Międzynarodowe lotnisko w Palm Beach na Florydzie otrzymało imię prezydenta USA Donalda Trumpa. Decyzja władz stanowych wywołała mieszane reakcje – zwolennicy uznają ją za uhonorowanie zasług polityka, przeciwnicy zarzucają, że jest przejawem kultu jednostki i złego smaku.
Międzynarodowe lotnisko w Palm Beach na Florydzie zostało oficjalnie przemianowane na Międzynarodowy Port Lotniczy Donalda J. Trumpa. To kolejny krok w działaniach zwolenników prezydenta USA, którzy dążą do upamiętnienia jego nazwiska i wizerunku w przestrzeni publicznej – od pomników po propozycje umieszczenia go na banknotach.
Na decyzję zareagował sam Donald Trump.
– Wkrótce stanie się jednym z największych i najbardziej imponujących lotnisk na świecie! – napisał w czwartek wieczorem na swojej platformie Truth Social.
Eric Trump przyleciał „Trump Force One”
Nową nazwę lotniska uczcił syn prezydenta, Eric Trump, który przyleciał na uroczystość rodzinnym Boeingiem 757, znanym jako „Trump Force One”.
– To piękny dzień – powiedział w rozmowie z telewizją Fox News na terenie nowo przemianowanego lotniska, położonego niedaleko rodzinnej rezydencji Trumpów Mar-a-Lago oraz ich pola golfowego.
Ustawę zmieniającą nazwę portu lotniczego podpisał gubernator Florydy Ron DeSantis.
Zdaniem Erica Trumpa nowa nazwa jest naturalnym wyborem.
– Nie sądzę, aby ktokolwiek był bardziej kojarzony z Palm Beach, a może nawet z całą Florydą, niż Donald Trump – stwierdził.
Przypomniał również, że główna droga prowadząca z lotniska już wcześniej nosiła nazwę Prezydenta Donalda J. Trumpa. Jak dodał, od teraz każdy podróżny lecący do Palm Beach będzie miał na bilecie kod lotniska z odniesieniem do inicjałów prezydenta.

Decyzja podzieliła mieszkańców
Zmiana nazwy wywołała jednak skrajne reakcje.
Pilot lotnictwa biznesowego Chris Bailey poparł decyzję, podkreślając w rozmowie z agencją AFP, że Donald Trump „zrobił wystarczająco dużo, aby lotnisko nosiło jego imię”.
Nie wszyscy podzielają jednak ten entuzjazm.
– Palm Beach to lepsza marka. Donald Trump nie cieszy się powszechną sympatią. To przejaw złego smaku – ocenił lekarz John Manov.
Zmiana nazwy lotniska wpisuje się w szerszą debatę na temat upamiętniania żyjących polityków oraz rosnącej polaryzacji amerykańskiej sceny politycznej.



