Naujienų srautas

Wiadomości2024.11.15 17:08

Abchazja między Rosją a Gruzją. Dlaczego w regionie wybuchły protesty?

Evelina Knutovič, LRT.lt 2024.11.15 17:08

W Abchazji - separatystycznej republice wspieranej przez Rosję i oderwanej od Gruzji - dochodzi do masowych protestów. We wtorek demonstranci zablokowali trzy kluczowe mosty na wyjeździe z Suchumi - stolicy nieuznawanej republiki. Z informacji medialnych wynika, że dopiero około południa Most Kodorski odblokowały służby mundurowe. Tymczasem dzisiaj (15 listopada) władze Abchazji planowały rozpatrzyć projekt umowy inwestycyjnej z Rosją. Jednak z powodu protestów sesja parlamentarna została odwołana - informuje portal Echo Kawkaza, regionalna filia Radia Wolna Europa.

Z kolei kremlowska agencja TASS podała, że zwolennicy opozycji mieli się przedostać na teren parlamentu. Podczas akcji jeden z liderów opozycji Adgur Ardzinba nawoływał do „odłożenia podjęcia ustawy do wyborów prezydenckich”.

Wojciech Górecki, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, w rozmowie LRT.lt wyjaśnia, że przedmiotem sporu jest umowa dotycząca rosyjskich inwestycji. Według porozumienia, rosyjski biznes będzie mógł działać na abchaskim rynku na preferencyjnych warunkach.

- Główna dyskusja dotyczy relacji parapaństwa z Rosją. Została podpisana w październiku, 15 listopada miała być ratyfikowana przez abchaski parlament. Umożliwia firmom, podmiotom i osobom prawnym z Federacji Rosyjskiej dokonywania inwestycji na terenie quasi-państwa. Firmy, które by się tym zajęły, miałyby możliwość wykorzystywania działek. Oznacza to de facto przejmowanie ziemi abchaskiej. Tryb wprowadzenia zmian wzniecił protesty. Abchaska opozycja obawia się, że w ten sposób region zostanie po prostu wyprzedany. Rosja, która dysponuje większym potencjałem, wykupi go. Firmy regionalne nie będą miały szans w starciu z konkurentami rosyjskimi - tłumaczy analityk.

- Abchazja jest mała. Jej powierzchnia stanowi kilka tysięcy metrów kwadratowych. W zasadzie, Rosjanie mogliby ją wykupić w trakcie zaledwie kilku godzin, a to jest bardzo atrakcyjny turystycznie region. Ci, którym zależy na samodzielności Abchazji, przeciwstawiają się próbom jeszcze większego uzależnienia od Rosji - stąd się biorą protesty - dodaje.

Z kolei kolejnym pretekstem jest fakt, iż opozycjoniści Omar Smyr, Garri Kokaja, Almaschan Ardzinba, Ramaz Dżopua i Asłan Gwaramija 11 listopada zostali zatrzymani za rzekomą napaść na deputowanego Zgromadzenia Narodowego Abchazji. Jednak pod wpływem protestów władze Abchazji miały zamknąć sprawy przeciwko działaczom. Do końca dnia zostali wypuszczeni na wolność.

- Abchazja jest mała, wszyscy się tu doskonale znają. Przetrzymywanie osób znanych opinii publicznej nie byłoby na rękę władzom prorosyjskim. Oczywiście, Rosja posiada bardzo duże instrumenty oddziaływania na sytuację. Zwolnienie opozycjonistów pokazuje, że nawet w takiej mikroskali Rosja nie może rozgrywać kart tak, jak by się jej chciało - zauważa Górecki.

- Brzmi dziwnie, ale w Abchazji zawsze toczyło się normalne życie polityczne - o ile pozwalają na to warunki. Bardzo często region jest wrzucany do jednego worka z Osetią Południową, czyli Regionem Cchinwali. To są kompletnie różne przypadki. W Regionie Cchinwali w zasadzie nigdy nie było własnej elity, tylko wąska grupa osób, która później się przeniosła do Osetii Północnej. Natomiast Abchazja według prawa gruzińskiego jest republiką autonomiczną z elitami posiadającymi tradycje życia intelektualnego i politycznego. Panuje tam odczucie, że mieszkańcy nie chcą być z Gruzją, ale i nie do końca z Rosją. W regionie toczy się ostra walka polityczna, doszło do tzw. kolorowych rewolucji. Zmiana władzy często tu występowała w wyniku protestów ulicznych. Działają też partie polityczne, które odczuwają konkurencję między sobą. To wszystko w warunkach de facto rosyjskiej okupacji - jest ona dominantem i ma za sobą ostatnie słowo do powiedzenia - podkreśla Górecki.

W tle protestów znajduje się również kwestia relacji rosyjsko-gruzińskich. - Są obawy, czy Rosja w imię normalizacji stosunków nie będzie skłonna się zgodzić na powrót gruzińskiej kontroli nad regionem w pewnej formie. Tego Abchazowie bardzo się obawiają. Tam nie ma sił otwarcie antyrosyjskich. Jednak elita intelektualna uważa, że niezależność Abchazji byłaby najlepszym wyjściem. Wszelkie próby związane z przekazaniem ziemi obcokrajowcom uważa za szkodliwe regionowi. W perspektywie przyszłych relacji abchasko-gruzińskich Abchazja separatystyczna byłaby lepszym wyjściem niż rosyjska. Protesty należy rozumieć jako próbę zachowania odrębności abchaskiej - podkreśla politolog.

Górecki sądzi, że dalszy tryb protestów zależy od tego, jak się będą zachowywały władze. – Jeżeli zachowają twardy kurs, będą miały do czynienia z oporem długotrwałym. Nawet ci, którzy są przeciwko władzom, czyli Rosji, nie pójdą na współpracę z Gruzinami. To jest ich „czerwona linia“. Jeżeli jednak administracja zgodzi się na jakiś kompromis – choć jest to trudne, bo w przypadku ustawy o inwestycjach nie było mowy o poprawkach abchaskich - dalszych silnych ruchów nie będzie. Tak naprawdę, w interesie Abchazji jest, aby relacje Rosji z Gruzją były jak najgorsze. Wtedy region może manewrować. Jeżeli z kolei Gruzińskie Marzenie przełamie protesty, które się dzieją teraz w Gruzji, częścią umowy partii z Rosją zapewne będzie Abchazja. W takim wypadku, niestety, mieszkańcy raczej nie będą mieli zbyt wiele do powiedzenia – komentuje.

Analityk przypomina, że Rosja ma ogromne doświadczenie w zarządzaniu podbijanymi terytoriami. - Wbrew temu, co się sądzi, Kreml jest dość elastyczny i posiada tzw. mądrość imperialną, którą chętnie wykorzystuje. Niedocenienie Rosji byłoby dużym błędem. Oczywiście, im jest słabsza, tym trudniej będzie jej zarządzać kryzysami. Nawet taka Abchazja w pewnym momencie może stanowić problem. Już kilkakrotnie dawała do zrozumienia, że jej elity kierują się własnym interesem, niekoniecznie zgodnym z interesami Kremla - mówi.

Zdaniem Góreckiego, teraz czynnikiem najważniejszym jest Ukraina. - To, jak się potoczą dalsze losy wojny, odbije się bezpośrednio na Kaukazie. Im Rosji będzie się gorzej wiodło, tym większa szansa na samodzielność Kaukazu. Być może, jeżeli wpływów Kremla na Kaukazie nie zostanie, Abchazja i Gruzja jakoś się dogadają - choć w tej chwili wydaje się to mało prawdopodobne - ocenia analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme