Jedna piąta mieszkańców Litwy potwierdza, że w ciągu ostatniego roku przynajmniej raz pojechała na zakupy - głównie po produkty spożywcze - za granicę, w większości do Polski. Zdaniem ekonomisty Žygimantasa Mauricasa, różnica między cenami na Litwie i w Polsce jest rekordowa i sięga nawet 20 proc.
Spółka „Baltijos tyrimai” na zlecenie LRT w dniach 10-22 sierpnia przeprowadziła badanie wśród mieszkańców Litwy. Liczba ankietowanych stanowiła 1037 osób w wieku od 18 lat.
Dane wskazują, że jedna piąta ankietowanych – 21 proc. – przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyjechała na zakupy za granicę. 77 proc. respondentów wskazało, że w ciągu ostatniego roku nie robiło zakupów za granicą, a 2 proc. badanych nie odpowiedziało na to pytanie.
Najczęściej wyjeżdżali mężczyźni w wieku 30-49 lat (32 proc. badanych), mieszkańcy wsi (27 proc.), respondenci zarabiający średnio 851-1600 euro i więcej, a także mieszkańcy innych narodowości (35 proc.).
Szczególnie się wyróżnia okręg mariampolski - 39 proc. mieszkańców regionu przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyjechało na zakupy za granicę.
Jak wynika z badania, w ciągu ostatnich 12 miesięcy 27 proc. osób pochodzących z okręgu olickiego było na zakupach za granicą. Tak samo zrobiło 23 proc. respondentów mieszkających w okręgu wileńskim, 21 proc. - kowieńskim i 27 proc. - tauroskim.
Prawie jedna piąta – 18 proc. dorosłych mieszkańców Litwy kupowała za granicą produkty spożywcze. 13 proc. badanych nabywała napoje alkoholowe, a 12 proc. - tańsze paliwo. 10 proc. zaś stwierdziło, że kupuje odzież i obuwie.
Co dwudziesty ankietowany (6 proc. badanych) kupował w tym roku wyroby tytoniowe, materiały budowlane lub inne artykuły przemysłowe, 5 proc. - sprzęt AGD i inne artykuły elektroniczne.

Badanie wykazało, że mężczyźni (23 proc. badanych) częściej kupowali produkty spożywcze za granicą niż kobiety (14 proc.). 30 proc. z nich należy do grupy wiekowej 30-49 lat. 23 proc. respondentów mieszka na wsi. 22 proc. ma wykształcenie wyższe niż średnie oraz najwyższy miesięczny dochód rodziny (ponad 1600 euro) (26 proc.).
26 proc. osób pracuje na stanowisku kierowniczym, 38 proc. mieszka w okręgu mariampolskim. 26 proc. zaznaczyło, że są innej narodowości niż litewska.
Mężczyźni (17 proc.) częściej kupują napoje alkoholowe za granicą. 19 proc. respondentów w wieku 30-49 lat. 18 proc. z nich mieszka na wsi, ma średni dochód rodzinny (851-1600 euro), również 18 proc. ma ponad 1600 euro dochodu rodziny miesięcznie.
19 proc. z nich stwierdziło, że są robotnikami lub rolnikami, 18 proc. - kierownikami, 30 proc. respondentów pochodziło z okręgu mariampolskiego.
Paliwo za granicą częściej kupowali mężczyźni (16 proc.), osoby w wieku 30-49 lat (19 proc.), mieszkańcy wsi (18 proc.), respondenci o średnich (851-1600 euro) i najwyższych (powyżej 1600 euro) dochodach rodziny miesięcznie (18 proc.). Także to są osoby pracujące, mieszkańcy okręgów mariampolskiego, tauroskiego i wileńskiego.

Odzież i obuwie za granicą w równym stopniu nabywają zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Są to również osoby poniżej 50. roku życia, mieszkańcy wsi i mniejszych miast, respondenci o średnim (851-1600 euro) i najwyższym (powyżej 1600 euro) miesięcznym dochodzie rodzinnym.
Wyroby tytoniowe (papierosy, tytoń itp.) za granicą najczęściej kupują mężczyźni, osoby poniżej 50 roku życia i mieszkańcy wsi. Aż 77 proc. wszystkich badanych, którzy kupowali wyroby tytoniowe za granicą mieszka na wsi.
Najchętniej kupują w Polsce
Jak pokazało badanie, dziewięć z dziesięciu mieszkańców, którzy w ciągu ostatniego roku wyjeżdżali za granicę na zakupy, zrobiło to w Polsce. Nieco ponad jedna piąta – 22 proc. - szukała tańszych towarów i paliw na Białorusi. Jedna siódma (14 proc.) pojechała na zakupy na Łotwę, a 6 proc. respondentów zrobiła to w innych krajach (na przykład, Niemczech czy Włoszech).
Prawie jedna piąta (19 proc.) kupujących w Polsce nabywała tańsze towary i paliwo nie tylko w tym kraju, ale także na Białorusi, a co dziesiąty ankietowany robił zakupy także na Łotwie.
Na Białorusi zakupy robiło 5 proc. respondentów z okręgów wileńskiego i uciańskiego. 81 proc. z nich kupowało tam paliwo, 77 proc. - produkty spożywcze, 75 proc. - napoje alkoholowe i 64 proc. - wyroby tytoniowe.
Aż trzech z czterech respondentów (76 proc.), którzy robili zakupy na Białorusi, pojechało w tym celu również do Polski.

Towary w Polsce tańsze aż o 20 proc.
Ekonomista banku Luminor Žygimantas Mauricas twierdzi, że mieszkańcom Litwy zakupy w Polsce wciąż się opłacają.
- Osłabienie złotego sprawiło, że Polska stała się jeszcze bardziej konkurencyjna. Różnica cen między Litwą a Polską jest obecnie największa – oświadczył w wywiadzie dla LRT.lt ekonomista.
Jak twierdzi, dwucyfrowa różnica pojawiła się po kryzysie finansowym z lat 2008-2009.
Oceniając fakt, że inflacja na Litwie jest obecnie wyższa w porównaniu do zeszłego roku, ekonomista zwraca uwagę, że różnica w cenach może być w tym roku jeszcze wyższa.
Łotysze, zdaniem Mauricasa, oferują bardziej konkurencyjne ceny usług. – Widzimy, że ceny wielu usług na Litwie są wyższe, zwłaszcza jeśli chodzi o kurorty nadmorskie – zauważa ekonomista.

Zakupy na Białorusi oceniają pozytywnie
Siedem z dziesięciu – 72 proc. - dorosłych mieszkańców Litwy pozytywnie ocenia możliwość wyjazdu na Białoruś po tańsze towary i paliwo. 40 proc. w zupełności popiera takie zachowanie, a kolejnych 32 proc. raczej się zgadza z taką decyzją.
Jedna szósta - 17 proc. ankietowanych nie popiera takiego kroku, 6 proc. w ogóle się z tym nie zgadza i kolejnych 6 proc. raczej się nie zgadza. Jedna dziesiąta (11 proc.) respondentów nie miała zdania lub nie odpowiedziała na to pytanie.
Osoby w wieku 30-49 lat częściej aprobują takie zachowanie: 47 proc. całkowicie się zgadza i 29 proc. raczej się zgadza.
Decyzji o wyjeździe na Białoruś po tańsze towary częściej sprzeciwiają się respondenci z wyższym oraz nieukończonym średnim wykształceniem, emeryci i ucząca się młodzież.
Badanie wykazało, że zdecydowana większość (87 proc.) mieszkańców Litwy ogólnie pozytywnie ocenia zakupy za granicą.
Ekonomista Žygimantas Mauricas krytykuje zakupy na Białorusi, podkreślając, że ten kraj stanowi duże zagrożenie.
- To, co robi reżim Łukaszenki, to prowadzenie przeciwko nam wojny hybrydowej. Papierosy z Grodna zapełniły nasz rynek i już od wielu lat nie potrafimy rozwiązać tego problemu - zauważa Mauricas. Dodaje, że do wzrostu poziomu szarej strefy rynkowej przyczyniają się zakupy na Białorusi.
- Ludzie kupują różne towary, w tym wyroby akcyzowe, a potem te towary trafiają do szarej strefy – zauważa ekonomista.







