W Wiedniu zakończyła się 70., jubileuszowa edycja Konkursu Piosenki Eurowizji 2026. Ogłoszono wyniki głosowania – zwyciężyła Bułgaria (516 pkt.). Na podium znalazły się również Izrael (drugie miejsce) oraz Rumunia (trzecie miejsce).
W czołowej dziesiątce znalazły się Australia, Włochy, Finlandia, Dania, Mołdawia, Ukraina i Grecja. Polska zajęła 12 miejsce, natomiast Litwa uplasowała się na 22 miejscu.
W sobotnim finale zaprezentowali się wykonawcy, którzy przebrnęli przez półfinały, jak i automatycznie zakwalifikowani uczestnicy. Do finału od razu przeszli Austria, Francja, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania. Dołączyli do nich przedstawiciele 20 krajów – po 10 z każdego półfinału, w tym reprezentant Litwy Lion Ceccah. To było niezwykle barwne zestawienie, obejmujące zarówno klasyczne popowe kompozycje, jak i bardziej odważne, teatralne koncepcje.

Wieczór rozpoczął się filmem opowiadającym o tym, jak zeszłoroczny zwycięzca, Austriak JJ, wyjeżdżając z Bazylei pozostawił tam papierową łódkę, która stała się ważnym elementem jego scenicznego występu.
Przez rok łódka odbyła długą podróż i ostatecznie trafiła do Opery Wiedeńskiej, gdzie symbolicznie rozpoczął się tegoroczny finał – z udziałem JJ oraz Symfonicznej Orkiestry Radiowej ORF z Wiednia.

Po przeniesieniu akcji do areny Konkursu Piosenki Eurowizji 2026 JJ wykonał nowy utwór „Unknown” oraz zwycięską piosenkę z ubiegłego roku „Wasted Love”, a po scenie z flagami swoich krajów przemaszerowali wszyscy finaliści.
Po prezentacji finalistów prowadzący wieczór – aktor Michael Ostrowski oraz Victoria Swarovski – ogłosili rozpoczęcie finału i głosowania.

Zmagania konkursowe rozpoczął reprezentant Danii Søren Torpegaard Lund, który przyjechał na Konkurs Piosenki Eurowizji 2026 z piosenką w ojczystym języku „Før vi Går Hjem”.
Charyzmatyczny wokalista i aktor musicalowy wykonał utwór o końcu burzliwej imprezy i pokusach, gdy rozum walczy z ciałem pragnącym namiętnej przygody. Razem z tancerzami artysta szaleje w szklanym kubie, a później partnerzy sceniczni zrywają z niego koszulę. Numer przypomina nieco występ, który kilka lat temu na Eurowizji zaprezentował brytyjski piosenkarz Olly Alexander.

Ognisty klimat kontynuowała reprezentantka Niemiec Sarah Engels z utworem „Fire”.
Artystka zaprezentowała zmysłowy wizerunek, wystąpiła z tancerkami wśród płomieni i efektów ognia, a jednym z najbardziej widowiskowych momentów był swobodny skok z dwumetrowej platformy prosto w ich ramiona.
Fani Konkursu Piosenki Eurowizji 2026 zauważają, że podobne występy częściej kojarzą się z artystami z Europy Południowej, jednak w konkursie muzyka nie zna granic, a show Sarah Engels już teraz uznawany jest za jeden z najbardziej namiętnych tegorocznej edycji.

Jako trzeci na scenie pojawił się reprezentant Izraela Noam Bettan z chropowatym głosem i piosenką „Michelle” opowiadającą o nieodwzajemnionej miłości.
Noam śpiewał po francusku, angielsku i hebrajsku, występując wewnątrz dużego obracającego się diamentu. Towarzyszyły mu tancerki.
Udział Izraela w Konkurs Piosenki Eurowizji 2026 budził wiele emocji. Podczas półfinału z areny wyprowadzono kilku widzów skandujących hasła protestacyjne. Ponadto podczas generalnej próby półfinału jeden z operatorów kamery przypadkowo uderzył i zranił jedną z tancerek artysty, jednak później przeprosił, a sama tancerka potwierdziła, że incydent był nieumyślny.

Reprezentantka Belgii Essyla pojawiła się na scenie z tanecznym utworem „Dancing On The Ice”.
Artystka wystąpiła w śnieżnobiałej sukni, wśród opadających na scenę płatków śniegu i towarzyszących jej tancerzy. Występ utrzymany był w dominującej białej kolorystyce, a sama rytmiczna piosenka uznawana jest za jedną z najbardziej stylowych w tegorocznej Eurowizji.

Taneczne rytmy na scenie zastąpiła poruszająca ballada. Gwiazda popu z Albanii Alis, ubrany w pelerynę, zaprosił widzów do wysłuchania utworu „Nan” – opowiadającego o miłości matek do dzieci, które opuściły rodzinny dom.
Na ekranach scenicznych pojawiły się matki oraz ich synowie i córki, którzy wyjechali z ojczyzny. Za plecami wokalisty rozpościerały się skrzydła, a w drugiej części występu na scenie pojawiła się także aktorka wcielająca się w matkę artysty.

Kolejny na scenie pojawiał się reprezentant Grecji Akylas, ubrany w puszyste pomarańczowe stroje i charakterystyczne nakrycie głowy.
Po występie w półfinale artysta stał się internetową sensacją – jego piosenka i numer sceniczny szczególnie mocno przypadły do gustu dzieciom.
Wychowany w trudnych warunkach, jeszcze niedawno pracujący jako kucharz wokalista dedykował utwór „Ferto” swojej matce, która pracowała na kilka etatów, by utrzymać rodzinę. Na scenie artysta poruszał się na hulajnodze, a wizualizacje przypominały grę komputerową, w której jest bohaterem. W dalszej części występu akcja przeniosła się do pomieszczeń, gdzie Akylas bawił się antyczną rzeźbą i śpiewał wśród złotych sztabek.

Reprezentantka Ukrainy Leleka zachwyciła publiczność poruszającą piosenką „Ridnym”, opowiadającą o nadziei, że nawet w najtrudniejszych chwilach lepszy etap jest już blisko.
Artystka, która od lat mieszka w Niemczech, ale planuje powrót do Ukrainy, wystąpiła w białej stylizacji, której elementy symbolizują skrzydło, z folklorystycznymi motywami oraz muzykiem grającym na tradycyjnym instrumencie ukraińskim – bandurze.
Jak sama podkreśliła, udział w Konkursie Piosenki Eurowizji 2026 jest dla Ukrainy bardzo ważny, ponieważ kraj musi być słyszalny. Zwróciła również uwagę, że Ukraińcy kochają kulturę – nawet w trudnych czasach bilety na spektakle teatralne wyprzedają się błyskawicznie.

Na scenie pojawiła się najbardziej znana uczestniczka finału – światowej sławy reprezentantka Australii Delta Goodrem.
Artystka wystąpiła w złotej sukni ozdobionej 7 tysiącami kryształów Swarovski, na tle symbolicznej scenografii zaćmienia słońca oraz lśniącego fortepianu.
Dramatyczną piosenkę „Eclipse”, opowiadającą o tym, że najlepsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy odpowiednio zbiegną się czas i okoliczności, wokalistka kończyła stojąc na wysuwanym z fortepianu podeście – jak gwiazda wielkiego amerykańskiego show.
Przed finałem artystka z Australia była uznawana za jedną z głównych kandydatek do zwycięstwa w tegorocznej edycji Eurowizji, a jej imponujący wokal miał zostać bardzo wysoko oceniony przez jury.

Jedyną metalową piosenkę do finału zdołała wprowadzić Serbia. Kraj reprezentował zespół „Lavina”, wykonujący dynamiczny, pełen gniewu i tęsknoty utwór „Kraj Mene”.
Grupa wystąpiła w wyrazistym makijażu, przy mikrofonie w kształcie miecza, z efektami ognia i płomieniami na scenie. Wokalista, który w półfinale zmagał się z problemami głosowymi, w finale prezentował się już znacznie pewniej.

Zaledwie dzień po ogłoszeniu, że Malta zorganizuje w tym roku „Małą Eurowizję”, kraj chętnie podjąłby się również organizacji konkursu dla dorosłych. Zwłaszcza że, podobnie jak Litwa, Malta nadal nie ma na koncie zwycięstwa w Eurowizji.
Kraj reprezentowała jego największa współczesna gwiazda pop – wokalista Aidan. Romantyk z charakterystyczną, imponującą fryzurą wykonał utwór „Bella”, który sam opisał jako piosenkę ponadczasową – taką, która mogłaby powstać nawet 60 lat temu.
W trakcie występu wokół artysty obracała się skomplikowana konstrukcja tworząca efekt tornada, która rozwiewała jego fryzurę. Jednym z ciekawych elementów było także to, że Malta po 54 latach przywróciła w konkursie swój język narodowy, który dominował w utworze „Bella”.

Reprezentant Czech Daniel Zizka starał się o sukces w Eurowizji dzięki głosowi, który robił ogromne wrażenie.
23-letni wokalista wystąpił z dramatyczną piosenką „Crossroads”, opowiadającą o trudnym życiu we współczesnym świecie i decyzjach, jakie trzeba w nim podejmować.
Artysta wykonał utwór w otoczeniu luster. Choć część fanów Eurowizji zwróciła uwagę, że brakuje w nim wyraźnego refrenu, nie przeszkodziło to piosence awansować do finału.

Po przerwie do konkursu wróciła Bułgaria, która stała się jedną z sensacji tegorocznej edycji Eurowizji.
Kraj wysłał jedną ze swoich najpopularniejszych wokalistek – Darę – z chwytliwym, stworzonym pod media społecznościowe utworem „Bangaranga”. Tytuł działał jak zaklęcie, które według artystki ma chronić przed złymi duchami i negatywną energią.
Duże wrażenie zrobiła również choreografia na krzesłach wykonywana wspólnie z czterema szwedzkimi tancerzami (częściowo w dziwnych półprzezroczystych maskach), a także praca realizatorów, dzięki której widz miał wrażenie, że większość występu dzieje się w jednym pomieszczeniu.
Efekt był tak silny, podobnie jak ciągle powtarzające się w głowie „Bangaranga”, że przed finałem Bułgaria awansowała w prognozach bukmacherów do ścisłej czołówki.

Grupa z Chorwacji „Lelek” wystąpiła w Eurowizji z folklorystycznym stylem wokalnym i poruszającym utworem „Andromeda”.
Cztery wokalistki, ubrane w czerwone stroje (jedna w białym), z twarzami ozdobionymi symbolicznymi malunkami, prezentowały występ pełen ognistych efektów scenicznych. Jednak najważniejszym „narzędziem” pozostawały ich doskonale zgrane głosy.
Piosenka „Andromeda” poprzez metaforę wojny opowiada o sile i poświęceniu kobiet, a w występie pojawiły się także historyczne odniesienia. Malunki na twarzach nawiązywały do tatuaży, które w czasach Imperium Osmańskiego chorwackie kobiety wykonywały, wierząc, że mogą chronić przed porwaniem.

Reprezentant Wielkiej Brytanii to „Look Mum No Computer” – brytyjski muzyk, który zdobył popularność w internecie dzięki filmikom, w których tworzy instrumenty z najbardziej nietypowych przedmiotów.
Gwiazda YouTube przyjechał na Eurowizję z utworem „Eins, Zwei, Drei”, którego tematem jest nuda związana z pracą biurową. Artysta biegał między biurkami, narzekał na monotonię, a wokół niego tańczyli performerzy w puszystych maskach przypominających monitory komputerowe.
Muzyk grał również na własnoręcznie skonstruowanym instrumencie klawiszowym i odpowiadał za część scenografii.
Refren pojawił się po niemiecku, co artysta tłumaczył żartobliwie: „To konkurs europejski, a w Austrii mówi się po niemiecku”. Jego utwór łączył elektronikę z rapem.
W kraju spotkał się z krytyką, ale sam podchodził do niej z dystansem, mówiąc: „Jeśli dostanę zero punktów, zrobię koszulkę z napisem: zobacz mamo, zero punktów”.

Reprezentantką Francji w finale była Monroe – urodzona w USA 17-letnia wokalistka, najmłodsza uczestniczka konkursu Eurowizji 2026.
Artystka łączy techniki muzyki pop i śpiewu operowego, pojawiła się na scenie na białej ścieżce, otoczona tancerzami ubranymi na czarno. Występ inspirowany był musicalem „Les Misérables” i miał wyraźnie teatralny, musicalowy charakter.
Dramatyczna piosenka „Regarde!” jest jak wezwanie do zatrzymania się, rozejrzenia i zrozumienia, że w chaotycznym współczesnym świecie najważniejsze są miłość i pokój.

Reprezentant Mołdawii Satoshi pojawił się na scenie w błyszczącej koszuli z nadrukiem międzynarodowego numeru kierunkowego jego kraju – i nie jest to przypadek.
Utwór „Viva Moldova!” wychwala ojczyznę artysty, opowiada o rozproszonych po świecie rodakach i zachęca do zabawy.
Scenografię tworzyli lśniące kostiumy, ogniste efekty, animowane postacie tańczące na ekranach oraz rozświetlany tytuł piosenki. W finale występu jedna z postaci scenicznych przemieniła się w gigantyczną wersję wokalisty.
Celem utworu było pokazanie ojczyzny jako radosnego, atrakcyjnego kraju. Jednocześnie był to jeden z najbardziej energetycznych występów wieczoru, przy którym trudno pozostać w miejscu.

Reprezentanci Finlandii – skrzypaczka Linda Lampenius oraz wokalista Pete Parkkonen – należeli do faworytów tegorocznej edycji Eurowizji.
Wykonali utwór „Liekinheitin” opowiadający o palącej namiętności. Organizatorzy zrobili wyjątek, dopuszczając nagłośnienie skrzypiec Lampenius na scenie, mimo że zazwyczaj w konkursie cała muzyka (poza wokalem) musi pochodzić z playbacku.
Parkkonen ubrany na czarno śpiewał w stylizowanej, przypominającej konfesjonał scenografii, podczas gdy Lampenius w bieli grała na skrzypcach, a jej włosy poruszał wiatr i otaczały ją płonące elementy sceny.
Całość przypominała „eurowizyjny kościół” połączony z motywami grzesznej miłości. Finowie byli przekonani, że po 20 latach przerwy kraj może ponownie sięgnąć po zwycięstwo.

Po występie Finlandii na scenie pojawiła się reprezentantka Polski – Alicja, która w 2020 roku straciła szansę udziału w Konkurs Piosenki Eurowizji z powodu pandemii, a dziś wreszcie występiła na eurowizyjnej scenie.
Wokalistka w srebrnym gorsecie śpiewała na pochylonej platformie. Jej utwór „Pray” wyraźnie inspirowany był amerykańskim gospel i R&B.
Występ uzupełniali tańczący na podwyższeniu tancerze, a sama piosenka zdobyła sympatię fanów Eurowizji, mimo że jej struktura jest dość nietypowa jak na komercyjny pop.

Przyszedł czas na występ reprezentanta Litwy.
Przed finałem Lion Ceccah przyznał, że jest już nieco zmęczony maratonem prób i wywiadów, ale wszystkie siły koncentrował na ostatnim i najważniejszym występie.
Stylowy, szeroko komentowany w zagranicznych mediach numer, robotyczne ruchy sceniczne oraz utwór „Sólo Quiero Más” opowiadający o tym, że w świecie zdominowanym przez sztuczną inteligencję nie można zapominać o człowieczeństwie – ponownie rozbrzmiewał w eurowizyjnej arenie.

Reprezentantka Szwecji Felicia przed finałem wzbudziła spore poruszenie – po piątkowej próbie generalnej zemdlała i potrzebowała pomocy medycznej. Lekarze stwierdzili odwodnienie, a artystce pozwolono wrócić do prób następnego dnia, z dodatkowymi przerwami na przebranie się po występie przed wejściem do „zielonego pokoju”, ponieważ jej sceniczny kostium jest bardzo obcisły.
W Eurowizji wykonała utwór „My System”, inspirowany taneczną muzyką ostatniej dekady, wspierany widowiskowym pokazem laserów wymagającym precyzyjnej choreografii.
Arena na trzy minuty zamienia się w gigantyczny klub taneczny – podczas występu ściany hali wręcz drżały od rytmu muzyki.

Po występie Szwecji na scenie pojawił się wakacyjny i zmysłowy występ reprezentantki Cypru.
Kraj reprezentowała piosenkarka Antigoni – córka znanej prowadzącej programy kulinarne Tonii Buxton. W Eurowizji wykonała utwór „Jalla”, w którym słychać także brzmienia tradycyjnych cypryjskich instrumentów.
Artystka wystąpiła z tancerkami, ubrana w biały zestaw składający się ze spódniczki i topu, a na scenie pojawił się duży stół, na którym wykonała taniec zgodny z tekstem refrenu.
Jej awans do finału wywołał w internecie sporo dyskusji – wielu fanów zwracało uwagę, że wokal Antigoni jest mniej imponujący niż choreografia. Jednocześnie podkreślono, że Eurowizja to nie tylko muzyka, ale też widowisko wizualne.

Reprezentant Włoch Sal Da Vinci to 57-letni, najstarszy uczestnik tegorocznego finału Konkursu Eurowizji.
Na scenę wszedł w białym garniturze i wykonał pogodną piosenkę „Per sempre si”, stworzoną w klasycznej tradycji włoskiej estrady, opowiadającą o wiecznej miłości.
Za jego plecami tancerze odgrywali scenę weselną – po pocałunku panna młoda nagle zrywa część sukni, ujawniając kostium w barwach włoskiej flagi. Na końcu wszyscy wykonawcy pokazali swoje obrączki ślubne.

Reprezentant Norwegii Jonas Lovv przed półfinałem obiecywał, że jeśli odniesie sukces, zrobi sobie na nodze tatuaż z logo Eurowizji. Na razie nie miał na to czasu, ale nie ukrywał, że udział w konkursie sprawia mu ogromną radość.
Na scenie wystąpił w spodniach inspirowanych stylem Damiano Davida z Måneskin, z manierami Freddiego Mercury’ego, wykonując energiczny utwór „Ya Ya Ya”, łączący rock i pop. Towarzyszył mu zespół muzyków, co nadało występowi klasycznie koncertowy charakter.

W stronę brzmień rockowych skłoniła się reprezentantka wracającej po przerwie Rumunii – Alexandra Căpitănescu.
W Eurowizji wystąpiła z mocno gitarowym, dramatycznym utworem „Choke Me”, przypominającym styl Amy Lee z zespołu Evanescence.
Na scenie pojawiły się m.in. siedząca mistyczna biała postać, szalejący zespół muzyków, symboliczne łańcuchy oraz wybuchy ognia, a refren wielokrotnie powtarzał tytuł piosenki.
Według artystki utwór jest metaforą wewnętrznych zmagań i lęków, co nadaje występowi mroczny i emocjonalny charakter.

Ostatnim pretendentem wieczoru był reprezentant gospodarzy, czyli Austrii.
19-letni Cosmo wystąpił z błyszczącymi maskami zwierząt, noszonymi przez muzyków i tancerzy, w utworze „Tanzschein”, który, według artysty, był krytyką współczesnej kultury klubowej, gdzie liczy się bardziej pozowanie niż miłość do muzyki.
W Eurowizji Cosmo pojawił się z niebieską gwiazdą wymalowaną na twarzy i wszedł do finału jako artysta, któremu prognozowano miejsce na dole tabeli, jednak nie wytrąciło go to z równowagi – dał pewny siebie, zdecydowany występ.

Po zakończeniu występów konkursowych na scenę Wiener Stadthalle wychodzili uczestnicy z poprzednich edycji Konkursu Eurowizji.

Na scenie pojawili się m.in. Erika Vikman, Alexnader Rybak, Lordi czy Verka Serduchka. Artyści przypomnieli zwycięskie utwory, obejmujące dużą część 70-letniej historii konkursu.

70. Konkurs Piosenki Eurowizji, którego gospodarzem był Wiedeń, został zorganizowqany po raz trzeci. Wcześniej Austria organizowała konkurs w 1967 i 2015 roku.










