Naujienų srautas

Wiadomości2025.05.06 11:51

Poznański o relacjach polsko-litewskich: nie widzę żadnego ochłodzenia

Anna Grigoit, LRT.lt 2025.05.06 11:51

Relacje polsko-litewskie pozostają strategiczne, choć nie brakuje wyzwań – zarówno na poziomie dyplomatycznym, jak i społecznym. Parada Polskości, która przeszła w miniony weekend ulicami Wilna, stała się symbolem dumy narodowej Polaków na Litwie, ale i przypomnieniem o nierozwiązanych problemach, takich jak prawa mniejszości czy kontrowersje wokół upolitycznienia wydarzenia. W rozmowie z Chargé d'affaires Rzeczypospolitej Polskiej oraz kierownikiem Ambasady RP na Litwie Grzegorzem Markiem Poznańskim, który od prawie czterech miesięcy pełni misję dyplomatyczną na Litwie pytamy, jak Warszawa postrzega dzisiejszy stan stosunków z Wilnem, które obszary wymagają poprawy i czy nadchodzące wybory prezydenckie mogą wpłynąć na dynamikę wzajemnych relacji.

- W miniony weekend na ulicach Wilna odbył się tradycyjny przemarsz Polaków na Litwie. Jakie wrażenia i refleksje towarzyszyły Panu podczas tego wydarzenia?

- Byłem obecny – zresztą nie po raz pierwszy, ponieważ już wcześniej miałem okazję uczestniczyć w Paradzie Polskości. Jest to piękny moment manifestacji Polaków, że są największą mniejszością narodową na Litwie. Wiele miast na świecie jest dumnych z takich parad, na przykład, w Nowym Jorku i w Chicago. Niektórzy twierdzili, że w tym roku w Wilnie parada była większa niż w Chicago. Nie wiem, nie byłem tam, więc jest ciężko mi to oceniać, ale było to wspaniałe. Przede wszystkim, cieszy duży udział młodzieży. Jest to moment, kiedy Polacy na Litwie mogą zademonstrować dumę z narodowości i osiągnięć, bo przecież potrafią się wspaniale w kraju realizować.

- W mediach społecznościowych pojawiają się opinie, że ten pochód staje się coraz bardziej upolityczniony. Część Polaków, w tym osoby aktywne społecznie, rezygnuje z udziału w wydarzeniu, ponieważ nie chce być utożsamiana z partią Waldemara Tomaszewskiego. Jak Pan ocenia takie odgłosy i czy uważa Pan, że obecna forma tego wydarzenia sprzyja jedności polskiej społeczności na Litwie?

- Przede wszystkim sami Polacy decydują, jaka jest forma wyrażania swojej polskości. W latach poprzednich, jeszcze przed czterema laty, brały w nim udział nie tylko środowiska związane z Związkiem Polaków na Litwie (ZPL). Pamiętam Polski Klub Dyskusyjny, w tym roku widziałem Forum Wileńskie. Niezależnie od tego, czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR) jest w koalicji rządzącej czy nie, mamy rodaków na najwyższych stanowiskach, również rządowych. Również w nauce mamy wspaniałych Polaków, którzy na Litwie realizują swoje ambicje naukowe i to na najwyższym poziomie. W zasadzie wszyscy mogą uczestniczyć i dobrze by było, żeby to robili, aby pokazać różnorodność, ponieważ w niej jest również siła Polaków.

- Nie da się nie zauważyć zmęczenia obecną sytuacją, gdzie dochodzi do kuriozalnych sytuacji - uczestnicy marszu nieraz muszą sprawdzić, co się znajduje na fladze, którą dostali, czy przypadkiem nie ma tam loga AWPL-ZChR.

- Nie dostrzegłem takich flag ani transparentów, a właśnie te, które pokazywały dumę z polskości, przywiązanie do języka polskiego, czyli to, do czego każda mniejszość narodowa, w tym na Litwie, ma jak najbardziej prawo i obowiązek. Ja z kolei się spotkałem z wypowiedziami, iż jest to dzień, kiedy można zamanifestować dumę z tego, że jest się Polakiem, niezależnie od tego, jakie ma się poglądy polityczne. Dobrze by było, aby w kolejnych latach była taka impreza.

- Z tego, co mi wiadomo, zgodnie z protokołem dyplomatycznym oraz niepisanymi zasadami, chargé d'affaires i były ambasador nie powinni przebywać jednocześnie na terytorium państwa przyjmującego – w tym przypadku Litwy. Czy mógłby Pan wyjaśnić, jak wygląda to w praktyce i dlaczego w ten weekend zasady nie zostały zachowane? Mam na myśli obecność byłego Ambasadora RP na Litwie, Konstatntego Radziwiłła.

- Z tego, co wiem, Ambasador Konstanty Radziwiłł tym razem był prywatnie. Pozostaje ambasadorem ze względu na spór konstytucyjny w Polsce i niezałatwione sprawy związane z powołaniem dyplomatów. Chyba dobrze, że ktoś, kto był odbierany bardzo dobrze w środowiskach polskich na Litwie, był również obecny, cieszę się, że był ambasador. Jeśli chodzi o zasady protokolarne, staramy się ich bardzo przestrzegać. Co do zasady jest tak, że chargé d'affaires jest wtedy, kiedy nie ma ambasadora w danym kraju. Faktycznie można się do czegoś przyczepić, natomiast, jak widać, radzimy sobie z tym.

- Dziennikarz i publicysta Rimvydas Valatka w rozmowie ze mną niedawno stwierdził, iż jego zdaniem główną różnicą między poprzednim a obecnym rządem Polski w podejściu do relacji z Litwą jest to, że „dziś Polska już nie potrzebuje Litwy”. Odbył Pan już liczne spotkania z przedstawicielami różnych resortów i instytucji. Które obszary współpracy polsko-litewskiej wymagają dopracowania, a które – Pana zdaniem – rozwijają się szczególnie dobrze? Czy rzeczywiście można mówić o ochłodzeniu relacji lub zmianie priorytetów w polityce Warszawy wobec Wilna?

- Myślę, że współpraca idzie bardzo dobrze praktycznie we wszystkich obszarach. Ciężko jest wskazać taki, który jest najważniejszy. Oczywiście, tradycyjnie jest to bezpieczeństwo, polityka bezpieczeństwa, polityka obrony – tematy najistotniejsze w obecnej sytuacji geopolitycznej. Spotkałem się z takimi komentarzami, że stosunki polsko-litewskie wyhamowały, nie mają takiej intensywności jak kiedyś, ale ja obserwuję z kolei bardzo dużą intensywność.

Media tradycyjnie skupiają się na spotkaniach premierów, prezydentów i tak dalej, ale od czasu, kiedy przyjechałem na Litwę, kraj odwiedzili prezydent Andrzej Duda, Marszałek Sejmu Szymon Hołownia, ministrowie i wiceministrowie wielu resortów, również ze środowiska spraw zagranicznych. Kontakty są przez cały czas bardzo intensywne. Być może wyglądają mniej dynamicznie ze względu na to, że Polska sprawuje prezydencję w Unii Europejskiej. Aktywność polityków przez te pół roku jest bardzo mocno skupiona na spotkaniach w Warszawie i w Brukseli.

Premier Donald Tusk jest bardzo, z racji swojego doświadczenia europejskiego, zaangażowany w różne rozmowy, więc rzeczywiście nie znalazł czasu, żeby przyjechać na Litwę. Mam nadzieję, że po zakończeniu prezydencji taka okazja będzie.

Na roboczym poziomie kontakty są bardzo intensywne i nie widzę żadnego ochłodzenia w stosunkach. To, że premier Donald Tusk rozmawia z dużymi państwami Unii Europejskiej, jest dość naturalne. Musimy mieć kontakt z państwami, które chociażby uczestniczą w rozmowach na temat przyszłości Ukrainy i zakończenia wojny w Ukrainie.

Również przy tej okazji dochodzi do licznych spotkań. Ministrowie litewscy są w Polsce z wizytami - minister spraw wewnętrznych w Polsce był już chyba trzykrotnie: raz na spotkaniu ministrów, raz na spotkaniu Unii Europejskiej, raz na wizycie bilateralnej. Nasze stosunki, tak jak mówiłem wcześniej, mają strategiczny charakter i wobec obecnych wyzwań geopolitycznych są istotne dla Polski i dla Litwy.

Niedawno odbyła się wizyta wiceministra spraw zagranicznych Roberta Kupieckiego. Spotkał się nie tylko ze swoimi odpowiednikami w MSZ, ale również rozmawiał z przedstawicielami MON i Pałacu Prezydenckiego.

Podkreślam, że nie dostrzegam żadnego ochłodzenia w stosunkach polsko-litewskich, nie może być też oświadczenia, że dzisiaj mają mniejszą wagę. Jeśli ktokolwiek patrzy na mapę i widzi obecną sytuację geopolityczną, wie, że Litwa i kraje bałtyckie są dla Polski niesłychanie istotne, ponieważ jesteśmy częścią tego samego paradygmatu bezpieczeństwa. Tak zwana wschodnia flanka Unii Europejskiej to są państwa, które mają praktycznie w 100 proc. zbliżone, jeśli nie jednakowe poglądy na kwestie bezpieczeństwa, energetyki i wielu innych spraw. Tutaj współpraca polsko-litewska jest więcej niż znakomita.

Przypominam, jednak o niezałatwionych sprawach praw mniejszości polskiej na Litwie i poruszamy je z partnerami litewskimi. Myślę, że to jest dobra okazja, żeby wyjaśnić sobie parę nieporozumień, które cały czas funkcjonują w przestrzeni publicznej na Litwie. Mówi się o tym, że Polacy mają jakieś nierealne żądania dotyczące swoich praw tutaj, a wynikają one wprost z polsko-litewskiego traktatu o współpracy, który dotyczył nie tylko mniejszości polskiej na Litwie, ale również mniejszości litewskiej w Polsce. Dobrze by było go zrealizować do końca, żeby nie pozostawiać żadnych wątpliwości co do tego, jak ważne strategiczne są stosunki polsko-litewskie.

Wrócę do 2019 r., do 25-lecia traktatu. Wtedy Marszałek Senatu Stanisław Karczewski jasno wskazał, że zapisy dotyczące mniejszości powinny być zrealizowane do końca, choćby po to, żeby nie pozostawiać przestrzeni dla dezinformacji. Próby zakłócania, oczywiście, występują i będą występować, dopóki takie niezałatwione sprawy pozostają.

- Odbył Pan już spotkanie z litewskim resortem oświaty. Chciałabym przedstawić Panu konkretną sytuację. Tegoroczna maturzystka z Litwy, Izabela Orłowska, zdobyła I miejsce w Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego na szczeblu krajowym oraz II miejsce na etapie międzynarodowym w Polsce. Pomimo tak imponujących osiągnięć, nie została zwolniona z egzaminu maturalnego z języka polskiego na Litwie. Czy nie uważa Pan, że to sytuacja co najmniej niepokojąca, zwłaszcza że w Polsce laureaci i finaliści olimpiad przedmiotowych są z takiego egzaminu zwalniani? Dodam też, że z obecnego stanu rzeczy wynika, iż Olimpijka Izabela podczas rekrutacji na uczelnie w Polsce będzie musiała dodatkowo zdawać kolejny egzamin z tego języka, aby ponownie wykazać poziom jego znajomości. Skąd ten brak spójności i czy istnieją plany, by temu zaradzić?

- Temat jest jak najbardziej znany. Był omawiany w Ministerstwie Spraw Zagranicznych razem z Ministerstwem Edukacji i, co istotniejsze, z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jak wiemy, zmiany edukacyjne nie odbywają się z miesiąca na miesiąc, czy nawet z roku na rok. Wiem, że cierpią na tym maturzyści, którzy muszą w jakiś sposób inaczej potwierdzać swoją znajomość języka, natomiast my jako MSZ i Ambasada RP w Wilnie współpracujemy z resortami, żeby tę sytuację zmienić. Mamy dwa ministerstwa, Ministerstwo Edukacji i Ministerstwo Nauki, więc to jest przede wszystkim postulat do Ministerstwa Nauki.

Również zabiegamy o to, żeby zmienić terminy, czy wprowadzić pewną elastyczność w związku z przyjmowaniem zgłoszeń na uczelnie wyższe. Doskonale wiemy, że formalnie rzecz biorąc abiturienci otrzymują świadectwa dojrzałości, gdy rekrutacja w Polsce jest już zamknięta. Chcielibyśmy, żeby ci, którzy zdali maturę z języka polskiego, mogli spokojnie składać dokumenty na studia w Polsce bez kombinowania i załatwiania spraw tylnymi drzwiami. Mam nadzieję, że najpóźniej w przyszłym roku te kwestie będą załatwione.

- Czy jest jakaś rola Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” w tym dialogu?

- Macierz Szkolna jasno wyraziła swoje stanowisko. Niestety, w Polsce ten egzamin był w sensie prawnym wcześniej niewidoczny. Polacy na Litwie, absolwenci szkół średnich wpadają trochę do tego samego worka, co polscy uczniowie, którzy kończyli szkoły w innych krajach. Zabrakło podejścia do specyfiki uczniów polskich na Litwie. Są prowadzone bardzo intensywne rozmowy na szczeblach ministerialnych.

- Być może chodzi o brak współpracy Ministerstwa Oświaty, Nauki i Sportu RL i Ministerstwa Nauki RP?

- To jest jeszcze trochę bardziej skomplikowane. Tu chodzi o to, że jeśli ktoś skończył szkołę za granicą, to musi się wykazać znajomością języka polskiego i wyniki olimpiady w tym momencie nie są uznawane. Mam zatem nadzieję, że to się zmieni i ułatwienia dla olimpijczyków zostaną wprowadzone.

W Polsce uczelnie mają bardzo daleko posuniętą autonomię, dlatego jest to też kwestia tego, jakie dokumenty są uznawane. Nasze resorty wraz z uczelniami muszą sprecyzować, jak zachować ich autonomię i jednocześnie prawa do określania wymogów dostawania się na studia na dane uczelnie i konkretne kierunki.

- Jakie są zatem obecne priorytety polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w odniesieniu do Polonii i Polaków mieszkających za granicą?

- Przyjęliśmy właśnie nowe regulacje, powstała nowa Rada Polonii. Chcemy, żeby Polacy mieszkający wszędzie na świecie, w tym na Litwie, byli jeszcze mocniej włączeni w to, żeby pozostać naturalnym pomostem pomiędzy Polską, a krajami, w których mieszkają Polacy - żeby przyczyniali się do promocji polskich priorytetów, polityki zagranicznej, chociażby poprzez budowanie lepszego zrozumienia dla tych priorytetów. W takich krajach, jak Litwa jest to proste, ponieważ nasze priorytety są zbieżne, żeby nie powiedzieć identyczne, szczególnie, jeśli chodzi o politykę wschodnią, NATO, unijną, wsparcie dla Ukrainy i tak dalej.

Polacy na Litwie mają znakomitą infrastrukturę, żeby się właśnie w te kontakty wpisywać. Przejdę chociażby do sfery gospodarczej, gdzie rodacy mieszkający na Litwie, prowadzący działalność gospodarczą, są naturalnym pomostem. Nasze gale Polish Business Awards jasno pokazują, w jak silnym stopniu Polacy mogą przyczyniać się do jeszcze intensywniejszych kontaktów gospodarczych, wymiany handlowej oraz inwestycji. Jest to kolejna naturalna przestrzeń dla naszych kontaktów. Znajomość języka polskiego i promocja go jako czegoś, dającego pewne bonusy w funkcjonowaniu międzynarodowym. Polacy również mogą pokazać, że znajomość języka polskiego jest czymś, co pozwala robić jeszcze lepsze kariery naukowe czy biznesowe. To są rzeczy, których oczekujemy od Polaków mieszkających za granicą i z radością stwierdzam, że Polacy na Litwie, znakomicie się wpisują w te oczekiwania rządu polskiego.

- Jaką rolę odgrywa Ambasada RP w Wilnie w budowaniu i wzmacnianiu relacji między polską mniejszością narodową a Litwinami?

- Różnego rodzaju spotkania i przedsięwzięcia mają na celu integrację społeczeństwa polskiego, ale również i wychodzenia do środowisk litewskich. Takim dość dobrym przykładem jest doroczna konferencja Stowarzyszenia Naukowców Polskich na Litwie, gdzie zapraszani są również specjaliści litewscy. Ambasada może tylko je wspierać. Zachęcamy do tego, żeby starać się pokazywać również społeczności litewskiej, jakie ciekawe przedsięwzięcia i działania są dokonywane przez Polaków, pogłębiać pozytywnie rozumianą integrację, czyli lepsze zrozumienie współdziałanie i podejmowanie wspólnych inicjatyw.

- Czy Litwa wykorzystuje wszystkie możliwości, by poprawiać relacje polsko-litewskie? Czy przysłowiowa „kreska” na literze „L” nie stała się symbolem sporu, który zamiast łączyć – niepotrzebnie te relacje hamuje?

- To jest argument, który słyszałem wiele razy, że Polska z powodu literek robi problemy w stosunkach polsko-litewskich. Różnie bywało w przeszłości, natomiast dzisiaj tam, gdzie mówimy o bezpieczeństwie, o przyszłości Unii Europejskiej, gospodarki Wspólnoty, mówimy jednym głosem i jesteśmy we wszelkich dyskusjach. W NATO czy UE jesteśmy w tej samej grupie państw. To zrozumienie jest podtrzymywane bardzo intensywnymi kontaktami na poziomie roboczym. Polskie zobowiązania również wobec strategicznych stosunków polsko-litewskich absolutnie się nie zmieniają i się nie zmienią.

Pytanie, jakie muszą sobie zadać sami Litwini, brzmi, czy walcząc o praworządność w stosunkach międzynarodowych, brak wypełnienia traktatu, który się podpisało i ratyfikowało jest pozytywnym czy negatywnym aspektem. W moim przekonaniu to jest tylko coś, co przede wszystkim powoduje problemy dla obywateli litewskich, którzy są Polakami. Jest to problem Litwy, który pozwala również na to, żeby łatwiej szerzyła się dezinformacja starająca się wpłynąć na strategiczne stosunki polsko-litewskie.

Często słyszę, że już zrobiliśmy dużo - mówię o stronie litewskiej - bo wprowadziliśmy jedną literę. Mówi się mi, że wprowadziliśmy trzy litery. Muszę tłumaczyć, że dwie litery nie występują w alfabecie polskim, więc tak naprawdę mówimy o jednej literze i to dlatego, że ona przypadkiem znalazła się na liście, ponieważ była potrzebna ze względu na język angielski czy inny. Pacta sunt servanda (z łac. umów należy dotrzymywać – przyp. Red).

- Za dwa tygodnie w Polsce odbędą się wybory prezydenckie. Jakie mają znaczenie w kontekście relacji polsko-litewskich, biorąc pod uwagę wyjątkowo przyjazne stosunki obecnych głów państw obu krajów?

- Mieliśmy zmiany prezydentów już nie raz i nie dwa. Na pewno stosunki obecnych prezydentów są bardzo ważne dla stosunków polsko-litewskich, ponieważ pozwalają na to, żeby dialog na najwyższych szczeblach odbywał się w bardzo przyjaznej, żeby nie powiedzieć, wręcz nieformalnej atmosferze. To bardzo ważne, żeby wyjaśniać pewne rzeczy na bieżąco, ale również i ustalać pewne strategie na przyszłość, na przykład, jak czynić stosunki polsko-litewskie jeszcze bardziej strategicznymi, jak współpracować w NATO czy UE.

Obserwowałem kilka zmian na najwyższych stanowiskach, więc powiem, że stosunki międzyludzkie zależą od czynników nie tylko politycznych - czy ktoś jest z podobnej formacji politycznej, konserwatywnej, lewicowej, liberalnej, czy jakiejś innej. Bardzo często zależy to od osobistego zaangażowania. Tak jak w normalnym życiu - czy się polubimy, czy nie. Wydaje mi się jednak, że stosunki polsko-litewskie są na tyle dojrzałe i stabilne, że zmiany rządów niespecjalnie będą na nie wpływać. Agenda jest jasno określona i te stosunki nie zmienią się dlatego, że ten czy inny kandydat wygra wybory w Polsce.

Jako Ambasada RP będziemy dbać o to, żeby nowy prezydent Polski jak najszybciej miał okazję zadzierzgnąć jak najbliższe stosunki z prezydentem Litwy i że będą mogli kontynuować te relacje, które ustanowił prezydent Duda z prezydentem Nausėdą.

Opracowała Ewelina Knutowicz

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme