Unia Europejska prowadzi dyskusje na temat całkowitego zakazu wydawania wiz dla obywateli Rosji. Tymczasem Rosjanie mogą nie tylko bez przeszkód podróżować po Europie, ale też kupować tutaj mieszkania. Litwa nie jest wyjątkiem - w ciągu ostatnich 5 lat liczba nabytych przez Rosjan nieruchomości wciąż rośnie.
Tylko w pierwszej połowie br. Rosjanie kupili na Litwie 520 obiektów nieruchomości (w tym 184 mieszkania lub domy mieszkalne).
Dane Centrum Rejestrów wskazują, że w ubiegłym roku Rosjanie kupili ponad 1 000 obiektów (322 mieszkania lub domy mieszkalne), w 2020 r. – 800 (262 mieszkania lub domy mieszkalne), w 2019 r. – 646 (247 mieszkań lub domów mieszkalnych), w 2018 r. – 650 (250 mieszkań lub domów mieszkalnych).
Największym zainteresowaniem cieszą się duże miasta kraju. W Wilnie Rosjanie kupili 2 700 obiektów, w Wisagini i Kłajpedzie po 1 100, w rejonie wileńskim – 600.
Ogółem Rosjanie nabyli 12 000 obiektów nieruchomości, z czego około 6 000 stanowią mieszkania. W skali całej Litwy nie są to duże liczby i stanowią 0,4 proc. wszystkich mieszkań lub domów mieszkalnych, których na Litwie jest około 1,5 miliona.
Rosjanie kupują też część nieruchomości za pośrednictwem spółek. Na przykład, bezpośrednie inwestycje zagraniczne w nieruchomości skumulowane przez rosyjskie osoby prawne na Litwie wynoszą 106 mln euro.
Białorusini również chętnie kupują mieszkania. W pierwszym półroczu tego roku kupili 240 obiektów nieruchomościowych (88 mieszkań lub domów mieszkalnych), w ubiegłym roku – 500 (174 mieszkania lub domy mieszkalne), w 2020 r. – 400 (114 mieszkań lub domów mieszkalnych), w 2019 r. – 285 (118 mieszkań lub domów mieszkalnych), w 2018 r. – 270 (101 mieszkań lub budynków mieszkalnych).

Należy uzgodnić zakaz kupna nieruchomości przez Rosjan
Przewodniczący Sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Laurynas Kasčiūnas twierdzi, że wschodni sąsiedzi kupują na Litwie nieruchomości w celu wyprowadzania pieniędzy z Rosji.
- Są wielkimi zwolennikami rosyjskiego imperializmu, których dzieci studiują na Zachodzie. Celem jest wyciągnięcie pieniędzy z autorytarnego reżimu. Pieniądze są inwestowane w Europie, gdzie panuje praworządność, ochrona prawna. To pokazuje dwulicowość Rosjan – Zachód jest zły, ale Zachód jest lepszy - zauważa Kasčiūnas.
Rozmówca dodaje, że coraz częstsze nabywanie przez Rosjan nieruchomości na Litwie nie zagraża bezpieczeństwu narodowemu, ale warto zastanowić się, czy koncentracja nie jest zbyt duża.
- Kiedy rozmawiamy o zagrożeniach dla bezpieczeństwa narodowego, zawsze powinniśmy brać pod uwagę wpływ na sektory, które wpływają na rozwój naszej gospodarki oraz system polityczny. Stworzyliśmy system ochrony, ograniczamy rosyjskie inwestycje. Mamy zabezpieczenia, nasza gospodarka jest odporna na wpływ Rosji, Chin i Białorusi. Gdyby koncentracja nieruchomości byłaby bardzo wysoka, zauważylibyśmy to. W każdym razie takie zjawisko oceniam negatywnie. Stwierdzenie, że rosyjskie nieruchomości na Litwie stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, może zabrzmieć zbyt mocno, ale ryzyko nadmiernej koncentracji na pewno nie – stwierdza polityk.
W szóstym pakiecie sankcji UE zaproponowała zakazanie obywatelom Rosji kupowania nieruchomości na terenie Wspólnoty, ale później taka propozycja została usunięta. Kasčiūnas zauważa, że powrót do niej jest możliwy.
- Sytuacja w kwestii wiz dowodzi, że decyzja musi zostać podjęta na skalę ogólnounijną. Jeśli nie ma rozwiązania ogólnoeuropejskiego, możemy mówić o rozwiązaniu regionalnym. Uważam, że takie sankcje są aktualne i konieczne. To nie tylko wojna Putina, ale i całej Rosji. Dlatego powinni zapłacić tę samą cenę - przekonuje Kasčiūnas.

Zakazać wyłącznie ludziom reżimu
Wykładowca Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego Vytis Jurkonis twierdzi, że Rosjanie i Białorusini kupują mieszkania na Litwie, ponieważ sytuacja praw człowieka w wymienionych krajach nie ulega poprawie.
- Wiąże się to z pogarszającą się sytuacją praw człowieka i przedsiębiorczości w tych krajach. Niektóre firmy są zmuszone do opuszczenia wymienionych krajów, ponieważ sytuacja tam nie jest dla nich sprzyjająca. Na przykład, spółka Wargaming w ubiegłym roku kupiła 76 mieszkań w Wilnie. Ma to również wpływ na statystyki. Takich firm jest wiele. Rosną też ceny najmu, więc niektórzy traktują to jako inwestycję i nie planują w najbliższym czasie powrotu do swoich rodzinnych miejscowości. Sam znam co najmniej dwa przypadki, kiedy ludzie sprzedawali swoje domy w Rosji, aby przenieść się na Litwę – mówi Jurkonis.
Jego zdaniem, nie warto zakazywać wszystkim Rosjanom i Białorusinom kupowania nieruchomości na Litwie, a trzeba mówić tylko o tych, którzy współpracują z reżimem. Ekspert uważa, że takim osobom nie powinno się im pozwolić na kupowanie nieruchomości na Litwie.
- Najłatwiej byłoby powiedzieć, że to jest zagrożenie. Z pewnością tak, ale taka odpowiedź nie byłaby wystarczająca. Musimy mówić o konkretnych osobach – środowisku Kremla, oligarchach, urzędnikach, liderach regionów. Niebezpieczeństwo tutaj nie polega na tym, że ktoś kupił nieruchomość, ale na tym, że tak naprawdę nie wiemy, kto ją kupuje. Z drugiej strony, istnieją podmioty prawne mające siedzibę w krajach UE, za którymi kryją się ostateczni beneficjenci. Ponadto obywatel rosyjski może przyjechać z paszportem Bułgarii, Izraela, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i kupić mieszkanie. Ignorancja jest większym zagrożeniem niż nabycie samej własności. Jeśli zaczniemy kopać wśród takich małych rzeczy i nie zauważymy naprawdę ważnych postaci, będzie to jak przysłowie rosyjskie - oszczędzamy na zapałkach, a nie na wódce - uważa Jurkonis.

Kupują dom, by dostać wizę i zezwolenie na pobyt?
Jednym z powodów, dla których Rosjanie i Białorusini mogą chcieć kupować nieruchomości na Litwie, jest łatwiejsza możliwość uzyskania wizy Schengen. Jej łączny czas trwania nie przekracza 90 dni w dowolnym 180-dniowym okresie. Wiza do jednego kraju Schengen uprawnia do podróżowania po całej strefie.
Na przykład w 2017 r. portal 15min.lt informował, że agencja nieruchomości „Balt Estate” sprzedaje dom w Oniksztach za 4 500 euro, a w ogłoszeniu zaznacza się, że nieruchomość jest doskonałym rozwiązaniem na łatwiejsze uzyskanie wizy Schengen.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy zwraca jednak uwagę, że zgodnie z aktami prawnymi posiadanie nieruchomości na Litwie nie jest czynnikiem ułatwiającym uzyskanie wizy, a jedynie okolicznością uzasadniającą cel wjazdu na Litwę, zwalniającą z wymogu przedstawienia zaproszenia lub innych dokumentów potwierdzających cel podróży.
Ponadto warto zauważyć, że w solidarności z Ukrainą i jej mieszkańcami, którzy doświadczają rosyjskiej agresji militarnej, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy od końca lutego zaprzestało wydawania wiz obywatelom Rosji i Białorusi.
Departament Migracji zauważa również, że posiadanie nieruchomości na Litwie nie jest podstawą do uzyskania zezwolenia na pobyt w kraju i nie przewiduje żadnych okoliczności łagodzących.

Mindaugas Statulevičius, przewodniczący Litewskiego Stowarzyszenia Rozwoju Nieruchomości, mówi, że agenci nie zauważyli w ostatnich latach większego zainteresowania wśród Rosjan kupnem mieszkań czy domów.
- Nie obserwujemy znaczącego napływu rosyjskich nabywców. Oczywiście, istnieje możliwość, że obywatele rosyjscy są udziałowcami niektórych działających tu spółek, które nabywają nieruchomości. Być może zauważamy inną tendencję, że białoruskie firmy zainteresowane zakwaterowaniem swoich pracowników przenoszą się na Litwę i kupują nieruchomości - twierdzi Statulevičius.
Rozmówca uważa, że fakt, że obywatele krajów trzecich nie mogą kupować ziemi na Litwie, odstrasza też nabywców ze Wschodu, więc zainteresowanie posiadaniem domów nie jest tak duże.
Statulevičius zapewnia, że rynek nieruchomości w Wilnie jest obecnie rozgrzany z powodu dużego popytu ze strony firm ukraińskich i białoruskich, więc nawet gdyby Rosjanie mieli zakaz kupowania mieszkań na Litwie, wpływ na rynek nieruchomości byłby niezauważalny.






