Po tym, jak szef Wileńskiego Centrum Gospodarki Odpadami (VAATC) ogłosił, że ostatni kryzys śmieciowy w regionie został opanowany, kanclerz Ministerstwa Środowiska Władysław Kondratowicz stwierdził, że należy już teraz myśleć o zwiększeniu możliwości przetwarzania odpadów.
– Musimy patrzeć w przyszłość. Mówimy o utworzeniu nowego miejsca lub znalezieniu dodatkowych mocy przerobowych. To projekt na całe lata, dlatego już dziś powinniśmy rozpocząć takie działania – powiedział w piątek na antenie LRT Radijas były minister spraw wewnętrznych.
Jak zaznaczył, obecna sytuacja w regionie pozostaje bardzo napięta.
– Wszystko jest bardzo wrażliwe i funkcjonuje na granicy możliwości. Wystarczy dzień lub dwa, aby cały system się załamał i konieczne były nadzwyczajne rozwiązania – ostrzegł.
Kondratowicz podkreślił, że obecnie w Wilnie wykorzystywane są wszystkie dostępne moce przerobowe, aby system gospodarki odpadami działał bez zakłóceń.
– Wykorzystujemy wszystkie możliwości – instalacje mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów (MBA), place składowe w Wilnie, przekierowujemy część strumieni odpadów do innych obiektów oraz wykorzystujemy miejsca do czasowego magazynowania odpadów biodegradowalnych, aby nie trafiały one na składowisko w Kazokiszkach – wyjaśnił.
Dodał, że trwają również rozmowy z innymi regionami w sprawie możliwości przyjmowania niesegregowanych odpadów komunalnych.
– Rozmawiamy z innymi regionami. Analizują one, czy mogłyby przyjąć część odpadów, ale nie jest to rozwiązanie, które można wdrożyć z dnia na dzień. Konieczne byłoby ogłoszenie stanu nadzwyczajnego na poziomie państwa, aby odpady mogły być transportowane i przetwarzane poza regionem wileńskim. To wymaga czasu – zaznaczył.
Kanclerz przypomniał również, że od 2027 roku zaczną obowiązywać bardziej rygorystyczne przepisy Unii Europejskiej dotyczące składowania odpadów na wysypiskach.
– To będzie dla nas poważne wyzwanie – ocenił.
Kondratowicz zapewnił, że zmieszane odpady komunalne nie będą już trafiały na składowisko w Kazokiszkach.
– Problem dotyczy obecnie odpadów biodegradowalnych, które nie zakończyły jeszcze procesu rozkładu. Dziś jednak możemy powiedzieć, że również one nie powinny trafiać do Kazokiszek, ponieważ Wilno podjęło odpowiednie decyzje, a prowadzimy także rozmowy z operatorem instalacji MBA, firmą „Energesman”, aby zwiększyła moce przerobowe i przyjmowała te odpady – powiedział.
Tymczasem mer rejonu elektreńskiego Gediminas Ratkevičius, na którego terenie znajduje się składowisko w Kazokiszkach, ocenił, że kryzys związany z wywozem zmieszanych odpadów jest obecnie pod kontrolą.
– Napływ zmieszanych odpadów został zatrzymany. Trwał od 8 do 15 lipca, dopóki samorząd nie zwrócił się do wszystkich odpowiednich instytucji z pismami i decyzjami – powiedział.
Dodał, że po ogłoszeniu stanu nadzwyczajnego poziom zanieczyszczeń wokół składowiska spadł, jednak nadal regularnie przekracza dopuszczalne normy. Z tego powodu samorząd nie planuje na razie odwoływać stanu nadzwyczajnego.

