Ministerstwo Obrony Narodowej RP zdementowało w poniedziałek doniesienia polskich mediów, jakoby dron, który w niedzielę spadł w rejonie poswolskim na Litwie, został wystrzelony z terytorium Litwy.
„Stanowczo zaprzeczamy informacjom medialnym, jakoby – według źródeł w polskim Ministerstwie Obrony Narodowej – dron znaleziony na Litwie został wystrzelony z terytorium Litwy. Zdecydowanie apelujemy o niepowielanie tych bezpodstawnych spekulacji” – przekazał resort portalowi „15min”.
Ministerstwo poinformowało również, że szef polskiego MON zlecił analizę incydentu.
„Analiza obejmuje dostępne systemy radarowe działające w tej części Polski oraz w państwach sąsiednich. Działania te prowadzone są wspólnie z Litwą. Obecnie ministerstwo oczekuje na oficjalne wyniki analizy” – podano w odpowiedzi.
Wcześniej w poniedziałek portal Polsat News, powołując się na źródła w polskim MON, informował, że dron został wystrzelony z terytorium Litwy, około 30 kilometrów od granicy z Polską, i nie naruszył polskiej przestrzeni powietrznej.
Tymczasem litewscy politycy i przedstawiciele władz podkreślają, że litewskie systemy wykryły drona nadlatującego z Polski w niedzielę około godz. 6:00 rano.
Według litewskiej armii radary po raz pierwszy zarejestrowały obiekt o godz. 5:47 nad terytorium Polski, 30–40 kilometrów od granicy z Litwą. Obiekt przemieszczał się w kierunku Litwy i o godz. 6:02 przekroczył jej granicę.
Szef Sztabu Obrony litewskich sił zbrojnych Giedrius Premeneckas poinformował, że według jego wiedzy polscy wojskowi nie zaobserwowali bezzałogowca na swoich radarach.
Ukraiński dron spadł we wsi Juodžionys, a jego szczątki uszkodziły samochód osobowy. Nikt nie odniósł obrażeń.
Ukraina przeprosiła za incydent, zaznaczając, że dron mógł zboczyć z kursu wskutek działania rosyjskich środków walki elektronicznej.

