Główny dowódca Litewskich Sił Zbrojnych Raimundas Vaikšnoras jest skłonny poprzeć pomysł wysłania wojsk na Ukrainę. Stwierdził jednak, że krok ten można podjąć dopiero po osiągnięciu porozumienia pokojowego lub przynajmniej zawieszenia broni.
- Istnieją różne opcje, ale musi być jeden warunek główny – porozumienie pokojowe lub przynajmniej zawieszenie broni – powiedział Vaikšnoras w wywiadzie dla radia LRT.
- Gdyby po zawarciu pokoju lub przynajmniej zawieszeniu broni zapadły decyzje o wysłaniu pomocy, byłyby to zapewne kluczowe momenty, które pomogłyby w odbudowie armii ukraińskiej – podkreślił.
Dowódca wojskowy podkreślił, że w tej trudnej sytuacji każda pomoc dla Ukrainy jest konieczna.
- Bezpieczeństwo Europy jest w naszych rękach. Zawsze możemy przyjąć postawę strusia i udawać, że nic się nie dzieje. Ale być może my, Litwini, wiemy najlepiej, co się może stać, gdy nikt się o nas nie martwi albo gdy nie mamy przyjaciół – powiedział Vaikšnoras.

Jak informowaliśmy wcześniej, Zachód od pewnego czasu rozważa możliwość wysłania europejskich wojsk na Ukrainę. Prezydent Gitanas Nausėda powiedział w zeszłym tygodniu, że jest za wcześnie, by stwierdzić, czy wojska litewskie znajdą się w siłach „Koalicji Chętnych”. Jednak, według przywódcy kraju, Wilno jest gotowe przyczynić się do zapewnienia Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa.
Wówczas pełniąca obowiązki ministry ochrony kraju Dovilė Šakalienė oświadczyła, że Litwa jest gotowa wysłać wojska na Ukrainę, jeśli Rosja, która wywołała wojnę, wstrzyma ogień, a sojusznicy zgodzą się na gwarancje bezpieczeństwa obiecane Kijowowi w ostatnich dniach.
Z kolei socjaldemokratyczna kandydatka na stanowisko premier Inga Ruginienė twierdzi, że nie ma jeszcze jasnego stanowiska w sprawie wysłania wojsk na Ukrainę. Zaznacza jednak, że pomoc Litwy dla Kijowa jest niewątpliwie bardzo ważna.



