Szef Narodowego Centrum Zarządzania Kryzysowego (NKVC) Vilmantas Vitkauskas powiedział, że choć systemy informowania społeczeństwa i reagowania instytucji podczas ogłoszenia alarmu lotniczego zadziałały, największy niepokój budzi reakcja placówek edukacyjnych.
– Największy niepokój, jaki odnotowaliśmy dziś rano, dotyczył szkół, kiedy pojawiło się pewne zamieszanie co do tego, co robić – mówił w środę w rządzie Vitkauskas.
– Instrukcje rzekomo mówią, że dzieci należy wyprowadzić na zewnątrz, na stadion. To wyraźnie oznacza pomieszanie algorytmu reagowania (...). I to w tej sytuacji jest absolutnie nie do zaakceptowania — podkreślił.
Według niego w czasie zagrożenia lotniczego nauczyciele powinni odprowadzić dzieci do najbliższych schronów lub piwnic i pozostać tam do momentu odwołania zagrożenia.
– Uczniowie w takich sytuacjach powinni być odprowadzani do piwnic. Należy czekać na instrukcje, kiedy alarm powietrzny zostanie odwołany i następnie wrócić do klas oraz kontynuować proces edukacyjny – wskazał Vilmantas Vitkauskas.
– Telefonowanie do rodziców i mówienie „odbierzcie dzieci ze szkoły” zdecydowanie nie jest sposobem, który zapewnia bezpieczeństwo zarówno dzieciom, jak i nauczycielom – podkreślił.

Jak poinformowały litewskie siły zbrojne, w środowy poranek po wykryciu na radarze sygnału o cechach charakterystycznych dla dronów w pobliżu granicy Litwy poderwano myśliwce misji NATO Baltic Air Policing, a następnie tymczasowo zamknięto przestrzeń powietrzną nad lotniskiem w Wilnie i wstrzymano ruch kolejowy w okręgu wileńskim.
NKVC poinformowało, że w rejonach Ignaliny, Uciany, Święcian i Jezioros ogłoszono alarm powietrzny dla mieszkańców.
Następnie ostrzeżenie o zagrożeniu atakiem powietrznym wysłano także do mieszkańców okręgu wileńskiego. Po kilkunastu minutach, o 10:26, rozesłano komunikat o zagrożeniu powietrznym, który został odwołany o 10:51.
Policja poinformowała, że jak dotąd nie otrzymano zgłoszeń o tym, by na terytorium Litwy miał spaść lub rozbić się dron.



