Po tym, jak hakerzy od stycznia wykradli z Centrum Rejestrów dane setek tysięcy mieszkańców, premier Inga Ruginienė zapewniła, że rząd „nie ucieka od problemów”, jednak odejście któregokolwiek z jego członków byłoby prezentem dla przeciwników państwa.
W ten sposób odniosła się do działań opozycji, która podnosi kwestię odpowiedzialności politycznej za możliwie niewłaściwą komunikację członków rządu dotyczącą kradzieży danych. Przedstawiciele władz nadal utrzymują, że społeczeństwo zostało poinformowane o incydencie natychmiast po tym, gdy pozwoliły na to organy ścigania prowadzące dochodzenie.
– Nikt z nas nie uchyla się od odpowiedzialności, ale dziś bardzo ważne jest podkreślenie, że rząd nie powinien uciekać od problemów, lecz je rozwiązywać. Każda dymisja lub decyzja tego rodzaju byłaby najlepszym prezentem dla naszych przeciwników – powiedziała Inga Ruginienė dziennikarzom w środę po spotkaniu z ministrami gospodarki i innowacji, ochrony kraju oraz spraw wewnętrznych.

Po tym, jak hakerzy wykorzystali konta Departamentu Migracji do kradzieży danych rejestrowych setek tysięcy mieszkańców, minister spraw wewnętrznych Władysław Kondratowicz poinformował, że jeszcze w tym tygodniu zakończy się wewnętrzne dochodzenie dotyczące instytucji podległych resortowi.
– Mamy pytania do Departamentu Migracji oraz Departamentu Informatyki i Łączności dotyczące całego przebiegu sprawy. Dziś kończy się wewnętrzne dochodzenie – powiedział Władysław Kondratowicz w środę po spotkaniu z premier oraz ministrami gospodarki i innowacji oraz ochrony kraju.
– Wyciągniemy wnioski po zakończeniu śledztwa, które zakończy się w tym tygodniu; w przyszłym tygodniu będziemy już mieli odpowiedź. Chcę przypomnieć, że dyrektorka Departamentu Migracji rozpoczęła pracę dokładnie tego dnia, kiedy doszło do tego zdarzenia. Dlatego nie chcę od razu obwiniać dyrektorki Departamentu Migracji – zapewnił minister.

Według Władysława Kondratowicza po uzyskaniu wyników dochodzenia zostanie podjęta decyzja, jakie dalsze działania zastosować wobec instytucji podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.
Minister ochrony kraju Robertas Kaunas zapewnił, że celem dochodzenia jest sprawdzenie poziomu „higieny” technologii informacyjnych w tych instytucjach, ustalenie, czy przestrzegane są obowiązujące procedury, a także wydanie kierownictwu zaleceń dotyczących koniecznych działań.
Opozycyjne frakcje parlamentarne zainicjują śledztwo parlamentarne w sprawie kradzieży danych na dużą skalę z Litewskiego Centrum Rejestrów.

Poinformował o tym w środę podczas konferencji prasowej w Sejmie przewodniczący opozycyjnego Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów Laurynas Kasčiūnas.
– Zainicjujemy tymczasową parlamentarną komisję śledczą, aby wyjaśnić wszystkie kwestie związane z kradzieżą danych z Litewskiego Centrum Rejestrów – powiedział.
Zdaniem parlamentarzysty, im dalej rozwija się ta historia, tym więcej rodzi pytań.
Twierdził, że widzi próbę sprowadzenia tego incydentu jedynie do dużego cyberprzestępstwa, podczas gdy ignorowany jest aspekt bezpieczeństwa narodowego.

Z kolei przewodnicząca Związku Liberałów Viktorija Čmilytė-Nielsen podkreśliła, że należy wyjaśnić, kto podjął decyzję, by osoby poszkodowane nie zostały niezwłocznie poinformowane o kradzieży ich danych.
Litewska Prokuratura Generalna prowadzi śledztwo w sprawie możliwych nielegalnych logowań oraz przywłaszczenia ponad 600 tysięcy wpisów z rejestru nieruchomości, w tym numerów identyfikacyjnych mieszkańców.
Według organów ścigania logowania były wykonywane za pośrednictwem „złamanych” za granicą kont pracowników Litewskiego Departamentu Migracji.
Sam Departament Migracji poinformował we wtorek agencję BNS, że w związku z incydentem żaden pracownik nie został zawieszony.
Była wieloletnia dyrektorka instytucji, obecnie doradczyni prezydenta Evelina Gudzinskaitė, stwierdziła, że za bezpieczeństwo systemów IT instytucji odpowiada Departament Informatyki i Łączności, natomiast za dostęp do rejestrów – Centrum Rejestrów.






