się wojna w Ukrainie.
– Kilkaset kilometrów od Litwy od pięciu lat trwa wojna i oczywiste jest, że sytuacja od lutego 2022 roku jest trudna i napięta. (...) Kwestie obrony wojskowej istniały, istnieją i będą istnieć w przyszłości – dopóki wojna się nie zakończy, zagrożenie będzie obecne – stwierdził.
Dodał również: „Położenie geograficzne mamy takie, jakie mamy, i obowiązkiem każdego obywatela Litwy jest być gotowym do pomocy innym, tym, którzy są mniej przygotowani, i dbania o innych”.
Jak podała agencja BNS, alarm powietrzny został ogłoszony z powodu drona zauważonego w pobliżu wschodniej granicy Litwy.
Początkowo zagrożenie dotyczyło rejonów Ignaliny, Uciany, Święcian i Jezioros, a następnie rozszerzono je także na okręgi wileński i olicki.

