Naujienų srautas

Wiadomości2023.08.28 16:16

„Najtańszy kraj w Europie“. Czy mieszkańcom Litwy zakupy w Polsce wciąż się opłacają?

Ewelina Knutowicz, LRT.lt 2023.08.28 16:16

Wielu mieszkańców Litwy w ubiegły weekend wyruszyło do Polski na zakupy. Nie wszystkie ceny cieszą - paliwo kosztuje tyle samo, co na Litwie, a za towary przemysłowe płaci się nawet drożej. Czy zakupy w Polsce są dzisiaj tylko przyzwyczajeniem? Jak mieszkańcy przygranicznych miejscowości w Polsce reagują na szturmujących sklepy sąsiadów? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Od samego rana przy Kauflandzie w Suwałkach parkują samochody z litewskimi tablicami rejestracyjnymi, ale nie tylko litewskimi. Na zakupy do Polski jadą również Łotysze i Estończycy. Ci ostatni twierdzą, że opłaca im się pokonać nawet 800 kilometrów, żeby kupić polskie artykuły spożywcze, ponieważ są tańsze o połowę.

Mieszkańcy, którzy zgodzili się na rozmowę, twierdzą, że nie przeliczają wydawanych kwot. Chcą kupić potrzebne rzeczy w związku ze zbliżającym się nowym rokiem szkolnym, a czasami jadą z ciekawości, czy rzeczywiście uda im się zaoszczędzić.

Marta jest obywatelką Polski, jednak teraz mieszka w Janowie. - Przyjechałam po zakupy, ponieważ tęsknię za polskim produktem. Teraz mieszkam na Litwie i nie mam dostępu do towarów z Polski. Najbardziej tęsknię za produktami, na których się wychowałam: za polskim chlebem, nabiałem, mięsem. Nie mogę jednak nie zwracać uwagi na ceny - powiedziała w rozmowie z LRT.lt Marta.

Rozmówczyni odbywa takie zakupy raz w miesiącu. - Podliczając oszczędzam na pewno więcej niż 100 euro. Dzisiaj kupiłam artykuły na sumę około 900 złotych. Na Litwie musiałabym zapłacić 1 500 złotych - twierdzi Marta.

Mimo niższych cen niż na Litwie, w Polsce odnotowywana jest wysoka inflacja. Statystyki wskazują, że w czerwcu br. ceny żywności wzrosły o 17,8 proc., a inflacja w kraju wyniosła 11,5 proc. Jednak Marta twierdzi, że robiąc zakupy w Polsce tego nie odczuwa. - Tutaj nie jest to aż takie wyraźne, ponieważ na Litwie ceny są wyższe o 40 proc. Nawet z wczorajszych wiadomości wynika, że Polska jest najtańszym krajem w Europie. Jest to kolejna przyczyna, dlaczego tu przyjeżdżamy - uważa Marta.

Kolejna rodzina z Litwy, z którą rozmawiamy twierdzi, że przyjechali do Suwałk, aby kupić niezbędne rzeczy na przyszły rok szkolny, ale także w celach rekreacyjnych. - Chcieliśmy również pojechać na wycieczkę, a także odwiedzić rodzeństwo. Staramy się tu przyjeżdżać co trzy miesiące. Tego, co kupiliśmy dzisiaj wystarczy nam do Nowego Roku. Wydaliśmy 1 500 złotych, na Litwie to by kosztowało o 500 euro więcej. Gołym okiem widać, że w taki sposób udaje się niemało zaoszczędzić - cieszy się rodzina.

Rozmówcy obserwują jednak, że tłumy kupujących z Litwy stają się coraz większe. - Wydaje mi się, że dzisiaj są tu sami Litwini, a Polaków praktycznie nie ma. Dobrze zatem jest przyjechać wcześniej, aby w sklepach nie zakończyły się zapasy wszystkich potrzebnych towarów - uśmiechają się mieszkańcy naszego kraju.

Zniesienie podatku VAT w Polsce w 2022 roku najbardziej wpłynęło na ceny artykułów spożywczych. W Suwałkach ogórki konserwowe kosztują od 1,80 do 2 euro za 600 gramów (od 8 do 9 zł). Mleko można znaleźć w cenie od 90 centów do 1 eura (od 3,80 do 4,30 zł). Napoje jogurtowe w zależności od pojemności kosztują od 50 do 65 centów (od 2 do 3 zł). Zestawy jogurtów – od 1 eura do dwóch (do 4,66 zł). Ceny kawy w zależności od rodzaju i opakowania wahają się od 2,20 euro do 7 euro (od 10 do 26 zł). Podobne są również ceny herbat. Ceny chleba wahają się w granicach do 1,5 eura (do 6 zł). Jednak można zauważyć również tańsze ceny na artykuły szkolne. Dla przykładu, najtańszy plecak na Litwie z 50-cioprocentową zniżką kosztuje 25 euro. W Polsce -16 euro (70 zł).

Mimo tłumów Polacy mieszkający w Suwałkach nie narzekają. - Tak, Litwinów jest bardzo dużo - przez cały czas, na okrągło. Nie przeszkadza to nam, bo w taki sposób rozwija się miasto. Podatki wpływają, towaru wciąż jest pełno, codziennie zakupów się nie robi, więc jest w porządku - zapewnia para małżeńska z Suwałk.

- Możecie przyjeżdżać, nabijać nam kasę, a miasto stanie się coraz piękniejsze i bogatsze. Dla mnie Litwini nie przeszkadzają, stamtąd pochodzi wiele moich kolegów i koleżanek, do was regularnie jeździłem jako maszynista, byłem w Mockawie, Szostakowie. Przyjeżdżajcie, nabijajcie nam kasę - kontynuuje.

Handlowcy również nie są zaniepokojeni dużymi tłumami, podkreśla pracująca w sklepie Anna. - Tłumy mi nie przeszkadzają, dla mnie człowiek to człowiek. Dużo kupują, ale nie wybrzydzają, nie narzekają, biorą i tyle. Co najwyżej problem może tkwić w tym, że sklep jest mały, bardzo zastawiony, a to uciążliwe dla klienta. Dla mnie jako pracownika działu zamkniętego nie sprawia to trudności - uważa.

Anna twierdzi, że liczba kupujących zależy od konkretnych okresów. - Pod koniec miesiąca jest ich na pewno mniej, jednak bardzo dużo odnotowujemy po 10. dniu miesiąca. Pierwsza sobota po 10-tym i następna są pod tym względem są trudne. Dziś akurat jest mało ludzi, ale to koniec miesiąca, co potwierdza moje słowa - dodaje.

Sprawdziliśmy również targ w Suwałkach. Właścicielka stoiska z ubraniem dziecięcym Beata twierdzi, że największy boom zakupowy wypada na okres przed rozpoczęciem roku szkolnego lub dni przedświąteczne, czyli przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. - U mnie kupują wszystko - od bielizny po dresy sportowe, koszule i kurtki - tłumaczy.

Jednak właścicielka zauważa, że mieszkańcy Litwy na ceny reagują różnie. - Są tacy klienci, którzy faktycznie twierdzą, że jest drogo. Inni zaś, mimo, że cena jest taka sama, uważają, iż wciąż jest tanio. Nie wiem, od czego zależy podejście do ceny. Tak, z powodu inflacji zwiększyły się również u nas. Wciąż jednak nie możemy ich porównywać do waszych - uśmiecha się pani Beata.

Pracujący na targu sprzedawca Dariusz zauważa, że na zakupy przyjeżdżają nie tylko Litwini, ale również mieszkańcy innych krajów. - Dużo mam obcokrajowców, ale Litwa góruje i to przez cały rok. Mam jednak klientów z Anglii, Norwegii, Niemiec, ostatnio przyjeżdża bardzo dużo Estończyków. Interesuje ich dosłownie wszystko, a najbardziej artykuły spożywcze. Klienci podkreślają, jak bardzo się różnią ceny u was i u nas. Powtarzają, że to, co sprzedaję w złotych, na Litwie kupią w euro. Uważam, że ceny również na moim stoisku są bardzo konkurencyjne - mówi Dariusz.

- Dzisiaj na targu obserwuję więcej Litwinów niż Polaków. Nie przeszkadza mi to. Jestem przedsiębiorcą, zarabiam na tym. Nie widzę sensu kogoś oceniać według kraju pochodzenia. 10-12 lat temu to my jeździliśmy do was, a teraz sytuacja odwróciła się w inną stronę. Zapraszamy do nas - uśmiecha się sprzedawca.

Polski Główny Urząd Statystyczny policzył, że w ciągu pierwszego kwartału tego roku mieszkańcy Litwy wydali w Polsce o jedną czwartą więcej niż przed rokiem, czyli 66 mln euro. Jednak jest to tylko część wydatków, ponieważ statystyki uwzględniają wyłącznie płatności kartą. Najwięcej wydali przybysze z Niemiec (50,9 proc.), Ukrainy (20,0 proc.), Czech (13,6 proc.), Słowacji (7,7 proc.), Litwy (4,4 proc.), Białorusi (3,2 proc.) i Rosji (0,2 proc.). Cudzoziemcy na zakup towarów nieżywnościowych przeznaczyli 79,0 proc. swoich wydatków, na żywność i napoje bezalkoholowe – 13,1 proc., a na pozostałe wydatki (usługi) – 7,7 proc.

W 1 kwartale br. odnotowano wzrost ruchu granicznego cudzoziemców o 10 proc. w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku. Cudzoziemcy wydali o 37,7 proc. więcej niż przed rokiem.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane