Operator sieci „Energijos skirstymo operatorius” (ESO) rozpoczął informowanie klientów o przysługujących im odszkodowaniach za przekroczenie terminu przywrócenia dostaw energii elektrycznej po burzy, która w sierpniu nawiedziła Litwę. Jak poinformował szef spółki Audrius Ruseckas, na odszkodowania przeznaczono ponad 5 mln euro, które trafią do ponad 70 tys. odbiorców.
– We czwartek wysłaliśmy wszystkim naszym klientom powiadomienia o wysokości przysługujących im odszkodowań. Opublikowaliśmy już informację o tych kwotach – powiedział dziennikarzom Ruseckas.
Według szefa ESO odszkodowania zostaną automatycznie przelane na konta klientów, których dane bankowe spółka posiada. Pozostali odbiorcy zostaną poproszeni o przekazanie informacji niezbędnych do dokonania płatności.
– Klientom z jednej grupy, których dane kont bankowych znamy, wypłacimy odszkodowania automatycznie. Pozostałych, których danych nie mamy, poprosimy w tym samym powiadomieniu o ich przekazanie i zobowiążemy się do dokonania płatności w ciągu trzech dni roboczych – wyjaśnił.

Audrius Ruseckas podkreślił, że wysokość odszkodowań będzie zależeć od czasu trwania przerwy w dostawach energii elektrycznej oraz ilości zużytego prądu. Z tego powodu, jak zaznaczył, wypłaty dla klientów biznesowych będą wyższe niż dla gospodarstw domowych.
– Nie chciałbym wzbudzać oczekiwań co do średniej wysokości odszkodowań, ponieważ byłaby to po prostu średnia, która niewiele mówi. Jak informowaliśmy wcześniej, przewidujemy, że łączna kwota odszkodowań przekroczy 5 mln euro, a liczba odbiorców, którzy je otrzymają, będzie większa niż 70 tys. – powiedział szef ESO.
Odszkodowania przysługują zarówno gospodarstwom domowym, jak i odbiorcom biznesowym za przekroczenie ustalonego terminu przywrócenia dostaw energii elektrycznej.
Są one obliczane automatycznie i wypłacane niezależnie od rekompensaty za bezpośrednie straty poniesione wskutek przerwy w dostawach prądu. Odbiorcy nie muszą składać dodatkowych wniosków, aby je otrzymać.
– Kwota zależy zarówno od czasu trwania przerwy, jak i od wielkości zużycia energii. Odszkodowania dla klientów biznesowych będą wyższe, a dla mieszkańców – niższe, ponieważ różni się poziom zużycia – dodał.
Zapytany, dlaczego proces przyznawania odszkodowań trwał prawie dwa miesiące, Ruseckas zapewnił, że spółka dotrzymuje wszystkich określonych terminów.
– Nie powiedziałbym, że trwało to długo. Przestrzegamy wszystkich ustalonych terminów – wyjaśnił.
Szef ESO podkreślił również, że w razie pytań dotyczących wysokości odszkodowań lub innych niejasności odbiorcy będą mogli skontaktować się bezpośrednio ze spółką.

Przychylnie ocenia propozycję skrócenia czasu przywracania dostaw prądu, ale apeluje, by się nie spieszyć
Komentując rozpatrywaną w Sejmie propozycję skrócenia z 72 do 24 godzin terminu przywrócenia dostaw energii elektrycznej, po którego przekroczeniu odbiorcom przysługiwałyby odszkodowania, Audrius Ruseckas oświadczył, że popiera ten kierunek, ma jednak wątpliwości, czy obecnie jest odpowiedni moment na wprowadzenie zmian.
Jak zaznaczył, aby zwiększyć odporność sieci elektroenergetycznej, w pierwszej kolejności konieczne są inwestycje w infrastrukturę, w tym zastępowanie napowietrznych linii energetycznych kablami podziemnymi.
– Pozytywnie oceniam ten kierunek, ale czy termin 24 godzin można wprowadzić już teraz, biorąc pod uwagę program rządu, w którym przewidziano określony zakres układania kabli oraz zupełnie inne działania, które pozwoliłyby zbliżyć się do tych 24 godzin? – zastanawiał się szef ESO.
Przypomniał, że w rządowym planie założono osiągnięcie do 2030 roku terminu 72 godzin.

– Kierunek jest właściwy. Ale czy to dobry moment? Czy teraz jest odpowiedni czas? Prawdopodobnie nie. Lepiej byłoby porozmawiać o tym po 2030 roku – zaznaczył Ruseckas.
Podczas burzy, która nawiedziła Litwę 22 sierpnia, w szczytowym momencie przerwy w dostawach prądu dotknęły ponad 268 tys. klientów ESO, a w sieci elektroenergetycznej odnotowano ponad 11 tys. uszkodzeń.
W usuwaniu skutków burzy i przywracaniu dostaw energii elektrycznej ekipom ESO pomagali również specjaliści, którzy przyjechali z Łotwy i Polski.





