- Wzmacniamy nasz potencjał odstraszania i modernizujemy naszą armię - żeby być bezpiecznymi, ale także po to, żeby nas nie zaatakowano, żeby ten potencjał był tak duży, by atak się nie opłacał (...) Robimy to cały czas i stajemy się silniejsi, podczas gdy Rosja słabnie – powiedział ustępujący prezydent Polski Andrzej Duda. W wyjątkowym wywiadzie dla LRT stwierdził, że cieszy się ze zwycięstwa Karola Nawrockiego, który powinien kontynuować dobrą współpracę z Litwą i innymi krajami naszego regionu.
- Panie Prezydencie, znamy wyniki wyborów prezydenckich w Polsce. Nowym prezydentem Polski został Karol Nawrocki. Przed jakimi wyzwaniami dziś wstaje on i cała Polska? Widzimy z wyników, że się podzieliła na połowę.
- Tak było również wcześniej, taka sytuacja jest w bardzo wielu krajach. To nie jest żaden nadzwyczajny stan rzeczy.
Najbardziej mnie cieszy bardzo wysoka frekwencja. Welokrotnie o nią apelowałem i cieszę się, że moi rodacy tak gremialnie poszli na wybory. To najwyższa frekwencja w wyborach prezydenckich w ciągu ostatnich ponad 20 lat, czyli wyższa niż 5 lat temu. Ważne, aby legitymacja prezydenta była silna. To są wybory powszechne, więc w przypadku, gdy wielu ludzi w nich uczestniczy, ten wybór jest rzeczywiście autentycznym wyborem narodu, w zupełności, jak mówi Konstytucja.
Wygrał Karol Nawrocki. Osobiście się z tego cieszę, jestem bardzo usatysfakcjonowany tym wynikiem. Wierzę, że będzie dobrze prowadził polskie sprawy. Można śmiało powiedzieć, że jako prezydenci wychodziliśmy z tego samego obozu politycznego, więc mam nadzieję na kontynuację idei współpracy - także w naszej części Europy.
Najlepszym uzewnętrznieniem jest współpraca Bukaresztańskiej Dziewiątki. Dzisiaj mamy szczyt B9 w Wilnie, któremu przewodniczył prezydent Litwy Gitanas Nausėda. Jestem przekonany, że Karol Nawrocki jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej będzie kontynuował ideę budowania wspólnoty w naszej części Europy, politykę, jaką realizował Lech Kaczyński i którą w jakimś sensie kontynuowałem ja, budując współpracę w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki i w ramach Inicjatywy Trójmorza.

- Zostawia Pan dobre relacje prezydentów Polski i Litwy. Gdyby Pan Nawrocki zwrócił się o radę w stosunkach z Litwą, co by Pan mu powiedział?
- Myślę, że będziemy mieli możliwość rozmawiać, zanim obejmie urząd prezydenta. Chcę go zaprosić do siebie zaraz po tym, jak wrócę do Warszawy, żebym mógł pogratulować, uścisnąć go i odbyć z nim pierwszą rozmowę. Na pewno będę mu doradzał kontynuowanie dobrych relacji z Litwą. Teraz śmiało mogę powiedzieć, że jest to też wielka zasługa Pana Prezydenta Gitanasa Nausėdy, z którym się przyjaźnię i z którym razem budujemy te relacje. Mam nadzieję, że Karol Nawrocki będzie to kontynuował i wejdzie w tę współpracę, idąc w tym samym kierunku, czyli zacieśniania i budowania wspólnego systemu bezpieczeństwa i współpracy energetycznej, gospodarczej oraz infrastrukturalnej.

- Nawrocki wcześniej mówił, że nie popiera wstąpienia Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej. Czy to oznacza zmianę w relacjach polsko-ukraińskich?
- Jeszcze będę z nim rozmawiał na ten temat. Jak wiadomo, mam inne spojrzenie, ale wynika ono właśnie z doświadczenia prezydenckiego, czyli prawie 10 lat, w ciągu których sprawuję urząd prezydenta Polski, z całej wiedzy, którą przez te lata zgromadziłem i na pewno będę chciał przynajmniej w pewnym zakresie rozmawiając z prezydentem-elektem się nią podzielić. Gdy zostanie prezydentem, na pewno będzie z uwagą rozważał sytuację międzynarodową, stan Ukrainy i relacje pomiędzy Polską a Ukrainą. W Polsce trochę jest tak, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Fotel prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej to bardzo specyficzne siedzenie i z tego fotela świat wygląda trochę inaczej.

- Od pół roku jesteśmy świadkami starań ekipy Donalda Trumpa o porozumienie pokojowe w Ukrainie, jednak widzimy, że Putin nie jest zainteresowany w pokoju. Jak Pan uważa, dlaczego Donald Trump wciąż łudzi nadzieje na umowę z Putinem?
- Zawsze podkreślam - w moim osobistym przekonaniu, jeżeli ktoś jest w stanie zakończyć tę wojnę, to rzeczywiście chodzi o prezydenta Stanów Zjednoczonych. Próbowała Europa, wielcy Europy próbowali skłonić Władimira Putina do powrotu do normalnego zachowania, do przestrzegania prawa międzynarodowego, ale to się nie udało. Można w jakimś sensie powiedzieć, że wykpił tych wielkich Europy oraz format normandzki. Złamał też porozumienia mińskie, a później dosłownie dokonał swoistego brutalnego szyderstwa, atakując pełnoskalowo Ukrainę w lutym 2022 r. Cała ta historia od 2014 r., czyli 8 lat od pierwszego ataku na Ukrainę pokazała, że Europa nie jest w stanie sobie poradzić z konfliktem. Stany Zjednoczone są największą potęgą gospodarczą, ale przede wszystkim potęgą militarną, rzeczywiście nuklearną. Jak w swoim czasie powiedział Donald Trump, reagując na groźby rzucane przez Władimira Putina że obaj mają guziki atomowe, “tylko ja jestem pewien, że mój działa”. Jest w tym coś bardzo głębokiego.
Wiem, że prezydent Donald Trump jest zdeterminowany do tego, żeby zakończyć tę wojnę. Rozmawiałem z nim i podejrzewam, że możemy się spodziewać, iż po bardzo spokojnych jak do tej pory działaniach dyplomatycznych, kiedy próbował delikatnie i ze sporym dystansem, a wręcz łagodnością, skłonić Rosję i Władimira Putina do zawarcia rozwiązania pokojowego z Ukrainą, Trump użyje innych środków - o charakterze ekonomicznym. Do tej pory to się nie udało i i widać było cynizm ze strony rosyjskiej. Różnego rodzaju środki o charakterze ekonomicznym służyłyby temu, by na Rosji można było wymusić zaprzestanie atakowania Ukrainy.

- Kiedy Donald Trump został prezydentem Stanów Zjednoczonych, pojawiły się spekulacje, że Stany Zjednoczone mogą się wycofać z Europy wraz ze swoimi wojskami. Czy Polska szykuje się na taki scenariusz?
- Oczywiście, trzeba być zawsze gotowym na wszystkie scenariusze, dlatego budujemy nasz potencjał bezpieczeństwa, dlatego wydajemy prawie 5 proc. PKB na naszą obronność. W tym roku to jest dokładnie 4,7 proc. naszego PKB, dlatego realizujemy zakupy w Stanach Zjednoczonych - na ogromną skalę militarną - i również w Korei Południowej. To jest wielka modernizacja naszej armii, zwiększamy także jej liczebność, uruchamiamy także własną produkcję, choćby Bojowego Wozu Piechoty „Borsuk” - naszej najnowszej konstrukcji. Zwiększamy produkcję militarną generalnie w Polsce. Chcemy budować fabryki amunicji, więc tych przedsięwzięć jest bardzo wiele.
Rozmawiałem z prezydentem USA Donaldem Trumpem i mogę powiedzieć, że zapewniał mnie, że absolutnie nie ma planów co do tego, aby ograniczyć czy zmniejszyć, czy w jakikolwiek inny sposób odstąpić od obecności amerykańskiej i militarnej w Polsce. Wręcz przeciwnie - rozmawialiśmy o pomyśle symbolicznego Fort Trump, czyli budowie silnej struktury, mocnej bazy amerykańskiej na terenie naszego kraju, także po to, żeby osłaniać Litwę i wspierać w razie potrzeby państwa bałtyckie i gwarantować bezpieczeństwo w naszej części Europy, więc patrzę na to bardzo spokojnie.

- Rosja prowadzi wojnę konwencjonalną przeciwko Ukrainie, a w naszym regionie już od jakiegoś czasu również wojnę hybrydową. Mam tu na myśli różne prowokacje na Morzu Bałtyckim, podpalania, również wojna propagandowa trwa już od wielu lat. Panie Prezydencie, gdzie jest ta czerwona linia, kiedy już powiemy sobie, że to jest Art. 5. NATO?
- Spokojnie, Art. 5. NATO sprowadza się do rzeczywistej sytuacji wojennej - trzeba to sobie jasno powiedzieć. Będzie miał on zastosowanie wtedy, kiedy któreś z państw NATO zostanie po prostu zaatakowane. Myślę, że do tego trzeba podejść z dużym spokojem i rezerwą.
Zostaliśmy poddani ogromnej próbie. Przypomnę, że w Polsce, w Przewodowie spadła rakieta. Prawdopodobieństwo tego, że była to rakieta wystrzelona przez Rosjan, przez długi czas pozostała wysoka. Okazało się, że rakieta rzeczywiście była rosyjska, ale nie została wystrzelona przez Rosjan, więc nie doszło do żadnej eskalacji. Nie był to rosyjski atak na Polskę, ale sytuacja była rzeczywiście poważna i napięcie było ogromne. To jedna z najtrudniejszych sytuacji, z jaką miałem do czynienia w czasie 10 lat swojej prezydentury, jeżeli nie w ogóle najtrudniejsza.
Powiem tak - spokojnie, Rosja rzeczywiście dokonuje różnego rodzaju aktów i ataków o charakterze hybrydowym. Robi to sprytnie. To są różne formy, tak jak Pani podkreślała. To jest, w moim osobistym przekonaniu, atak również na nasze granice, który jest teoretycznie realizowany przez Białoruś, ale tak naprawdę wiemy doskonale, kto za tym stoi i to już od lat. Przypomnę, że on jest realizowany w zasadzie od późnego lata 2021 r. i dzisiaj postrzegamy go jako swoisty test przed pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę. W naszym przekonaniu, nasza gotowość była kontrolowana: na ile rzeczywiście jesteśmy zdeterminowani do obrony granic, na ile jesteśmy sprawni w organizacji obrony, na ile się zmobilizujemy do tego, by zwiększyć ochronę granicy szybko w konkretnym momencie, jak też uruchomić opcje wsparcia wojskowego dla ochrony granicy. W Polsce zrealizowaliśmy to w sposób konsekwentny, bardzo twardy, mimo różnego rodzaju protestów i ataków - także ze strony różnego rodzaju przedstawicieli instytucji europejskich. Ubolewam nad tym ogromnie, ale obroniliśmy skutecznie naszą granicę, a przecież to nie jest tylko polska granica, ale także Unii Europejskiej. To jest też granica strefy Schengen. Mamy obowiązek bronienia tej granicy, więc po prostu konsekwentnie to zrealizowaliśmy i pokazaliśmy Rosji, że pod tym względem jesteśmy mocni.

- Jesienią obok naszych granic będziemy mieli ćwiczenia Zapad. Wiemy, że w 2021 r. po tych ćwiczeniach Rosja zaatakowała Ukrainę. Czy jest prawdopodobne, że Rosja mogłaby się zdecydować na zaatakowanie jednego z naszych państw?
- Nie sądzę. Oczywiście, ktoś powie, że tak, nigdy nie mów nigdy. Po to się szykujemy, po to wzmacniamy nasz potencjał odstraszania i modernizujemy naszą armię - żeby być bezpiecznymi, ale także po to, żeby nas nie zaatakowano, żeby ten potencjał był tak duży, żeby atak się nie opłacał.
Umacniamy się, a Rosja słabnie, bo Rosja każdego dnia w walce z Ukrainą traci swoje siły zbrojne. W ostatnich dniach także poniosła wielkie straty - w sprzęcie i w ludziach - więc mi się nie wydaje, żeby Rosja dzisiaj dysponowała takim potencjałem, który pozwoliłby jej zaatakować jakiekolwiek inne państwo. Osobiście uważam, że Rosja łapie zadyszkę i to bardzo poważną, jeżeli chodzi o atak na Ukrainę, jak pod względem infrastruktury militarnej, tak pod względem czynnika ludzkiego.
Co do życia ludzkiego, to wiadomo, że Rosja i władze Rosji nigdy nie miały szacunku do niego i Putin też to pokazuje. Ta liczba żołnierzy rosyjskich, którzy zginęli już w tej wojnie, jest w ogóle nieprawdopodobnie ogromna, to setki tysięcy osób. Pokazuje to, jak bardzo nie szanuje się życia człowieka w Rosji. Natomiast w moim przekonaniu, Rosję ani gospodarczo, ani militarnie nie stać dzisiaj na to, żeby zaatakować jakiekolwiek inne państwo.

- Panie Prezydencie, Pan z Urzędu Prezydenta odchodzi w dość burzliwym czasie. Jakie są plany na przyszłość?
- Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej jest w tym zakresie jednoznaczna. Musiałaby być rzeczywiście bardzo burzliwa sytuacja, podejmowane kroki - także konstytucyjne - żeby prolongować w jakikolwiek sposób pracę Prezydenta na Urzędzie Prezydenckim poza okres dwóch kadencji. Bardzo spokojnie wierzę w to, że przekażę Urząd Prezydenta mojemu następcy.
Plany? Zobaczymy, jakie będą wyzwania. Mam 53 lata, jak na politykę jestem, przynajmniej tak mówią niektórzy, młody. Uważam, że jestem w kwiecie wieku jak na polityka. Może nie młody, ale w kwiecie wieku.
Rzeczywiście, jestem dojrzałym politykiem, jak też osobą ze sporym doświadczeniem. Po pierwsze, zawsze jestem otwarty, gdyby w jakiś rozsądny sposób chciano dalej korzystać z mojej wiedzy oraz mojej gotowości do pracy na potrzeby Polski i służby dla Rzeczypospolitej, dla naszego narodu, dla naszego społeczeństwa
Jakie będą wyzwania, zobaczymy. Jest bardzo wiele możliwości. Proszę pamiętać, że mam też background uniwersytecki, naukowy. Wcześniej przez lata pracowałem na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mam doktorat z nauk prawnych, dokładnie ze specjalnością prawo administracyjne. Znam dobrze kwestie prawa państwowego, również przez lata występowałem w imieniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego przed Trybunałem Konstytucyjnym w Polsce. Mam też doświadczenie wykładowcy akademickiego, więc posiadam sporo różnych umiejętności.









