Wraz z nadejściem cieplejszych dni wraca jedno z największych zagrożeń dla zwierząt domowych – kleszcze. Weterynarze alarmują, że choroby odkleszczowe mogą rozwijać się bardzo szybko i prowadzić do poważnych powikłań. W cięższych przypadkach leczenie pupila może kosztować nawet kilka tysięcy euro.
Wraz z ociepleniem pogody i coraz częstszymi spacerami w parkach, lasach i na działkach rozpoczął się sezon wzmożonej aktywności kleszczy. Pierwsze przypadki ukąszeń u zwierząt w Litwie odnotowano już na początku marca, a do klinik weterynaryjnych trafia coraz więcej psów i kotów wymagających pilnej pomocy po kontakcie z pasożytami.
Specjaliści ostrzegają, że choroby przenoszone przez kleszcze mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia zwierząt, a ich leczenie bywa kosztowne i długotrwałe.
Sezon kleszczy rozpoczął się wcześniej
Jak podkreśla kierowniczka klinik Pet City na Litwie, dr Brigita Zakarevičiūtė, mimo że w kwietniu liczba przypadków babeszjozy była niemal dwukrotnie niższa niż rok temu, właściciele zwierząt nie powinni tracić czujności.
Zdaniem specjalistki mniejsza liczba zachorowań wynika przede wszystkim z większej świadomości opiekunów zwierząt, którzy częściej stosują środki ochrony przeciwkleszczowej i szybciej reagują na pierwsze objawy choroby.
– Widzimy wyraźną zmianę – właściciele zwierząt stali się znacznie bardziej świadomi. Coraz większą wagę przywiązują do profilaktyki, szybciej zauważają niepokojące objawy i wcześniej zgłaszają się do weterynarzy – mówi dr Zakarevičiūtė.
Ekspertka zwraca jednak uwagę, że tegoroczna długa i śnieżna zima nie ograniczyła aktywności kleszczy. Pasożyty bez problemu przetrwały pod warstwą śniegu i szybko uaktywniły się wraz ze wzrostem temperatury.
– Kleszczom wystarczy zaledwie kilka stopni ciepła. Gdy średnia dobowa temperatura wzrasta do 3–7 stopni, ich aktywność gwałtownie rośnie. Bardzo szybko zauważamy to również w klinikach – przybywa zarówno pytań o środki ochrony, jak i przypadków chorób odkleszczowych – podkreśla.

Kilka minut kontroli może uratować życie
Weterynarze przypominają, że spacer z pupilem nie kończy się po powrocie do domu. Kilka minut poświęconych na dokładne sprawdzenie sierści może pomóc uniknąć poważnych problemów zdrowotnych.
Specjaliści zalecają dokładne obejrzenie uszu, pach, brzucha oraz innych miejsc, w których kleszcze najczęściej się wbijają. Im szybciej pasożyt zostanie zauważony i usunięty, tym mniejsze ryzyko zakażenia.
Pierwsze objawy chorób odkleszczowych bywają bardzo subtelne. Najczęściej pojawia się apatia, brak apetytu, podwyższona temperatura czy niechęć do zabawy i spacerów.
– Właściciele często tłumaczą takie zachowanie zmęczeniem, upałem albo stresem. Tymczasem właśnie takie, pozornie niewinne objawy mogą być pierwszym sygnałem poważnej choroby – zaznacza dr Zakarevičiūtė.
Jak dodaje, wielu opiekunów zgłasza się do weterynarza dopiero wtedy, gdy stan zwierzęcia wyraźnie się pogarsza, a w przypadku chorób odkleszczowych czas odgrywa kluczową rolę.
– Im szybciej rozpocznie się leczenie, tym większa szansa na uniknięcie powikłań – podkreśla specjalistka.

Babeszjoza może zabić w ciągu kilku dni
Jedną z najgroźniejszych chorób przenoszonych przez kleszcze jest babeszjoza. Nieleczona prowadzi do anemii, uszkodzenia nerek i wątroby, a w najcięższych przypadkach może zakończyć się śmiercią zwierzęcia.
Weterynarze alarmują, że w zaawansowanym stadium śmiertelność może sięgać nawet 25 proc.
Pierwsze objawy choroby mogą pojawić się od 5 do 28 dni po ukąszeniu przez kleszcza, jednak pogorszenie stanu zdrowia pupila często następuje bardzo gwałtownie. Od pierwszych symptomów do stanu krytycznego może minąć zaledwie 24–72 godziny.

Leczenie może kosztować tysiące euro
Dane firmy ubezpieczeniowej If pokazują, że choroby wywoływane przez kleszcze należą do najczęstszych powodów wizyt u weterynarzy w sezonie wiosenno-letnim.
Ekspertka firmy Joana Margytė podkreśla, że zwlekanie z wizytą u specjalisty często oznacza nie tylko bardziej skomplikowane leczenie, ale także znacznie wyższe koszty.
Najczęściej leczenie kosztuje około 200 euro, jednak w cięższych przypadkach wydatki mogą wzrosnąć nawet kilkukrotnie.
– Gdy zwierzę nagle wymaga pomocy, najważniejsze jest szybkie zadbanie o jego zdrowie, a nie dodatkowy stres związany z kosztami leczenia – zaznacza Margytė.
Ekspertka przypomina również, że latem właściciele częściej podróżują ze swoimi pupilami, dlatego ryzyko ukąszeń przez kleszcze i innych nagłych problemów zdrowotnych rośnie także podczas wyjazdów.
Według przedstawicielki firmy „If”, ubezpieczenie zwierząt może pomóc pokryć koszty leczenia nie tylko w kraju, ale również podczas podróży po Europie. Ochrona obejmuje nagłe przypadki weterynaryjne do 60 dni od rozpoczęcia wyjazdu.
– Nieprzewidziane sytuacje zwykle zdarzają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy. Dlatego warto przygotować się wcześniej i mieć pewność, że w razie potrzeby można skupić się wyłącznie na zdrowiu pupila – podsumowuje ekspertka.





