Tragiczny wypadek podczas akcji gaśniczej w południowo-wschodniej Polsce. W trakcie walki z ogromnym pożarem lasu rozbił się samolot wykorzystywany do gaszenia ognia. Pilot zginął na miejscu. Służby wciąż walczą z żywiołem, który objął setki hektarów i rozprzestrzenia się przez ekstremalne warunki pogodowe.
Maszyna brała udział w dużej akcji ratowniczej w pobliżu wsi Kozaki w województwie lubelskim. Z ogniem, który objął około 100 hektarów lasu, walczyło blisko 300 zastępów straży pożarnej, a także trzy samoloty i śmigłowiec.
Rzecznik wojewody lubelskiego, Marcin Bubicz, potwierdził w rozmowie z mediami, że pilot zginął na miejscu. Samolot rozbił się bezpośrednio na terenie objętym akcją gaśniczą.
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wypadku. Służby ratunkowe nadal pracują na miejscu zdarzenia.
– Nie możemy jeszcze komentować przyczyn tego tragicznego zdarzenia. Panuje duże zadymienie, a silny wiatr znacząco utrudnia działania lotnicze – mówi rzecznik prasowy.

Pożar podsycany przez suszę
Strażacy już wcześniej ostrzegali o bardzo trudnych warunkach w regionie. Silny wiatr sprzyja rozprzestrzenianiu się ognia, a część lokalnych dróg stała się nieprzejezdna.
Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip napisał we wtorek w mediach społecznościowych: „Z powodu ekstremalnej suszy pożar szybko się rozprzestrzenia i nadal nie został opanowany. Strażacy robią wszystko, by go powstrzymać”.
– Pożar jest ogromny – trudno obecnie oszacować jego zasięg. W pewnym momencie płomienie sięgały koron drzew – dodał.
Władze apelują do mieszkańców o unikanie tego rejonu i stosowanie się do zaleceń służb ratunkowych.
W środę rano minister spraw wewnętrznych Polski Marcin Kierwiński poinformował, że w łatwiej dostępnych częściach powiatu biłgorajskiego pożar został już opanowany.



