Szefowie rządów ośmiu państw środkowoeuropejskich zaapelowali w liście otwartym do potentatów sektora mediów społecznościowych o podjęcie pilnych działań w obronie społeczeństwa przed dezinformacją.
- Demokratyczne kraje na całym świecie mierzą się dziś z dezinformacją, która narusza nasz pokój i stabilność. Państwa wsparcie jest niezbędne, aby wyjść z tego starcia zwycięsko - argumentowali w opublikowanym wczoraj (29 marca) wspólnym liście.
Premierzy Polski, Ukrainy, Mołdawii, Litwy, Łotwy, Czech, Słowacji i Estonii zwracają w nim uwagę, że “platformy technologiczne stały się wirtualnymi polami bitwy, a wrogie, obce mocarstwa wykorzystują je do rozpowszechniania fałszywych narracji, które przeczą doniesieniom opartym na faktach”.
Dezinformacja jedną z najważniejszych i najbardziej dalekosiężnych broni
W ich ocenie dezinformacja jest bowiem jedną z najważniejszych i najbardziej dalekosiężnych broni. - Tworząc i rozprzestrzeniając fałszywe narracje, umożliwia im ona realizację szkodliwych działań na poziomie strategicznym - podkreślają.
- Płatne reklamy i sztuczne promowanie treści na platformach spółki Meta, w tym na platformie Facebook, są często wykorzystywane, by nawoływać do gwałtownych niepokojów społecznych, wszczynać uliczne rozruchy czy destabilizować rządy - zauważają sygnatariusze listu.
Szefowie ośmiu państw wskazują co prawda, że “w następstwie brutalnej inwazji Rosji na sąsiadującą Ukrainę Mołdawia znalazła się w samym sercu wojny informacyjnej”, przyznają jednak, że atakowane są wszystkie kraje naszego regionu. Jak wyjaśniają “nawet jeśli bezpośrednie cele ataków są różne, ostateczne zamierzenia wojny informacyjnej są jednakowe”.
- Manipulacje informacyjne i ingerencje (w tym dezinformacja) ze strony zagranicznych czynników, są stosowane w celu destabilizacji naszych krajów, osłabienia naszych demokracji, zablokowania akcesji Mołdawii i Ukrainy do Unii Europejskiej oraz osłabienia naszego wsparcia dla Ukrainy w obliczu agresywnej napaści ze strony Rosji - czytamy w liście opublikowanym w środę na stronie KPRM.
Platformy internetowe wykorzystywane do szkodliwych działań
Szefowie rządów ośmiu państw apelują przy tym do spółek sektora Big Tech o zachowanie czujności i podjęcie działań, które zapewnią, że prowadzone przez nich platformy “nie są wykorzystywane do szerzenia propagandy lub dezinformacji służącej promowaniu wojny czy usprawiedliwianiu zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości bądź innych form przemocy”.
Powinny one również “zacieśnić współpracę z szerokim gronem zainteresowanych stron, takich jak rządy, społeczeństwo obywatelskie, eksperci, środowisko akademickie, niezależne media i podmioty sprawdzające fakty, a także zwiększyć swoje zaangażowanie w tym zakresie”. Miałoby to zapewnić “skuteczną reakcję całego społeczeństwa na wspomniane zagrożenie”.
Szefowie ośmiu rządów uważają, że platformy internetowe “powinny podjąć konkretne środki, aby zapobiec wykorzystywaniu oferowanych przez nie usług jako narzędzi do realizacji szkodliwych działań”. Podkreślają przy tym, że obejmuje to odmowę przyjmowania płatności od osób, które zostały ukarane za działania przeciwko demokracji i prawom człowieka.
- Niezwykle ważne jest, aby środowiska naukowo-badawcze mogły uzyskać dostęp do danych należących do platform bezpłatnie lub w dogodnej cenie, aby zrozumieć taktyki i techniki stosowane przez kampanie manipulacyjne i wrogie podmioty - dodają politycy we wspólnym apelu.
Obrona przed deepfakeami wymaga ludzi i pieniędzy
Zwracają przy tym uwagę na konieczność zapewnienia odpowiedniej liczby pracowników i odpowiednich zasobów finansowych, aby “skutecznie odpowiedzieć na wyzwania związane z moderowaniem treści”. Podkreślają, że chodzi przede wszystkim o mowę nienawiści, gdzie “zautomatyzowane algorytmy mogą okazać się niewystarczające, a ocena przez człowieka ma kluczowe znaczenie”.
Zdaniem szefów rządów, „platformy winny podjąć działania w odpowiedzi na rosnące zagrożenie dla demokracji, jakie stwarza technologia deepfake i inne dezinformacyjne treści generowane przez sztuczną inteligencję, zwłaszcza pochodzące od wrogich podmiotów zagranicznych”. Precyzują, że chodzi o “wyraźne oznaczanie treści typu deepfake oraz tekstów napisanych przez sztuczną inteligencję, aby umożliwić identyfikację zautomatyzowanych kampanii manipulacyjnych”.
Premierzy ośmiu rządów państw regionu zwracają ponadto uwagę, że „odpowiedzią na te problemy musi być spójne, globalne podejście do regulacji, a także samoregulacja ze strony technologicznych potentatów”. „Z uwagi na globalną dominację niewielkiej liczby podmiotów działających w tym sektorze, potrzeba ta jest jeszcze bardziej nagląca” , oceniają.
- Wzywamy do działania, ponieważ informacyjne manipulacje i ingerencja ze strony obcych podmiotów, w tym kampanie dezinformacyjne, stanowią zagrożenie dla demokracji, stabilności i bezpieczeństwa narodowego - podkreślają sygnatariusze listu otwartego do potentatów sektora mediów społecznościowych.
Dokument podpisali szefowie rządów Mołdawii Dorin Recean; Czech Petr Fiala; Słowacji Eduard Heger; Estonii Kaja Kallas; Łotwy Krišjānis Kariņš; Polski Mateusz Morawiecki; Litwy Ingrida Šimonytė i Ukrainy Denys Szmyhal.
Treść została opublikowana w ramach współpracy LRT.lt z EURACTIV.cpl.

