Naujienų srautas

Wiadomości2023.09.26 16:10

Kolejny skandal Valotki. Tym razem poszło o „języki czurków“

Domantė Platūkytė, LRT.lt 2023.09.26 16:10

Szef Państwowej Inspekcji Językowej Audrius Valotka po raz kolejny wywołał oburzenie społeczeństwa. Tym razem wspomniał o kierowcach mówiących „językami czurków” („čiurkų kalba“). Jednak sam Valotka twierdzi, że jest to nieporozumienie, że chciał powiedzieć „języki turkijskie”, („tiurkų“), a nie „języki czurków”. Takie argumenty nie przekonują jednak ministra kultury Simonasa Kairysa, który stwierdził, że „jeśli osobowość inspektora nie pasuje do jego stanowiska, to warto pomyśleć o innych obowiązkach”.

- Prawa dziecka są łamane przez różnego rodzaju przewoźników, mówiących różnymi językami czurków - oświadczył na konferencji REDA. Wypowiedzią się podzieliła kulturoznawczyni Monika Gimbutaitė.

Portal LRT.lt skontaktował się z Valotką, który twierdził, że jest to lapsus linguae - Pomyślałem turkijskie, wymówiłem czurków - powiedział.

- Czuję się niezręcznie jako osoba, która wykłada retorykę na uniwersytecie, ale z pewnością nie jestem na tyle szalony, aby przemawiać w ten sposób w miejscu publicznym, w szczególności po wcześniejszych napięciach. To głupie nieporozumienie, podobne do tego, gdy pewna członkini Sejmu wymówiła konstitutitucija zamiast konstytucji. Stała się najgłupsza rzecz, z której tworzy się ogromna bańka – tłumaczył się Valotka dla LRT.lt.

- Szczerze mówiąc, znowu narobiłem kłopotów swojemu szefowi, ministrowi kultury, nie mając złych zamiarów. Z drugiej strony, myślę, że może w społeczeństwie jest trochę nerwicy, bardzo ostrej reaguje na jakieś przypadkowe rzeczy – zastanawiał się Valotka.

Jak powiedział portalowi LRT.lt minister kultury Simonas Kairys, słowa Valotki na temat języków „czurków” przypominają wcześniejsze wypowiedzi inspektora.

- Rozmowy z szefem Państwowej Inspekcji Językowej, szczerze mówiąc, już mi się znudziły. Naprawdę staramy się jakoś rozgryźć sytuację, uzgodnić, jakie zachowanie jest właściwe będąc na takim stanowisku, a jakie nie. Czuję się bardzo dziwnie, ucząc zasadniczo starszą osobę, jak powinna się zachowywać w miejscach publicznych. Rzeczywiście staje się to trudne zarówno dla mnie, jako ministra odpowiedzialnego za tę instytucję, jak i za ministerstwo. To jest odpowiedzialne stanowisko, które wymaga dużego autorytetu – powiedział minister.

Kairys stwierdził, że trudno zgodzić się z argumentacją Valotki. Minister uznał, że możliwym sposobem jest ponowne powołanie komisji i ocena oddzielnych wypowiedzi, ale zasugerował też rezygnację Valotki ze stanowiska.

- Powiedziałem to szefowi Inspekcji – uważam, że jeśli osobowość nie pasuje do stanowiska, to czas pomyśleć o innej pracy. Nie jest już efektywna – zauważył Kairys.

Zdaniem ministra, „szef Inspekcji mógłby przyspieszyć wiele procesów i ocenić swoją postawę społeczną”. Kairys zauważył, że stanowisko prezentowane ostatnio przez Valotkę sprawia „wrażenie pewnych systemowych prowokacji”.

- Tego już za dużo. Myślę, że ta osoba sama powinna zrozumieć. Oczywiście zawsze istnieje inny – legalny – sposób. (...) Tak naprawdę te sytuacje osiągnęły już kres, jakoś wydaje mi się, że decyzje powinien podejmować sam Valotka – dodał minister.

LRT.lt przypomina, że w maju Państwowa Inspekcja Językowa nakazała merowi rejonu wileńskiemu, Robertowi Duchniewiczowi, usunięcie dwujęzycznych tablic we wsiach Bieliszki i Orzełówka. W piśmie wskazano, że są one sprzeczne z przepisami ustawy, zgodnie z którą „język urzędowy obowiązuje w przypadku wszystkich pieczęci, stempli, formularzy dokumentów, znaków, pomieszczeń biurowych i innych napisów litewskich firm, instytucji i organizacji, a także w przypadku nazw i opisów litewskich produktów oraz usług”.

Nakaz Państwowej Inspekcji Językowej administracja rejonu zaskarżyła do Komisji Sporów Administracyjnych na podstawie przepisów Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych.

Valotka udzielił wywiadu na antenie LRT RADIJAS w tej sprawie i stwierdził, że polskie nazwy miejscowości w rejonie wileńskim są niezgodne z litewskim ustawodawstwem oraz obrazują „strefę okupacyjną, gdzie odbywała się polonizacja Litwinów“. Dodał, że Rosjanie też chcą rosyjskich napisów w Donbasie.

- To jest Litwa, tu obowiązuje litewskie prawo i nie może być polskich nazw miejscowości. To wszystko. (...) Na Litwie dozwolone są tylko litewskie nazwy miejscowości. Jest to regulowane przez ustawę o języku państwowym i ogólnie rzecz biorąc, istnieje powszechna praktyka europejska - powiedział Valotka w sprawie polskich tablic w rejonie wileńskim.

Działania Administracji Samorządu Rejonu Wileńskiego Volotka nazwał „nihilizmem władz wschodniej Litwy - rejonów wileńskiego i solecznickiego”. - Wiedzą, że takie działania są niezgodne z prawem (…) W słowach mera rejonu wileńskiego Roberta Duchniewicza istnieje pewna logika, że tablice nie zostaną usunięte, ponieważ język polski jest częścią tożsamości mieszkańców rejonu, ale wyłącznie w jego opinii. W naszej nie. Mieszkamy na Litwie, więc mamy do czynienia z prawem litewskim. Nie może tu zatem być żadnych nazw w języku polskim. Kropka – podkreślił.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane