Mer Wilna Valdas Benkunskas od dłuższego czasu aktywnie uczestniczy w wyścigu o tytuł najmniej wrażliwego społecznie litewskiego polityka. Szczególnie widać to wtedy, gdy zamiast zaprosić mieszkańców do poważnej dyskusji o tym, co rosnąca międzynarodowość oznacza dla stolicy i jak odpowiadać na pojawiające się wyzwania, buduje polityczny kapitał, populistycznie eskalując temat migracji.
Nie jest to ani nowa, ani niespotykana strategia – w podzielonym i pełnym niepokoju społeczeństwie szukanie kozłów ofiarnych oraz kierowanie napięć na grupy najbardziej narażone często szybko przynosi rozgłos, a nawet tworzy iluzję politycznej wizji.
Jednak w antyimigracyjnej retoryce wybranej przez Valdasa Benkunskasa szczególnie wyróżnia się nie tylko przekazywana na zasadzie „głuchego telefonu” informacja o tym, jaki procent migrantów jest potrzebny, by społeczeństwo osiągnęło punkt krytyczny, ale także to, co – jego zdaniem – dzieje się po przekroczeniu tej granicy. Mer Wilna twierdzi, że wtedy zaczynają formować się getta.
To dziwny dobór słów i obrazów jak na mera miasta żyjącego w historycznym cieniu getta wileńskiego. Choć słowo „getto” bywa dziś bezrefleksyjnie używane wobec każdej części miasta gęsto zamieszkanej przez mniejszości narodowe lub migrantów, jego wielowarstwowa, często tragiczna historia wymagałaby przynajmniej od tych, którzy poprzez publiczne wypowiedzi kształtują społeczne postrzeganie rzeczywistości, zatrzymania się i zastanowienia nad ciężarem własnych słów.
Pojęcie „getto” narodziło się w XVI wieku w Wenecji, gdzie żydowskim mieszkańcom miasta pozwolono osiedlać się wyłącznie na wyspie Cannaregio, na terenie dawnej odlewni miedzi. To właśnie stąd – jak uważa większość historyków – wywodzi się samo słowo: „geto” lub „gheto” w dialekcie weneckim oznaczało po prostu odlewnię.

Gęsto zaludniona wyspa, strzeżona przez chrześcijańskich strażników, których utrzymanie musieli opłacać sami mieszkańcy getta, nie tylko wypchnęła Żydów poza właściwe miasto, ale także pozwoliła senatowi Wenecji łatwiej ich obserwować, kontrolować, opodatkowywać i przy użyciu innych środków politycznych tworzyć klasę obywateli drugiej kategorii – dyskryminowanych mieszkańców miasta.
Praktykę tę szybko przejęły także inne miasta, m.in. Rzym, Praga i Frankfurt nad Menem.
Jeszcze bardziej tragiczny wymiar słowu „getto” nadał Adolf Hitler, który wykorzystywał żydowskie getta jako etap pośredni na drodze do całkowitej zagłady Żydów. W Wilnie w latach 1941–1943 utworzono dwa getta – Wielkie i Małe – w których w potwornych warunkach uwięziono ponad 40 tys. żydowskich mieszkańców miasta. Większość tych, którzy przetrwali głód, epidemie, zimno oraz inne systemowo tworzone upokorzenia i niedostatek, została później rozstrzelana w Ponarach.
Dlatego gdy mer Wilna Valdas Benkunskas mówi o zagrożeniu gettami, chciałoby się go zapytać, które z tych narzędzi zarządzania mniejszościami zamierza zastosować, ponieważ getta nie są tworzone przez samych przedstawicieli mniejszości, lecz przez władze miast.
Współczesnego znaczenia – zaniedbanej, biednej i niebezpiecznej części miasta zamieszkanej przez mniejszości – słowo „getto” zaczęło nabierać w Stanach Zjednoczonych w latach 50. i 60. XX wieku. Był to efekt oficjalnych i nieoficjalnych przepisów segregacyjnych, które sprawiały, że osoby niebiałe mogły mieszkać wyłącznie w określonych częściach miast.
Niedofinansowane szkoły, słabo rozwinięte usługi społeczne, administracyjne i sanitarne oraz inne przejawy strategicznego zaniedbania ze strony miast i władz stanowych stworzyły warunki, w których wyrwanie się z kręgu biedy i przestępczości wymagało ogromnego szczęścia i determinacji.
Dlatego gdy mer Wilna Valdas Benkunskas mówi o zagrożeniu gettami, chciałoby się go zapytać, które z tych narzędzi zarządzania mniejszościami zamierza zastosować, ponieważ getta nie są tworzone przez samych przedstawicieli mniejszości, lecz przez władze miast.
W Wilnie o tworzeniu się gett należałoby mówić znacznie ostrożniej – przynajmniej dopóki nie odważymy się uczciwie spojrzeć w oczy własnej historii, także tej ukrytej choćby pod dawnym Pałacem Sportu.



