Zdaniem naukowców, na Islandii w każdej chwili może wybuchnąć wulkan. Znajdujący się na południowo-zachodniej części wyspy wulkan może zniszczyć miasto liczące 4 tys. mieszkańców. W sobotę zostali ewakuowani, ale w niedzielę pozwolono im wrócić do domu na krótki czas, aby zabrać swoje rzeczy i zwierzęta. Chociaż aktywność sejsmiczna osłabła, eksperci twierdzą, że prawdopodobieństwo erupcji nie zmniejszyło się.
W piątek Grindavik nawiedziły liczne trzęsienia ziemi. Tymczasem w nocy rozpoczęła się ewakuacja. Uciekający Islandczycy rozumieją, że może to być ostatni raz, kiedy widzą własny dom.
- Nie chcę myśleć o najgorszym scenariuszu, że mogę zostać z niczym, ale rozumiem, że zbudowany przeze mnie dom może na zawsze zniknąć – mówi Pallas Thorbjornsson, funkcjonariusz ds. ewakuacji.
- To jeden z największych incydentów w ostatnim czasie. Aktywność sejsmiczna wzrasta bardzo szybko i w bardzo krótkim czasie – mówi premier Islandii Katrin Jakobsdóttir.

W mieście otworzyła się 15-kilometrowa szczelina.
- Jeśli wulkan wybuchnie, stanie się to w Grindavik, ponieważ magma jest tam najbliżej powierzchni – ocenia wulkanolog Thorvaldur Thordarson.
- Magma znajduje się na bardzo małej głębokości, więc spodziewamy się, że wybuchnie w ciągu kilku godzin lub dni – mówi Vidir Reynisson, kierownik islandzkiej Rady Ochrony Ludności.

Grindavik położony jest na półwyspie Reykjansen, znajdującym się w odległości zaledwie 40 km od Reykjavíku.
Wulkan był nieaktywny przez 800 lat, ale w 2021 r. kolejna erupcja wulkanu rozerwała skorupę ziemską. Naukowcy twierdzą – teraz region może nie uspokoić się przez kilka dekad, a nawet stuleci.




