Naujienų srautas

Wiadomości2026.06.02 09:00

Zwolniona dyrektorka, protest rodziców i niepokój o dzieci. Konflikt w Starych Trokach

Likwidacja jedynej polskojęzycznej grupy przedszkolnej w Starych Trokach wywołała ogromne emocje wśród rodziców i lokalnej społeczności. Samorząd mówi o reorganizacji i optymalizacji sieci placówek, mieszkańcy – o osłabianiu polskiej edukacji i ignorowaniu głosu rodzin. Rodzice obawiają się nie tylko utraty języka, lecz także pogorszenia warunków dla najmłodszych dzieci.

W Starych Trokach trwa spór, który dla wielu mieszkańców dawno przestał być wyłącznie administracyjną reformą oświaty. Planowana reorganizacja Żłóbka-Przedszkola w Starych Trokach zakłada, że od września placówka zostanie przyłączona do Progimnazjum im. Kiejstuta, natomiast dzieci z polskojęzycznej grupy mają zostać przeniesione do filii Szkoły im. Andrzeja Stelmachowskiego.

Dla części mieszkańców to kolejny etap zmian, które – ich zdaniem – coraz bardziej ograniczają przestrzeń dla polskiej edukacji w regionie.

– Było to jedyne przedszkole w rejonie trockim, w którym funkcjonowała grupa z polskim językiem nauczania. Teraz i tego już nie będzie – mówi jedna z mam dzieci uczęszczających do placówki.

Rodzice: „Nie czujemy, że nas wysłuchano”

Pierwsze informacje o reorganizacji pojawiły się pod koniec ubiegłego roku. Jak opowiada przedstawicielka społeczności lokalnej Agnieszka Rynkiewicz, rodzice od początku próbowali uzyskać odpowiedzi dotyczące przyszłości placówki oraz polskojęzycznej grupy.

– Społeczność przedszkola i szkoły próbowała wyjaśnić, jak miałoby to wyglądać w praktyce, w jaki sposób miałoby funkcjonować i dlaczego podjęto takie decyzje – podkreśla.

Według rodziców dialog z samorządem był jednak jedynie formalnością. Spotkania odbywały się, lecz – jak twierdzą mieszkańcy – decyzje były już wcześniej podjęte.

– Rozmowy były, ale dopiero po tym, jak zostaliśmy poinformowani, że planowana jest reorganizacja – mówi jedna z matek. – Nie powiedziałabym jednak, że samorząd był gotowy zmienić swoją decyzję - dodaje.

Rodzice organizowali spotkania, zbierali podpisy, konsultowali się z prawnikami i próbowali znaleźć rozwiązanie kompromisowe. Ostatecznie jednak reorganizacja została zatwierdzona.

Samorząd mówi o optymalizacji

Oficjalnie Samorząd Rejonu Trockiego uzasadnia zmiany koniecznością optymalizacji sieci placówek, centralizacji administracji oraz bardziej racjonalnego wykorzystania zasobów finansowych i organizacyjnych.

Z danych, które podaje samorząd reorganizacją objęty jest nie tylko Żłobek-Przedszkole w Starych Trokach w rejonie trockim, ale również szkoła-przedszkole „Gandriukas” w Wysokim Dworze, Żłobek-Przedszkole w Połukniu oraz Żłobek-Przedszkole w Brażuolė w rejonie trockim.

Dyrektorka placówki Svetlana Golovač potwierdza, że zgodnie z decyzją samorządu dzieci z grup litewskojęzycznych pozostaną w obecnym budynku przedszkola, natomiast grupa polskojęzyczna zostanie przeniesiona do filii szkoły Stelmachowskiego.

Jednocześnie w dokumentach – jak podkreśla dyrektorka – brakuje szczegółowych analiz dotyczących finansów, demografii czy wpływu reorganizacji na edukację mniejszości narodowych.

Społeczność zwraca uwagę również na to, że problem nie dotyczy braku dzieci.

W grupie „Kociątka”, prowadzonej w języku polskim, obecnie uczy się 12 dzieci w wieku od dwóch do pięciu lat. Samorząd nie opublikował danych wskazujących, że grupa nie mogłaby dalej funkcjonować.

– Grupa została w pełni skompletowana i funkcjonuje do dziś – podkreśla Golovač.

Władze natomiast podkreślają, że edukacja w języku polskim ma być nadal zapewniona. Jak poinformował samorząd, dzieci z polskojęzycznej grupy mają zostać przeniesione do już funkcjonującej grupy przedszkolnej działającej przy filii Szkoły im. Andrzeja Stelmachowskiego.

„Po polsku możecie mówić w domu”

Największe emocje wśród rodziców wzbudziły jednak propozycje, by dzieci po prostu przeszły do grup litewskojęzycznych.

Podczas spotkań z władzami rodzice usłyszeli, że dzieci mogą nadal uczęszczać do tego samego przedszkola, jeśli zmienią język nauczania. Według relacji społeczności pojawiły się także sugestie, że „po polsku można rozmawiać w domu”.

Dla wielu rodzin takie rozwiązanie nie jest jednak neutralne.

– Sama ukończyłam szkołę z polskim językiem nauczania. Mąż również uczył się w polskiej szkole. Chcieliśmy kontynuować tę tradycję, ponieważ to wszystko jest częścią naszej kultury i naszej tożsamości – mówi jedna z mam.

Rodzice podkreślają, że wybór polskiej grupy nie był przypadkowy. Dla części rodzin oznacza on możliwość zachowania dwujęzyczności, więzi kulturowej oraz ciągłości edukacyjnej.

– Jeśli tego zabraknie, to z czasem może zaniknąć także polszczyzna, nasze tradycje i rodzinne wartości – dodaje rozmówczyni.

Po skontaktowaniu się z samorządem przedstawiciele rejonu trockiego zaprzeczają, by takie sugestie były kierowane do rodziców.

Samorząd odniósł się do zarzutów dotyczących słów, które – według rodziców – miały paść podczas spotkań z władzami, że „po polsku można rozmawiać w domu”.

– Przekazywana przez państwa informacja nie odpowiada rzeczywistości, samorząd takich propozycji nie składał – podkreślono w odpowiedzi przesłanej dla LRT.

Obawy o warunki dla najmłodszych dzieci

Dużo niepokoju budzi również kwestia infrastruktury w miejscu, do którego mają zostać przeniesione dzieci.

Społeczność zwraca uwagę, że szkoła Stelmachowskiego obecnie nie jest w pełni dostosowana do potrzeb najmłodszych dzieci, szczególnie tych w wieku od 1,5 do 3 lat.

Rodzice obawiają się przede wszystkim kwestii sanitarnych, organizacyjnych i bezpieczeństwa.

– Na dniu otwartym widziałam, że pomieszczenia rzeczywiście nie są jeszcze w pełni dostosowane dla najmłodszych dzieci. Przede wszystkim brakowało odpowiednich łazienek dla maluchów – mówi jedna z matek.

Nie wiadomo również, jak będą wyglądały kwestie opieki oraz kadry pedagogicznej.

– Do dziś nie wiemy, czy nasza obecna wychowawczyni albo chociaż jedna z naszych pań będzie dalej pracowała z naszymi dziećmi – podkreśla rozmówczyni.

Rodzice zwracają uwagę także na pogorszenie codziennych warunków funkcjonowania dzieci.

Obecne przedszkole posiada własną kuchnię, duży plac zabaw i znajduje się z dala od ruchliwej ulicy. W nowym miejscu jedzenie ma być dowożone, a przestrzeń do zabawy – znacznie mniejsza.

– Mamy poczucie, że warunki dla naszych dzieci po prostu się pogorszą – mówi matka przedszkolaka.

W odpowiedzi na obawy dotyczące warunków dla najmłodszych dzieci samorząd zapewnia, że trwają już prace planistyczne związane z przygotowaniem pomieszczeń dla dzieci od pierwszego roku życia. Jak zaznaczono, przestrzenie mają zostać dostosowane zgodnie z normami higieny oraz rekomendacjami specjalistów Narodowego Centrum Zdrowia Publicznego.

Społeczność: „To coś więcej niż jedna grupa”

Wielu mieszkańców podkreśla, że sprawa dotyczy nie tylko jednej grupy przedszkolnej, ale przyszłości wielokulturowości w regionie.

– Dla wielu mieszkańców jest to pytanie o to, w jakim kierunku będzie rozwijała się lokalna społeczność i czy uda się zachować jej wielokulturowy charakter – mówi dyrektorka placówki.

Stare Troki od lat są miejscem, gdzie obok siebie żyją rodziny różnych narodowości – Litwini, Polacy i przedstawiciele innych społeczności. W takich miejscowościach szkoła i przedszkole pełnią często rolę nie tylko edukacyjną, lecz także kulturową i społeczną.

Według Agnieszki Rynkiewicz problem dotyczy szerszego procesu zachodzącego w ostatnich latach.

– Uważam, że wszystkie działania podejmowane w ciągu ostatnich 3–4 lat są wymierzone przeciwko polskiej mniejszości narodowej – mówi. – Odbieram to jako proces wynaradawiania.

Podobne emocje wyrażają również rodzice.

– Odebraliśmy to jako kolejny krok prowadzący do osłabiania polskości w rejonie trockim – podkreśla jedna z mam.

Litewskie rodziny także wspierają polską grupę

Wsparcie dla zachowania grupy polskojęzycznej płynie także od części rodzin litewskich.

Jak podkreślają rozmówcy, w Starych Trokach wiele rodzin funkcjonuje w środowisku dwujęzycznym, a część litewskich rodziców świadomie wybiera polską szkołę lub grupę przedszkolną ze względu na atmosferę i jakość edukacji.

Dyrektorka placówki zaznacza, że dla części mieszkańców grupy polskojęzyczne są po prostu naturalnym elementem lokalnej społeczności.

– W okolicach Starych Trok od dawna funkcjonują społeczności o mieszanym składzie narodowościowym. Dla wielu mieszkańców grupy polskojęzyczne nie są postrzegane jako oddzielny system, lecz jako naturalna część lokalnej edukacji – podkreśla.

Dyrektorka przedszkola została zwolniona

W trakcie reorganizacji Żłóbka-Przedszkola w Starych Trokach ze stanowiska została zwolniona dyrektorka placówki Svetlana Golovač. Jak poinformowała, decyzję wręczono jej po serii wezwań do składania wyjaśnień dotyczących podpisywania przelewów i dokumentów placówki podczas zwolnienia lekarskiego.

Samorząd uznał, że doszło do poważnego naruszenia obowiązków służbowych. Golovač twierdzi jednak, że działała na prośbę działu finansowego samorządu, a wszystkie płatności były realizowane prawidłowo.

Dyrektorka uważa również, że od dłuższego czasu wywierano na nią presję w związku z pełnioną funkcją oraz reorganizacją placówki. Jak relacjonuje, była namawiana do dobrowolnego odejścia ze stanowiska, a wcześniej kwestionowano również wyniki jej oceny pracy.

Informacja o zwolnieniu pojawiła się w czasie trwającego napięcia wokół reorganizacji przedszkola i likwidacji polskojęzycznej grupy. Samorząd, zapytany przez LRT o przyczyny oraz argumenty dotyczące zwolnienia dyrektorki, nie udzielił odpowiedzi na przesłane pytania.

Czy możliwy był kompromis?

Według społeczności rozwiązań kompromisowych było kilka.

Rodzice proponowali między innymi pozostawienie polskojęzycznej grupy albo przyłączenie przedszkola do szkoły polskiej zamiast litewskiej.

– Skoro nie brakuje dzieci w grupie polskojęzycznej, można było po prostu zachować tę grupę albo przyłączyć przedszkole do polskiej szkoły, a nie do szkoły litewskiej – wyjaśnia Rynkiewicz.

– W polskiej szkole obowiązuje model nauczania w dwóch językach – polskim i litewskim. Natomiast szkoły litewskie prowadzą nauczanie wyłącznie w języku litewskim. Dlatego przyłączenie przedszkola do szkoły litewskiej automatycznie prowadzi do likwidacji grupy z polskim językiem nauczania – dodaje.

– Przedszkole znajduje się dosłownie po drugiej stronie ulicy od Szkoły im. Andrzeja Stelmachowskiego – mówi Agnieszka Rynkiewicz. – Takie rozwiązania istniały, jednak nikt nie chciał nawet o nich rozmawiać.

Także dyrektorka uważa, że kompromis nadal byłby możliwy, gdyby pojawiły się jasne gwarancje dotyczące przyszłości edukacji w języku polskim.

– Największym zagrożeniem nie jest dziś sama reorganizacja, lecz sytuacja, w której ludzie zaczynają czuć się niewysłuchani lub niepewni przyszłości swoich dzieci – podkreśla Svetlana Golovač.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane