Sto lat temu w eterze zabrzmiały pierwsze słowa Litewskiego Radia. Dziś, w jubileuszowym roku LRT, wracamy do historii ludzi, którzy je tworzyli – także Polaków, których głosy przez lata współbrzmiały na litewskiej antenie. To opowieść o dziennikarzach, twórcach i świadkach epok, którzy współtworzyli radio i jego znaczenie dla społeczeństwa.
Ten cykl to próba przywrócenia ich głosów i miejsca w historii. Dziś przypominamy postacie Jerzego Surwiły i Krystyny Adamowicz.
Od studenckiej praktyki do mikrofonu polskiego programu
Dla wielu osób polski program Radia Litewskiego był przez lata czymś znacznie więcej niż tylko audycją radiową. Był jedynym miejscem, w którym można było usłyszeć język polski, wiadomości z życia Wileńszczyzny oraz rozmowy z ludźmi tworzącymi kulturę i historię regionu. Wśród tych, którzy współtworzyli program, był również Jerzy Surwiło, który przed laty wspominał swoje początki przed radiowym mikrofonem.
Jego przygoda z Radiem Litewskim rozpoczęła się jeszcze w czasach studenckich.
– Ja byłem nawet jakiś czas spikerem programu polskiego Radia Litewskiego – mówił.
Wyjaśniał, że początki były związane ze studiami w ówczesnym Instytucie Pedagogicznym, obecnie Uniwersytecie Pedagogicznym.
– Przedtem była taka swoista praktyka w audycjach młodzieżowych Radia Litewskiego. My jako studenci Instytutu Pedagogicznego pracowaliśmy w tak zwanych studenckich obozach pracy. Potem przychodzili do nas redaktorzy młodzieżowej audycji, pytali o wrażenia, wspólnie układaliśmy scenariusze i mój faktycznie debiut dziennikarski zaczął się w Radiu Litewskim – wspominał.

Najpierw uczestniczył w litewskiej audycji młodzieżowej. Później otrzymał propozycję współpracy z redakcją polską.
– Tak się złożyło, że pan Gołub, który był redaktorem programu polskiego, gdy ludzie wychodzili na urlopy albo ktoś chorował, zapraszał mnie po prostu jako spikera na miesiąc pracy – opowiadał.
Surwiło wyjaśnił, że pracował jeszcze w starym budynku radia przy ulicy Konarskiego.
Nie tylko spiker, ale również dziennikarz
Jak podkreślał, praca w radiu otworzyła przed nim kolejne możliwości.
– Zostały bardzo dobre wspomnienia. Tym bardziej, że później młodzieżowe studium Telewizji Litewskiej zaprosiło mnie również, by opowiadać o życiu studenckim. Także w życiu nie można nigdy zarzekać się, że człowiek z czymś zrywa i czymś już nigdy nie będzie się zajmował – mówił.
Choć do redakcji trafił jako spiker, jego obowiązki nie ograniczały się wyłącznie do czytania wiadomości.
– Pracowałem w redakcji polskiej. Czytałem dziennik, ale uczestniczyłem też jako dziennikarz. Zapraszano mnie do prowadzenia różnych audycji tematycznych – zaznaczał.

Wspominając tamte lata, zwracał uwagę na tematykę programów.
– Przede wszystkim audycje poświęcały bardzo dużo uwagi życiu zespołów artystycznych: „Wilii”, dziecięcej „Wilenki”, historii Wilna i Ziemi Wileńskiej. Cieszę się, że te tematy są nadal kontynuowane, bo właśnie wtedy audycja przyciąga słuchaczy – podkreślał.
Pytany o gości programu, odpowiadał krótko, ale wymownie.
– Różnie było. Oczywiście przychodzili interesujący ludzie, chociaż wielu z nich już dziś nie ma – mówił.
Jedyna audycja po polsku
Szczególne znaczenie miało jednak to, że polski program Radia Litewskiego był wówczas jedyną audycją w języku polskim.
– Ludzie byli bardzo wdzięczni, bo była to jedyna audycja w języku polskim. To miało ogromne znaczenie. Dzisiaj mamy i radio, i telewizję, są różne audycje, więc zakres polskojęzycznych mediów jest znacznie szerszy. Wówczas było tylko jedno takie miejsce. A gdy coś jest jedyne, to jest cenione, doceniane, potrzebne i pozostaje w pamięci – podkreślał.
Wspominając lata swojej współpracy z radiem, wskazywał, że wszystko zaczęło się na początku lat sześćdziesiątych.
– To były lata studenckie – 1960 - 1963. Potem przyszła praca w prasie, a więc już koniec lat sześćdziesiątych, początek siedemdziesiątych i następne lata – wyliczał.

Jerzy Surwiło (1941-2009) – dziennikarz, publicysta, pisarz, działacz społeczny, badacz dziejów Wilna. Przez całe życie dbał o pamięć o zesłańcach i więźniach politycznych, żołnierzach Armii Krajowej, bohaterach drugiej wojny światowej, ofiarach zbrodni katyńskiej. Posiadał ogromną wiedzę o historii Wilna, zbierał materiały dotyczące polskich śladów na Litwie, które stały się podstawą do napisania książek i artykułów poświęconych miastu i związanym z nim ważnym postaciom.
***
Wieczorami po pracy – druga redakcja w radiu
Pracę w polskim programie Radia Litewskiego Krystyna Adamowicz wspominała jako naturalne przedłużenie swojej działalności dziennikarskiej. Na co dzień była związana z redakcją „Czerwonego Sztandaru”, natomiast wieczorami dorabiała w radiu.
– Pracowałam w „Czerwonym Sztandarze”, a wieczorami była wtedy audycja, pamiętam, o godzinie wpół do dziesiątej. Chodziłam sobie na dorabianie – wspominała.
Jak opowiadała, w tamtych latach praca w radiu była wyraźnie podzielona. Redaktorzy przygotowywali teksty, natomiast spikerzy zajmowali się wyłącznie ich odczytywaniem.
– Kiedyś był sztab redakcyjny w radiu, a oddzielnie byli spikerzy. Redaktorzy dawali spikerowi już przygotowany tekst i spikerzy jedynie tylko czytali – wyjaśniała.

Szczególnie ciepło wspominała swoją pierwszą kierowniczkę w „Czerwonym Sztandarze”, Eliszewę Kancedikienė, która wcześniej pracowała w polskim programie Radia Litewskiego.
– Mnie się poszczęściło w tym sensie, że moją pierwszą kierowniczką w „Czerwonym Sztandarze” była Eliszewa Kancedikienė, która przyszła właśnie z polskiej audycji radia – mówiła.
Ludzie radia i „Czerwonego Sztandaru”
Jak podkreślała Krystyna Adamowicz, oba środowiska były ze sobą mocno związane. Dziennikarze przechodzili z jednej redakcji do drugiej, a współpraca była czymś naturalnym.
– Ona (Eliszewa Kancedikienė – red.) przyszła do naszej redakcji z takim bagażem ludzi, dzieci, nauczycieli, którzy często występowali w radiu – opowiadała.
Wspominała również osoby, które współtworzyły polski program Radia Litewskiego.
– W tamtych czasach jako tłumacz pracowała pani Katarzyna Abramowicz. Warto ją przypomnieć, bo był to wielki intelekt, osoba o pięknej znajomości języka polskiego, człowiek absolutnie nietuzinkowy. Była żoną znanego krytyka i bibliofila Władysława Abramowicza – podkreślała.

Jak zaznaczała, w redakcji pracowała również pani Małecka, przygotowująca teksty do audycji.
– Później pracowała pani Jadwiga Bielska. To było takie przenikanie tych dwóch redakcji – „Czerwonego Sztandaru” i polskiej audycji radiowej. Właśnie Jadwiga Bielska pracowała niegdyś u nas w redakcji, a potem przeszła do radia – wspominała Krystyna.
Przypominała również, że redaktorem naczelnym był wówczas pan Gołub, jako redaktor pracowała również pani Barbara Mintautienė, która była także tłumaczem.
Głosy, które pamiętali słuchacze
W pamięci Krystyny Adamowicz szczególne miejsce zajmowali spikerzy, których głosy przez lata rozpoznawali słuchacze polskiego programu.
– O ile pamiętam, spikerką była znana poetka wileńska Matylda Stempkowska. Miała tak fajny głos. Pracowała razem z Jerzym Zajączkowskim – mówiła.
Jerzego Zajączkowskiego wspominała nie tylko jako świetnego spikera, ale również człowieka o wyjątkowej kulturze języka.
– Jerzy Zajączkowski, absolwent 5. szkoły na Antokolu, był Karaimem. Oczywiście pięknie znał język polski i właśnie oni stanowili ten duet spikerski – opowiadała.

Wśród osób związanych z radiem Krystyna Adamowicz wymieniała także Mirosława Zembrzyckiego oraz Stanisława Jakutisa.
– Mirosław Zembrzycki miał taki niski, bardzo niski głos. Takim barytonem, a nawet basem mówił – wspominała.
Na zakończenie wróciła pamięcią do okresu swojej pracy w radiu.
– Ja przyszłam do radia w tym okresie, kiedy nie było kobiecego głosu. To był chyba rok 1962–1963. Przepracowałam w redakcji do 1969 roku. A że urodziła mi się córeczka, więc już potem wieczorami nie mogłam chodzić do radia – wspominała.

Krystyna Adamowicz (1938-2025) - dziennikarka i działaczka społeczna. Od 1958 pracowała w „Kurierze Wileńskim”, gdzie pełniła różne funkcje, m.in. zastępczyni redaktora naczelnego oraz redaktor naczelnej. Była związana także z „Tygodnikiem Wileńszczyzny”. W 1988 r. uhonorowana tytułem zasłużonej dziennikarki Litwy. Zainicjowała powstanie Towarzystwa Absolwentów „Zawsze Wierni Piątce”, którego była prezeską i duchową opiekunką. Była współinicjatorką i wieloletnią współorganizatorką festiwalu „Kaziuki Wilniuki” w Lidzbarku Warmińskim oraz autorką książek dokumentujących historię Polaków na Wileńszczyźnie, takich jak „Zawsze Wierni Piątce”, „Zawsze Wierni Piątce 2” i „Strumieni Rodzica. 60 lat z Wilią”.
***
Stulecie Litewskiego Radia jest więc nie tylko jubileuszem technologicznym czy medialnym. To także okazja do podkreślenia roli, jaką przez dziesięciolecia odgrywały redakcje mniejszości narodowych. Polska redakcja, podobnie jak inne zespoły językowe, stała się ważnym pomostem między państwem litewskim a społecznościami zachowującymi własną tożsamość kulturową. W ten sposób LRT od stu lat realizuje jedną z najważniejszych misji mediów publicznych – służbę wszystkim obywatelom, niezależnie od ich języka i pochodzenia.









