Naujienų srautas

Wiadomości2023.11.22 11:55

Zapomniani bohaterowie powstania. Ksiądz Rajmund Ziemacki

Robert Balcewicz, LRT.lt 2023.11.22 11:55

W 2017 roku, w trakcie likwidacji kolejnego osuwiska na Górze Gedymina, natrafiono na szczątki dwudziestu osób. Badania ekspertów potwierdziły, że został odkryty pochówek straconych na Placu Łukiskim uczestników Powstania Styczniowego, w tym przywódców - Konstantego Kalinowskiego i Zygmunta Sierakowskiego. 

Dzisiaj, cztery lata po uroczystym pochówku szczątków powstańców w centralnej kaplicy na wileńskiej Rossie, składający im hołd niewiele bądź wręcz nic nie wiedzą o tym kim byli ci ludzie nim dosięgła ich ręka carskich siepaczy, zostali rozstrzelani bądź powieszeni, pogrzebani w tajemnicy ze związanymi rękoma… Bezspornie są bohaterami, na szczęście nie anonimowymi, tym bardziej warto dołożyć starań, by dla odwiedzających Rossę nie pozostali znani jedynie z imienia i nazwiska.

Ksiądz powstaniec

W dolnym rzędzie jednej z dwóch wspomnianych krypt będących ostatnim miejscem spoczynku powstańców, znajdują się doczesne szczątki Rajmunda Ziemackiego, księdza.

Przyglądając się biografii księdza Ziemackiego można pokusić się o stwierdzenie, że w jego osobie symbolicznie przeplatają losy uczestników dwóch zrywów narodowych – powstańców listopadowych i styczniowych.

Na frontonie kościoła pw. św. Rafała Archanioła w Wilnie znajduje się niedawno odnowiona tablica pamiątkowa na której uwagę od razu zwracają wyryte na niej słowa: Ś+P KS. RAJMUND ZIEMACKI,…,KAPŁAN BOHATER ZGINĄŁ ŚMIERCIĄ MĘCZEŃSKĄ ROZSTRZELANY NA PLACU ŁUKISKIM W WILNIE 5 CZERWCA 1863 R.”

Ziemaccy

Rajmund Mikołaj Ziemacki urodził się 19 września 1810 r. w Łosku, w województwie nowogrodzkim. Ród Ziemackich, pieczętujący się herbem Rawicz, osiadł na Litwie jeszcze w XVI w. Ojciec Andrzej Ziemacki nosił, zdobyty w szeregach Powstania Kościuszkowskiego, tytuł rotmistrza powiatu oszmiańskiego. Z małżonką Katarzyną z domu Kamińską doczekali się czterech synów. Najmłodszy, Franciszek – to przyszły ojciec Józefa Kazimierza Ziemackiego, polskiego profesora chirurgii, jednego z odnowicieli Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, w 1919 r., honorowego rektora i oficjalnego prorektora uczelni w latach 1919–1925. Dwoje najstarszych synów – Rajmund i Józef – najpierw pobierali nauki u ojców Trynitarzy w Mołodecznie, po czym studiowali w Wilnie. Oboje też dołączyli do Powstania Listopadowego w którym Józef Ziemacki zginął. Rajmund cudem ocalał.

Tragedia oszmiańska

15 kwietnia 1831 r. Rajmund Ziemacki wraz z kilkudziesięcioma innymi powstańcami pełnił w okolicach Oszmiany funkcję straży tylnej oddziału powstańczego pod dowództwem pułkownika hr. Karola Dominika Przeździeckiego. Tego dnia z Wilna nadciągnęła licząca ponad 1500 żołnierzy rosyjska ekspedycja karna. Niewielki oddział powstańczy wdał się w nierówną walkę z wielokrotnie liczniejszym przeciwnikiem i siłą rzeczy został przez Rosjan pokonany. Czterokrotnie pchnięty kozacką piką i pocięty szablą Ziemacki upadł bez tchu i odzyskał przytomność dopiero po zmroku. Mimo odniesionych ran i dużej utraty krwi zdołał o własnych siłach wyczołgać się spod ciał poległych towarzyszy i dotrzeć do bezpiecznego miejsca, gdzie opatrzono mu rany. Tam też musiał dowiedzieć się o dokonanej przez wojska carskie rzezi mieszkańców Oszmiany.

Od zarania dziejów ludność cywilna nigdy nie miała łatwo w okresie konfliktów zbrojnych. Powstania polskie nie były wyjątkiem. Powszechnie znana jest Rzeź Praska w czasie tłumienia insurekcji kościuszkowskiego w listopadzie 1794 roku – masakra mieszkańców warszawskiej dzielnicy Praga przez regularne wojska dowodzone przez gloryfikowanego w Rosji Aleksandra Suworowa. 37 lat później rosyjscy kozacy dokonali rzezi mieszkańców Oszmiany. Zamordowano blisko 500 osób, które szukały schronienia przed siepaczami w ówczesnym kościele dominikańskim, w tym kobiety, dzieci i odprawiającego nabożeństwo księdza. Notabene, przesiąknięte krwią niewinnych osób drewniane ściany kościoła zostały rozebrane, a na miejscu katolickiej świątyni władze carskie wzniosły „politycznie poprawną” cerkiew prawosławną.

Podobnie, jak zapominani są bohaterzy, w niepamięć odchodzą wydarzenia historyczne, czego Rzeź Oszmiańska jest najlepszym przykładem. Jeszcze w styczniu 1863 roku w tekście odezwy Komitetu Centralnego jako tymczasowego Rządu Narodowego są słowa „krew Pragi i Oszmiany”. Dziś wiedza o tragicznych wydarzeniach z czasów Powstania Listopadowego w Oszmianie jest już tylko domeną historyków.

Okres między powstaniami

Po wylizaniu się z odniesionych ran, Rajmund Ziemacki skierował swe kroki w rodzinne strony. Powrót do dworku był wykluczony. Majątek Ziemackich był pod obserwacją policji i w grę wchodziły jedynie sporadyczne, potajemne wizyty i życie w konspiracji. Klęska powstania, represje władz i związany z tym brak perspektyw powrotu do poprzedniego życia sprawił, że za namową rodziny, Rajmund Ziemacki zdecydował wstąpić do Seminarium Duchownego w Wilnie. Po wyświęceniu na kapłana w 1837 roku, ks. Rajmund Ziemacki został wikariuszem w kościele św. Rafała Archanioła w Wilnie, a od roku 1849 proboszczem kościoła pw. Przemienienia Pańskiego w Wawiórce w Powiecie Lidzkim.

W styczniową noc 1863 roku do kościoła w Wawiórce, podobnie jak do większości innych kościołów katolickich na terenie zaboru rosyjskiego, dostarczono kopię manifestu ogłaszającego wybuch Powstania Styczniowego, wzywającego lud dawnej Rzeczypospolitej do walki przeciwko imperium rosyjskiemu. Ten sam manifest w którym wspomniane było bliskie sercu Rajmunda Ziemackiego tragiczne wydarzenie z czasów Powstania Listopadowego – „krew Oszmiany”.

Ostatni bój ks. Ziemackiego

Do „Manifestu Rządu Tymczasowego prowincjonalnego na Litwie i Białej Rusi, działającego w imieniu Rządu Narodowego Polskiego” był załączony adresowany do proboszcza list z nakazem ogłoszenia tekstu dokumentu „przez miejscowego kapłana, …, z ambony zgromadzonemu ludowi. W razie niespełnienia niniejszego polecenia proboszcz uznany będzie za zdrajcę Ojczyzny jako takowy, …, będzie ukarany wedle prawa wojennego polskiego”.

Jak już było wspomniane, identyczne posłania tego dnia otrzymało wielu proboszczów i, mimo groźnie brzmiących sankcji zagrażających tym z nich, którzy rozkazu Rządu Tymczasowego nie wykonają, część duchownych obrało bierną postawę, bądź wręcz zgłosiło sprawę do władz carskich i prosiło o ochronę policji. Zdecydowanie bardziej bali się wówczas represji ze strony Rosjan niż powstańców.

Będąc człowiekiem szlachetnym i patriotą, ksiądz Rajmund Ziemacki osobiście odczytał manifest, mimo że 27 stycznia 1831 roku odprawienie Mszy św., a więc i obowiązek odczytania proklamacji, przypadał młodemu wikaremu.

Zgodnie z przewidywaniami, ks. Ziemacki został niezwłocznie aresztowany, dostarczony do Wilna i osadzony w więzieniu znajdującym się w murach klasztornych przy kościele pw. św. Ducha w Wilnie. Sąd nie okazał litości. Wraz z ks. Ziemackim, „za odczytanie podburzającego manifestu i podżeganie włościan do powstania'” na karę śmierci skazano jeszcze co najmniej cztery osoby, w tym dwóch księży i organistę. Bliscy i parafianie do samego końca mieli nadzieję na złagodzenie wyroku, ale sprawę przypieczętował generał-gubernator Murawjow, powszechnie znany pod przydomkiem „Wieszatiel”. Stwierdził on, że nie widzi dostatecznych powodów dla ułaskawienia oskarżonego i rozkazał „spełnić wyrok nad Ziemackim podług orzeczenia sądu wojennego, tj. ukarać go śmiercią przez rozstrzelanie,..., publicznie na jednym z placów wileńskich”.

Wileńska Golgota

Przed laty, dr Liliana Narkowicz, wileńska historyk i publicystka, odnalazła wydaną w 1923 r. w Wilnie broszurkę autorstwa historyka Jana Konrada Obsta pt. "Ks. Rajmund Ziemacki. W 60-tą rocznicę śmierci męczeńskiej za Ojczyznę", w której autor opisuje wspomnienia profesora Józefa Ziemackiego, bratanka ks. Rajmunda, zasłyszane od kobiety będącej na Placu Łukiskim świadkiem egzekucji jego wuja.

J. Obst pisze: "Pamięta, że był to człowiek już podeszłego wieku, …, miał siwe już włosy, był bardzo osłabiony przez chorobę, jaką przebył w więzieniu, nie mógł iść pieszo, był przywieziony dorożką. Po wyprowadzeniu go z murów podominikańskich, gdzie było więzienie, jakiś wojskowy rosyjski, wyższej już rangi, podszedł do niego prosić o błogosławieństwo, bo istnieje jakoby wśród Rosjan przesąd, że błogosławieństwo skazanego na śmierć przynosi szczęście w życiu doczesnym. Ks. Ziemacki pobłogosławił go znakiem krzyża, a ten mu rękę ucałował., …, Że po salwie karabinowej osunął się i zwisł bezwładnie na powrozach, któremi był przywiązany do słupa; widziała, potem gdy ciało było odwiązane od słupa i leżało już na ziemi, sutannę na piersiach obficie krwią zalaną, a kilka plam krwi okazało się później i na siwych włosach. Obok księdza Ziemackiego, opodal o kroków kilka, był stracony również przez rozstrzelanie, bardzo młody człowiek, Laskowicz. Ciała ich obu wrzucono natychmiast po egzekucji do dołów, zawczasu przygotowanych przed słupami, do których byli skazańcy uwiązani. Ciała zasypano ziemią; dół wyrównano."

Szczątki Alberta Laskowicza – absolwenta Instytutu Szlacheckiego w Wilnie, skazanego na śmierć za odczytanie tekstu Manifestu Rządu Tymczasowego w lidzkich kościołach i nawoływaniu chłopów do przyłączenia się do powstania, odnalezione na Górze Giedymina, ostatecznie również spoczęły w krypcie kaplicy na Rossie.

Zapomniana kapliczka

W trakcie ekshumacji na Górze Giedymina szczątków straconych powstańców, znaleziono należące do nich przedmioty, w szczególności medaliki z wizerunkiem Matki Boskiej Ostrobramskiej z jednej strony i kapliczką z wizerunkiem Jezusa dźwigającego krzyż, z drugiej. Napis na medaliku głosił „P. JEZUS NA GORZE SNIPISKIEY W WILNIE”. Dzięki temu znalezisku nie tylko wilnianie mieli okazję przypomnieć o, dziś nie istniejącym, a kiedyś jednym z najważniejszych religijnych symboli miasta – Kapliczce Jezusa Śnipiskiego, znajdującej się przy Zielonym Moście, vis à vis kościoła pw. św. Rafała Archanioła w którym ks. Rajmund Ziemacki przez lata pełnił posługę kapłańską. Dziś trwają starania o odbudowę tej zniszczonej w latach stalinizmu i skazanej przez sowietów na zapomnienie kapliczki.

Klęska Powstania Listopadowego sprawiła, że na społeczność polską w zaborze rosyjskim spadły srogie represje władz. Kwiat polskiej elity poległ na polach walk bądź zmuszony był do emigracji i życia na obczyźnie. Niemniej, mimo klęski Powstania Listopadowego i późniejszego Styczniowego, Rosji carskiej, podobnie jak jej następczyni – czerwonej, nie udało się zdławić aspiracji wolnościowych narodów dawnej Rzeczpospolitej. Oba imperia upadły, a powstałe na ich gruzach niepodległe kraje walczyły i nadal walczą o prawo do istnienia bez dominacji nad nimi wschodnich satrapów. Tym bardziej istotne jest pielęgnowanie pamięci o ludziach i symbolach, które kolejne władze próbowały nam zabrać. Pamięć o takich postaciach, jak ks. Rajmund Ziemacki, pamięć o wydarzeniach historycznych, w których uczestniczyli i miejscach z którymi byli związani, jest nie tylko oddaniem hołdu przeszłości, ale i przyczynkiem do budowania godnej przyszłości.

Marszałek Józef Piłsudski, nasz ziomek, powiedział: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. Dzisiaj, po prawie stu latach, słowa te nic nie straciły ze swej aktualności.

Robert Balcewicz - dyrektor Fundacji Litvanus, której celem jest wspieranie inicjatyw w dziedzinie nauki, kultury, oświaty, sztuki, religii, ochrony zdrowia, ochrony środowiska oraz innych dziedzin uznawanych powszechnie za korzystne dla społeczeństwa, udzielanie wsparcia i pomocy humanitarnej, wspieranie różnego rodzaju inicjatyw, ze szczególnym uwzględnieniem projektów realizowanych i inicjowanych na dawnym terytorium Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Fundacja wspiera oraz uczestniczy w realizacji różnych inicjatyw i programów, szczególną uwagę poświęcając przedsięwzięciom skierowanym na zachowanie i odnowienie ginącego dziedzictwa architektonicznego Rzeczypospolitej Obojga Narodów - kościołów, kaplic, klasztorów, zamków, dworków, innych budynków i budowli.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane