Naujienų srautas

Wiadomości2022.08.10 15:25

Spadek złotego: kolejna szansa na udane zakupy w Polsce?

Evelina Knutovič, LRT.lt 2022.08.10 15:25

Polska złotówka traci na wartości. Złoty osłabł do dolara i do euro. Sprzedawcy zacierają ręce, ponieważ może to skusić mieszkańców sąsiednich krajów na kolejne wyjazdy na zakupy do kraju nad Wisłą.

Zerowy podatek VAT sprawił, że odwiedzający Polskę zostawili w tym kraju o wiele więcej pieniędzy. Z danych polskiego Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że wartość towarów i usług zakupionych w Polsce przez cudzoziemców w 1 kwartale br. ukształtowała się na poziomie 6,5 mld zł (1,3 mld euro). Natomiast wydatki poniesione w tym okresie za granicą przez mieszkańców Polaków wyniosły 4,0 mld zł (0,8 mld euro). Było to odpowiednio o 60,9 proc. i o 78,6 proc. więcej niż przed rokiem. W stosunku do poprzedniego kwartału wydatki cudzoziemców były mniejsze o 2,8 proc., natomiast Polaków wzrosły o 1,7 proc.

W Polsce na zakup towarów nieżywnościowych odwiedzający kraj przeznaczyli 81,3 proc. swoich wydatków, na żywność i napoje bezalkoholowe – 13,3 proc., a na pozostałe wydatki (usługi) – 5,2 proc.

Zmiany dotyczące zerowego podatku VAT jednak nie ratują kraju przed rosnącą inflacją. GUS opublikował dane, z których wynika, że wynagrodzenia w Polsce coraz wyraźniej tracą na wartości. W drugim kwartale br. przeciętna płaca Polaka była większa o 11,8 proc. w stosunku do tej sprzed roku i sięgała 6 156 zł brutto (1 313 euro). Tymczasem inflacja w drugim kwartale wahała się od 12,4 proc. w kwietniu do 15,5 proc. w czerwcu, wynosząc średnio 13,9 proc. Oznacza to, że wypłaty mieszkańców rosły, ale zbyt wolno, by skompensować wzrost cen. W związku z tym przeciętne wynagrodzenie straciło w ciągu roku na wartości ponad 2 proc.

To pierwszy taki spadek od 2012 r. i jednocześnie największy spadek od początku prowadzenia takich danych statystycznych, czyli od 1995 r. W I kwartale br. wzrost płac wynosił 9,7 proc. przy 9,7-procentowej inflacji. Wtedy podwyżki jedynie ją spowolniły, teraz za nią nadążają.

Agencja Bloomberg informuje, że polski złoty, węgierski forint oraz czeska korona, które już się osłabiły po agresji Rosji na Ukrainę, otrzymają kolejny cios z powodu nadciągającej recesji w strefie euro. W analizie agencji czytamy, że inwestorzy bardziej negatywnie oceniają perspektywy właśnie tych trzech walut niż jakichkolwiek innych, jeżeli chodzi o waluty krajów rozwijających się, z wyjątkiem rubla rosyjskiego i tureckiej liry.

Inni analitycy oceniają, że w przypadku osłabienia euro Europa Wschodnia ucierpi bardziej niż inne rynki wschodzące. Tymczasem Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że światowa gospodarka może wkrótce znaleźć się na krawędzi recesji. Region euro ma ucierpieć najwięcej z powodu rekordowej inflacji i zwiększonego prawdopodobieństwa odcięcia dostaw energii z Rosji.

Od początku wojny forint osłabił się o 17 proc. w stosunku do dolara. Złoty stracił w tym okresie 12 proc. do waluty amerykańskiej, a korona - o 9,4 proc.

Analityk: sytuacja może być wygodna dla posiadaczy euro

Sobiesław Kozłowski, szef działu analiz i doradztwa biura maklerskiego Noble Securities zaznacza, że poziom osłabienia złotego w stosunku do euro jest historycznie wysoki. Osoby ze strefy euro na pewno skorzystają na zaistniałej sytuacji.

- Teraz za 1 euro mamy 4,70 zł. Jeżeli się umocni, to będziemy płacić 4,40 zł lub 4 złote, natomiast jest będzie słabszy, to nawet pięć. Z perspektywy klienta przyjeżdżającego na zakupy widać, że im złoty jest słabszy, tym bardziej będą one opłacalne. Podejrzewam więc, że poziom tzw. turystyki zakupowej się zwiększy - twierdzi analityk.

Analityk twierdzi, że ważnym czynnikiem jest też wzrost cen. - Niektóre produkty, takie jak paliwo, pewnie są tańsze w Polsce, ale na przykład cukier może być u nas droższy. Jednak inflacja rośnie zarówno w Polsce, jak i w innych krajach Europy i świata. Kraje nieposiadające euro mają pewnego rodzaju amortyzator w postaci własnej waluty. Tak, złoty się osłabił, ale czy może to w pewien sposób zatrzymać wzrost cen? Trudno powiedzieć, skoro dla części osób to sprawi, że zakupy wydadzą się bardziej atrakcyjne - uważa Kozłowski.

Rozmówca LRT RADIJAS dodaje, że główną przyczyną spadku złotego, jak też węgierskiego forinta i korony czeskiej jest ogólne spowolnienie na rynku światowym.

- Amerykańskie władze monetarne podnoszą stopę procentową. Rentowność amerykańskich obligacji jest na najwyższym poziomie, co przyciąga kapitał do dolara, osłabiając inne waluty. Drugą przyczyną jest reakcja na ryzyko, konkretnie - wojnę w Ukrainie. Wciąż trwa napięcie między Chinami a Tajwanem, czy też między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Rynki poszukują stabilności, a zapewnia ją właśnie dolar. Jest więc ryzyko, że w drugiej połowie sierpnia czy we wrześniu dolar się wzmocni, co zwiększy presję na euro - tłumaczy.

- Europejski Bank Centralny do sprawy podchodzi bardziej ostrożnie, podwyższa lub obniża prognozy, ale to częściowo wynika z tego, że chce uniknąć fragmentacji, czyli, na przykład, dużo niższej rentowności obligacji niemieckich i wyższej włoskich czy greckich. To, czy spadek złotego będzie jeszcze większy, zależy od ruchu dolara. Jeżeli się umocni jeszcze bardziej, to zwiększy się też presja na euro oraz inne waluty. Takim przybliżeniem będzie zachowanie euro w stosunku do dolara. W najgorszym wypadku euro zejdzie na niższy poziom, ale to inwestorzy mają oceniać, czy ryzyko się materializuje czy nie - obserwuje Kozłowski.

Rozmówca przypomina, że w Europie oraz Stanach Zjednoczonych trwa presja inflacyjna. - Lekki spadek cen żywności może ją ograniczyć, ale niepewność co do możliwego szantażu surowcowego Rosji tylko ją przyspiesza. Jesienią i zimą nastąpi weryfikacja tego szantażu, ale nie wiadomo, jak on wpłynie na decyzje Europejskiego Banku Centralnego i ruch walut - zauważa Kozłowski.

Analityk podkreśla, że teraz głównym wyzwaniem kontynentu jest wzrost cen nośników energii i gazu. - Dla części firm, gdzie koszty energii są istotne, zmiany mogą być sporym wyzwaniem. Na przykład, w Wielkiej Brytanii były bankructwa firm dostarczających energię elektryczną i gaz. Jeżeli ktoś ma stałą cenę sprzedaży, a kupuje gaz według cen rosnących, to dostawca ma dramat. Generalnie światowa gospodarka znajduje się w fazie spowolnień, a niektóre kraje - nawet na granicy recesji. Recesja już sama w sobie jest wyzwaniem dla spółek. Z punktu widzenia makroekonomicznego następuje swego rodzaju „oczyszczenie“ gospodarki z tych słabszych podmiotów, w skali mikroekonomicznej – kryzysem części firm. Drugie półrocze tego roku i pierwsze następnego może więc być trudne dla gospodarki. Znajdujemy się u progu najbardziej wymagającego stanu recesji - twierdzi przedstawiciel Noble Securities.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane