Stany Zjednoczone ogłosiły w czwartek wprowadzenie nowych ceł wobec 60 partnerów handlowych. Waszyngton uzasadnia tę decyzję obawami dotyczącymi wykorzystywania pracy przymusowej. Nowe stawki zastąpią wygasające globalne cło importowe, wprowadzone wcześniej w tym roku przez prezydenta Donalda Trumpa.
Nowe taryfy, które wejdą w życie w piątek, wyniosą od 10 do 12,5 proc. i obejmą największe gospodarki świata, w tym Chiny, Indie oraz Unię Europejską.
– Stany Zjednoczone od niemal wieku zakazują importu towarów wytworzonych z wykorzystaniem pracy przymusowej i konsekwentnie egzekwują te przepisy. Najwyższy czas, aby nasi partnerzy handlowi zrobili to samo – oświadczył przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer.
Jak wcześniej podkreślał, kraje objęte nowymi taryfami odpowiadają za zdecydowaną większość amerykańskiej wymiany handlowej.
Administracja Donalda Trumpa zdecydowała się na nowe działania po tym, jak w lutym Sąd Najwyższy USA uchylił znaczną część wcześniej wprowadzonych ceł, ograniczając prezydentowi możliwość samodzielnego nakładania wysokich taryf.
Po tym orzeczeniu Trump skorzystał z innych podstaw prawnych, aby ponownie wprowadzić 10-procentowe cło importowe. Rozwiązanie to obowiązywało jednak jedynie przez 150 dni i wygasa w piątek.
Nowy system ceł, zaproponowany po raz pierwszy w czerwcu, ma zastąpić dotychczasowe regulacje. Poprzedziło go kilkumiesięczne dochodzenie, dzięki czemu – zdaniem administracji – nowe przepisy będą znacznie trudniejsze do podważenia przed sądami.
Zgodnie z ogłoszonymi zasadami kraje, które już zakazały importu produktów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej lub zobowiązały się do wprowadzenia takich regulacji, zostaną objęte niższą, 10-procentową stawką. W tej grupie znalazły się m.in. Kanada, Unia Europejska, Indie oraz Wielka Brytania.
Wyższe, 12,5-procentowe cło obejmie m.in. Chiny, Japonię, Koreę Południową oraz kilkadziesiąt innych państw.
Jednocześnie UE, Tajwan, Japonia, Korea Południowa i Szwajcaria otrzymają określone ulgi zgodne z wcześniej zawartymi porozumieniami handlowymi ze Stanami Zjednoczonymi.
Nowe taryfy spotkały się z natychmiastową krytyką.
Rzecznik japońskiego rządu Minoru Kihara wyraził ubolewanie z powodu decyzji Waszyngtonu, podkreślając, że wyższe cła nałożono wyłącznie dlatego, iż Japonia nie zakazuje importu produktów powstałych z wykorzystaniem pracy przymusowej.
Australijski minister handlu Don Farrell określił amerykańskie taryfy jako nieuzasadnione i sprzeczne z obowiązującą umową o wolnym handlu.
Nowe regulacje nie obejmą produktów, które już wcześniej zostały objęte cłami sektorowymi, takich jak stal czy aluminium. Zwolnione z nowych opłat będą również niektóre produkty energetyczne, nawozy oraz towary objęte umową o wolnym handlu między USA, Meksykiem i Kanadą.
USA zachowują narzędzie nacisku
Waszyngton prowadzi równolegle dochodzenia wobec 16 gospodarek podejrzewanych o utrzymywanie nadmiernych mocy produkcyjnych. Ich wyniki mogą doprowadzić do nałożenia kolejnych ceł.
Eksperci oceniają, że administracja Trumpa świadomie pozostawia sobie możliwość dalszego zwiększania presji na partnerów handlowych.
Jak powiedziała AFP prawniczka specjalizująca się w prawie handlowym Greta Peisch, utrzymanie bazowych ceł przy jednoczesnym zachowaniu możliwości ich dalszego podnoszenia daje Waszyngtonowi silny instrument negocjacyjny.
Jej zdaniem ma to również zachęcać państwa do przestrzegania zawartych wcześniej porozumień handlowych.
Była główna doradczyni Biura Przedstawiciela Handlowego USA podkreśliła, że administracja poświęciła wiele czasu na przygotowanie podstaw prawnych, aby nowe taryfy były odporne na ewentualne zaskarżenia.
Zdaniem Josha Lipsky’ego z Atlantic Council znacząco zwiększa to prawdopodobieństwo, że nowe cła pozostaną w mocy przez całą kadencję Donalda Trumpa, zapowiadając bardziej protekcjonistyczną politykę największej gospodarki świata.
Ekspert zwrócił również uwagę, że nowe taryfy zwiększą wpływy do amerykańskiego budżetu.
„Kruche” porozumienia
Nowa fala ceł została ogłoszona krótko po wejściu w życie 25-procentowych taryf na część towarów z Brazylii. Waszyngton zarzuca temu krajowi stosowanie nieuczciwych praktyk handlowych.
W tym tygodniu Donald Trump polecił także wprowadzenie 50-procentowych ceł na wiele produktów z Kanady, oskarżając Ottawę o dyskryminowanie amerykańskiego alkoholu, samochodów i produktów mlecznych.
Nowe cła wobec Kanady mają wejść w życie za miesiąc. Zdaniem ekspertów pokazuje to, że administracja USA nadal dysponuje dodatkowymi narzędziami umożliwiającymi szybkie zaostrzanie polityki handlowej.
Josh Lipsky ocenił, że świadczy to o tym, iż zawierane przez Waszyngton porozumienia handlowe „wciąż pozostają kruche”.
Unia Europejska wyraziła natomiast nadzieję, że Stany Zjednoczone będą przestrzegać zobowiązań zapisanych we wspólnym oświadczeniu UE i USA.

