Naujienų srautas

Wiadomości2026.07.01 16:08

Nowym szefem MSW Katelynas? Wcześniej porównywał litewskich funkcjonariuszy do OMON-u

Nieoficjalnie mówi się, że stanowisko ministra spraw wewnętrznych może objąć Martynas Katelynas – polityk z rejonu orańskiego, który wcześniej działał w szeregach Związku Narodowego. 

Przed kilkoma laty Katelynas wywołał kontrowersje, porównując litewskich funkcjonariuszy do białoruskiego OMON-u oraz opowiadając się za stosowaniem śmiercionośnych środków wobec nielegalnych migrantów próbujących przekroczyć granicę.

Przedstawiciele różnych związków zawodowych służb mundurowych podkreślają jednak, że problemem nie jest konkretna kandydatura, lecz częste zmiany na stanowisku ministra spraw wewnętrznych. Rozmówcy LRT oceniają, że przed kolejnymi wyborami trudno spodziewać się głębszych reform w resorcie.

Przyszły premier, przewodniczący Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej Mindaugas Sinkevičius, zapowiedział w środę, że jeszcze tego dnia powinien zostać przedstawiony pełny skład nowego rządu. Potwierdził, że zmieni się minister kultury, a była premier Inga Ruginienė obejmie kierownictwo Ministerstwa Opieki Społecznej i Pracy.

Od kilku dni nieoficjalnie mówi się, że Katelynas zastąpi na stanowisku szefa MSW Władysława Kondratowicza. Sam Kondratowicz przyznał, że podczas rozmowy z Sinkevičiusem nie usłyszał żadnych zastrzeżeń pod swoim adresem.

– Równie dobrze mogę pozostać ministrem, jak i nim nie zostać. Dziś wszystko się wyjaśni – powiedział dziennikarzom.

Katelynas nie ujawnił wcześniej, czy otrzymał propozycję objęcia resortu, zaznaczył jednak, że gdyby ją dostał, rozważyłby jej przyjęcie.

O tym, że jest głównym kandydatem na ministra spraw wewnętrznych, może świadczyć także środowy harmonogram prezydenta Gitanasa Nausėdy, który przewiduje spotkanie właśnie z Katelynasem.

Po pojawieniu się informacji o jego możliwej nominacji w przestrzeni publicznej ponownie zaczęto przypominać jego kontrowersyjne wypowiedzi z przeszłości. LRT pisało o nich już kilka lat temu, gdy Katelynas, ubiegając się o mandat radnego rejonu orańskiego, niespodziewanie dołączył do lokalnych struktur socjaldemokratów.

W wyborach parlamentarnych w 2020 roku Martynas Katelynas bez powodzenia kandydował z list Związku Narodowego. Trzy lata później, w wyborach samorządowych, znalazł się już na liście Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej, a w 2024 roku z jej ramienia zdobył mandat posła.

Były członek Związku Narodowego i stowarzyszenia Pro Patria wielokrotnie wypowiadał się w mediach społecznościowych na temat kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią. Popierał m.in. propozycję, aby powstrzymywać nielegalnych migrantów siłą, a w razie potrzeby także z użyciem środków śmiercionośnych.

Kontrowersje wywołały również jego słowa z lipca 2021 roku, kiedy podczas protestu w pobliżu poligonu w Rudnikach porównał działania litewskich funkcjonariuszy do metod stosowanych przez białoruski OMON.

– Czym działania naszych służb różnią się od działań białoruskiego OMON-u? – pytał wówczas na Facebooku.

Jak zauważa LRT, wpis ten nie jest już dostępny na jego profilu.

Jak wynika z publicznie dostępnych informacji, polityk z rejonu orańskiego brał również udział w protestach przeciwko usunięciu tablicy upamiętniającej Jonasa Noreikę „Generała Wiatr” z fasady Biblioteki im. Wróblewskich Litewskiej Akademii Nauk. Deklarował też, że przekaże do 2 tys. euro na jej ponowne umieszczenie.

Kilka lat temu w rozmowie z LRT Katelynas określał siebie jako zwolennika tradycyjnych wartości moralnych oraz umiarkowanych poglądów gospodarczych, charakterystycznych – jak mówił – dla Związku Narodowego. Wyjaśniał jednocześnie, że z listy socjaldemokratów wystartował ze względu na „specyfikę sceny politycznej rejonu orańskiego”.

Porównywał litewskich funkcjonariuszy do białoruskiego OMON-u
Pytany o swoje wcześniejsze porównanie działań litewskich funkcjonariuszy podczas protestu przy poligonie w Rudnikach do działań białoruskiego OMON-u, Katelynas tłumaczył, że użycie siły było – jego zdaniem – nieproporcjonalne i nadmierne, a mieszkańcy mieli prawo protestować.

– Z tego, co wiem, władze do dziś za to nie przeprosiły. W tamtej sytuacji porównanie do najbliższego Litwie autorytarnego reżimu, który siłą tłumi własnych obywateli, wydawało mi się uzasadnione. Pokojowi protestujący zostali spacyfikowani przy użyciu siły – mówił w 2023 roku.

Jak informowała w 2021 roku agencja BNS, po decyzji o ulokowaniu nielegalnych migrantów na terenie poligonu w Rudnikach kilkadziesiąt osób zorganizowało protest i zablokowało wjazd na teren obiektu. Gdy demonstranci kilkakrotnie odmówili wykonania poleceń funkcjonariuszy, zostali usunięci z drogi siłą.

Później część protestujących wtargnęła na teren poligonu, podpaliła opony, lekko raniła dwóch funkcjonariuszy i ponownie zablokowała wjazd. Do przywrócenia porządku służby użyły gazu łzawiącego.

Zmiany ministrów zanim zdążą się wdrożyć
Przewodnicząca Litewskiego Związku Zawodowego Policjantów Roma Katinienė przyznała, że dawne wypowiedzi Katelynasa mogą budzić wątpliwości co do jego kompetencji, zastrzegła jednak, że przez ostatnie lata jego poglądy mogły się zmienić.

Jej zdaniem największym problemem jest częsta wymiana ministrów, którzy nie zdążają nawet dobrze rozpocząć pracy.

– Mam nadzieję, że nie dojdzie do radykalnych zmian i uda się zachować ciągłość działań – powiedziała.

Jak dodała, brak doświadczenia w służbach mundurowych nie musi dyskwalifikować kandydata na ministra spraw wewnętrznych. Najważniejsze są umiejętności zarządzania oraz silny zespół współpracowników.

– Nawet najbardziej kompetentna osoba potrzebuje czasu. Po to właśnie jest czteroletnia kadencja, aby zaplanować i zrealizować najważniejsze zadania. Ciągłe zmiany na stanowiskach nie sprzyjają stabilności, zwłaszcza dziś, gdy resort spraw wewnętrznych mierzy się z tak wieloma wyzwaniami – balonami wykorzystywanymi do przemytu, nielegalną migracją i zagrożeniami zewnętrznymi. (...) Kluczowe jest zapewnienie odpowiedniego finansowania wszystkim służbom, bo od tego zależy lojalność funkcjonariuszy. Niepokoi mnie też powierzanie stanowisk ministerialnych osobom, które mają niewielkie doświadczenie polityczne. To sprawia wrażenie, że do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych podchodzi się zbyt lekko – powiedziała Roma Katinienė.

„Współczuję przyszłemu ministrowi. Będzie musiał zapomnieć o weekendach”
Przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Straży Granicznej Žygimantas Kalpokas uważa, że największym problemem nie jest osoba przyszłego ministra, lecz ciągłe zmiany na tym stanowisku.

Przypomniał, że jesienią 2028 roku odbędą się kolejne wybory parlamentarne, dlatego nowy minister będzie miał niewiele czasu, aby dobrze poznać problemy resortu i wdrożyć potrzebne rozwiązania. Zapewnił jednak, że związek zawodowy jest gotowy do współpracy z nowym szefem MSW.

– W przyszłym roku Litwa obejmie prezydencję w Radzie UE i już teraz wiele działań koncentruje się wokół tego zadania. Mogę powiedzieć tylko jedno: współczuję przyszłemu ministrowi i życzę mu dużo siły. Myślę, że będzie musiał zapomnieć o weekendach i urlopach – stwierdził.

Zdaniem Kalpokasa nowy minister od pierwszego dnia znajdzie się pod szczególną obserwacją opinii publicznej.

– To nie jest dobry moment na zmianę ministra. Na granicy mamy dziś dwa stany kryzysowe – przemyt z wykorzystaniem balonów oraz presję migracyjną. Reżim białoruski nieustannie szuka nowych sposobów testowania bezpieczeństwa naszej granicy – podkreślił.

Žygimantas Kalpokas podkreślił, że przed nowym ministrem nie zabraknie wyzwań. Straż Graniczna boryka się z odpływem funkcjonariuszy, rosnącym zniechęceniem do służby oraz problemem wynagrodzeń.

Pytany o dawne wypowiedzi Martynasa Katelynasa, szef związku zawodowego nie chciał ich jednoznacznie oceniać, zwracając uwagę, że padły kilka lat temu.

– Politycy często wypowiadają się, nie mając pełnej wiedzy o sytuacji ani doświadczenia we współpracy z organami ścigania. Dlatego jego porównania do OMON-u w ogóle nie oceniam. Jeśli chodzi o drugą wypowiedź – dotyczącą użycia śmiercionośnych środków wobec migrantów – mam nadzieję, że pozostało u niego przekonanie, iż straż graniczna powinna skutecznie bronić państwa – powiedział.

Dopytywany, czy ma na myśli użycie śmiercionośnych środków wobec migrantów, wyjaśnił, że wypowiedź Katelynasa mogła zostać wyrwana z kontekstu, nieprecyzyjnie sformułowana lub błędnie zinterpretowana.

Liczył, że ministrem zostanie Duchniewicz
Przewodniczący Litewskiego Związku Zawodowego Straży Granicznej Jewgienij Amielin podkreślił, że resort potrzebuje głębokich zmian, ale ma wątpliwości, czy nowy minister będzie miał wystarczająco dużo czasu, by je przeprowadzić.

– Potrzebne są zdecydowane reformy, bo funkcjonariusze odchodzą ze służby. Widzę to po liczbie członków naszego związku – tylko w ciągu miesiąca odeszło 15 strażników granicznych. Nie przeszli do innych służb, lecz całkowicie opuścili system. Rozmawiam z każdym z nich i niemal zawsze słyszę to samo: długo czekali na zmiany, ale nic się nie wydarzyło, więc przestali wierzyć, że sytuacja się poprawi – powiedział.

Jak dodał, coraz częściej ze służby odchodzą doświadczeni funkcjonariusze z wieloletnim stażem. Państwowa emerytura przysługująca funkcjonariuszom nie stanowi już dla nich motywacji.

Amielin przytoczył rozmowę z jedną z doświadczonych funkcjonariuszek, która niedawno odeszła ze służby. Jak powiedziała, emerytura w wysokości 300–350 euro jest jedynie „atrapą”, która nie daje poczucia bezpieczeństwa finansowego.

– Mówią: „Przez cały ten czas pracowałem i liczyłem, że w końcu ktoś to zauważy i coś się zmieni”. Zagrożeń przybywa – zarówno dla samych funkcjonariuszy, jak i ich rodzin – a w zamian nie dostają praktycznie nic. Już drugi rok z rzędu podwyżki w Straży Granicznej mają wyłącznie symboliczny charakter. Spośród dziesięciu funkcjonariuszy tylko jeden otrzymał wyższy współczynnik wynagrodzenia, co oznacza około 90 euro więcej „na rękę” – mówił Amielin.

Podkreślił, że dopóki politycy nie zrozumieją, iż bezpieczeństwo wewnętrzne jest równie ważne jak bezpieczeństwo zewnętrzne, sytuacja funkcjonariuszy nie ulegnie poprawie.

Zdaniem szefa związku zawodowego potrzebny jest minister o silnej pozycji politycznej, który będzie miał realny wpływ na decyzje wewnątrz partii i zdoła przeprowadzić niezbędne reformy.

Amielin przyznał, że związkowcy liczyli, iż stanowisko ministra spraw wewnętrznych może objąć mer rejonu wileńskiego Robert Duchniewicz.

– Gdybym miał wybierać między tymi dwoma politykami, wskazałbym Roberta Duchniewicza. Jest bardziej doświadczony i ma silniejszą pozycję w partii. Nazwisko Martynasa Katelynasa nie ma dziś takiej wagi, a Duchniewicz – moim zdaniem – lepiej rozumiałby problemy funkcjonariuszy – ocenił.

Strażacy liczą na wyższe płace i lepsze warunki pracy
Problemy resortu wskazuje również Związek Zawodowy Strażaków. Jego przewodniczący Miroslav Gerasimovičius podkreśla, że nazwisko przyszłego ministra ma dla strażaków drugorzędne znaczenie – najważniejsze będą konkretne działania.

– Obecnego ministra oceniłbym przeciętnie. Można było zrobić znacznie więcej – powiedział.

Pytany o najważniejsze oczekiwania wobec nowego szefa MSW, wskazał przede wszystkim na kwestię wynagrodzeń.

– W praktyce początkujący strażak otrzymuje około 900 euro netto – zaznaczył.

Związek zawodowy apeluje także o zmianę systemu finansowania służb i powiązanie go z produktem krajowym brutto (PKB). Zdaniem jego przewodniczącego pozwoliłoby to odejść od corocznej walki o każdą dodatkową kwotę w budżecie, zapewniłoby większą przejrzystość oraz umożliwiło lepsze planowanie wydatków.

– Zwrot kosztów dojazdu do pracy nie odpowiada dzisiejszym realiom, zwłaszcza po wzroście cen paliwa. To bardziej parodia niż rzeczywista rekompensata. Również emerytury funkcjonariuszy są bardzo niskie w porównaniu z Europą Zachodnią. U nas wynoszą około 30 proc. ostatniego wynagrodzenia, podczas gdy w wielu krajach zachodnich jest to 50, a nawet 80 proc. Dlatego nasze oczekiwania pozostają niezmienne – powiedział Gerasimovičius.

Przyznał jednocześnie, że częste zmiany ministrów utrudniają przeprowadzenie potrzebnych reform.

Kierował kontrowersyjnym instytutem
LRT przypomina również, że Martynas Katelynas kierował wcześniej Instytutem Kultury Chrześcijańskiej, organizacją znaną z krytycznego stanowiska wobec społeczności LGBT.

Działalność instytutu opisało wcześniej centrum dziennikarstwa śledczego Siena, wskazując na jego powiązania z działającą w Polsce organizacją Tradition, Family, Property (TFP). Według autorów śledztwa organizacja ta stworzyła w wielu krajach Europy skuteczny system pozyskiwania funduszy poprzez sprzedaż religijnych przedmiotów i materiałów, często przedstawianych jako posiadające wyjątkowe właściwości, mimo że nie są one związane z Kościołem katolickim.

Dziennikarze „Sieny” twierdzili, że środki pozyskiwane przez TFP były wykorzystywane m.in. do finansowania inicjatyw sprzeciwiających się prawom osób LGBT oraz prawu kobiet do aborcji.

Obecnie, według danych portalu rekvizitai.lt, Instytutem Kultury Chrześcijańskiej kieruje Alaksandaras Stralcou. Na stronie organizacji publikowane są m.in. apele o wsparcie akcji „Młoda Krucjata za Litwę” oraz petycje przeciwko Europejskiemu Zielonemu Ładowi i za likwidacją urzędu Rzecznika ds. Równych Szans.












LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane