Portret kanclerza wielkiego litewskiego i wojewody wileńskiego Mikołaja Radziwiłła został po raz pierwszy publicznie zaprezentowany w Muzeum Narodowym Pałacu Wielkich Książąt Litewskich w Wilnie. Obraz, zakupiony przez Fundację Trzy Trąby księcia Macieja Radziwiłła, ma za sobą długą historię wędrówki przez europejskie kolekcje. W rozmowie książę opowiada o losach dzieła, rodzinnych zbiorach i znaczeniu kultury dla tożsamości Litwy.
Prezentowany obraz został zakupiony z kolekcji Heleny i Tadeusza Kwiatkowskich, którzy w Stanach Zjednoczonych zgromadzili jedną z największych kolekcji polskiego malarstwa i poloników.
– Bardzo się cieszę, że mogłem ten obraz pokazać właśnie w Wilnie po raz pierwszy publicznie – powiedział książę Maciej Radziwiłł. – To kolejny prezent dla Wilna, a zarazem światowa premiera. Ten obraz ma długą historię. Powstał najprawdopodobniej na początku XVIII wieku, kiedy była moda na tworzenie galerii przodków. Tak robili Sapiehowie, Radziwiłłowie i inne znane rodziny – dodał.
Jak zaznaczył, portret najprawdopodobniej przez długi czas znajdował się w rodowych siedzibach Radziwiłłów.
– Obraz wisiał najprawdopodobniej na zamku w Nieświeżu. Później prawdopodobnie w pałacu w Połoneczce, który należał już do mojej części rodziny. Następnie, jak sądzę, trafił do Pałacu Radziwiłłów w Krakowie, a właściwie pod Krakowem w Balicach. Ta część rodziny mieszkała tam pod koniec XIX wieku i posiadała także duży apartament w Paryżu, dokąd przewieziono wiele polskich przedmiotów – powiedział.

Książę przypomniał, że po II wojnie światowej losy wielu rodzinnych pamiątek bardzo się skomplikowały.
– Po wojnie wiele osób z mojej rodziny wyemigrowało. Jeden z Radziwiłłów, Karol, który był lotnikiem w czasie II wojny światowej, wyemigrował do Argentyny. Mieszkał tam przez wiele lat i nie miał dzieci. Po jego śmierci obraz kupił polski kolekcjoner ze Stanów Zjednoczonych, pan Kwiatkowski, inżynier specjalizujący się w budowie okrętów – powiedział.
Po śmierci kolekcjonera obraz trafił ponownie na rynek sztuki.
– Ten kolekcjoner zmarł kilka lat temu, a jego rodzina sprzedała mi ten obraz. Wrócił do Polski i niemal od razu wysłałem go tutaj, gdzie, moim zdaniem, powinien być pokazany po raz pierwszy, czyli do Wilna. W końcu jest to portret kanclerza wielkiego litewskiego i wojewody wileńskiego, jednego z najważniejszych urzędników Wielkiego Księstwa Litewskiego, który na pewno w tym zamku wiele razy doradzał kolejnym władcom – podkreślił.
Zapytany, czy amerykański kolekcjoner zdawał sobie sprawę z wartości obrazu, odpowiedział:
– Tak, wiedział. Oczywiście to są pewne hipotezy dotyczące tej długiej drogi, którą portret przebył, zanim z Nieświeża wrócił znowu do Wielkiego Księstwa, do Wilna – zaznaczył Maciej Radziwiłł.

Książę odniósł się także do losów zamku Radziwiłłów w Nieświeżu i dawnych kolekcji.
– Zamek został odrestaurowany, ale wiele znajdujących się tam niegdyś dzieł już tam nie wróciło. Jest dużo kopii. Obrazy, które zachowały się z galerii nieświeskiej istniejącej jeszcze przed II wojną światową, znajdują się dziś w Mińsku. Część z nich została jeszcze za czasów Nikity Chruszczowa przekazana do Polski i znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie – wyjaśnił.
Maciej Radziwiłł przyznał, że od lat stara się odnajdywać i odzyskiwać rozproszone pamiątki związane z historią dawnej Rzeczpospolitej.
– Ciągle szukam przedmiotów, cennych pamiątek jeszcze z czasów dawnej Rzeczpospolitej. Udało mi się odzyskać piętnaście obrazów do zamku w Łańcucie. To zamek pośrednio związany z Radziwiłłami, należący do rodziny Potockich. Jest to wielka moja pasja – poszukiwanie takich przedmiotów, ale przede wszystkim po to, żeby pokazywać je publiczności, a nie trzymać w domu – podkreślił.
W wielu galeriach i muzeach świata możemy zobaczyć portrety przodków rodu Radziwiłłów. Zapytany o to, czy współczesny przedstawiciel rodu również doczekał się swojego portretu, książę przyznał z uśmiechem.
– W zeszłym roku faktycznie powstał mój portret. Namalowała go malarka Emma Sergeant, Angielka i żona mojego kuzyna. Wiedząc o mojej pasji do kolekcjonowania portretów Radziwiłłów, powiedziała mi, że skoro przez wiele pokoleń byliśmy portretowani, to ja także powinienem mieć swój portret. I rzeczywiście go namalowała – opowiedział.

Jak dodał, obraz wywołał w rodzinie mieszane reakcje.
– Wyglądam na nim dosyć groźnie, więc dzieci i wnuki trochę się go boją, ale tak – mam swój portret. To nie była moja inicjatywa, tylko prezent od Emmy Sergeant – zaznaczył książę.
Wielu zwiedzających zastanawia się, co książę Mikołaj Radziwiłł trzyma w ręku na obrazie. Podczas otwarcia wystawy publiczności zadano zagadkę związaną właśnie z tym szczegółem portretu.
– Myślę, że jest to mały modlitewnik, choć rzeczywiście wygląda trochę jak telefon komórkowy, może nawet iPhone albo urządzenie jakiejś chińskiej czy koreańskiej marki – powiedział z uśmiechem. – W drugiej ręce trzyma białą chusteczkę, więc można odnieść wrażenie, jakby przecierał nią szkiełko w telefonie – dodał żartobliwie Maciej Radziwiłł.
Ród książąt Radziwiłłów posiada bogate i duże zbiory kolekcjonerskie. Książę podkreślił, że jego działalność kolekcjonerska od początku miała jeden cel.
– Dla mnie bardzo ważne jest, aby kolekcja powstawała po to, by pokazywać te przedmioty szerokiej publiczności. W kilku muzeach w Polsce mam dziś ponad pięćset eksponatów, więc właściwie prawie cała moja kolekcja jest eksponowana – powiedział.

Jak zaznaczył, inspiracją była dla niego księżna Izabela Czartoryska.
– Pochodzę od księżnej Izabeli Czartoryskiej, która mówiła o sobie, że jest Litwinką. Na początku XIX wieku stworzyła kolekcję, której ideą było właśnie kolekcjonowanie po to, by pokazywać ją publiczności. Można powiedzieć, że stworzyła jedno z pierwszych muzeów. Była przodkinią mojej matki, która pochodzi z rodziny Czartoryskich, więc to zobowiązuje – podkreślił.
Główna część kolekcji księcia znajduje się dziś w Pałacu Radziwiłłów w Nieborowie.
– To był pałac ostatniego wojewody wileńskiego Michała Hieronima Radziwiłła. Wcześniej należał do Ogińskich, więc można powiedzieć, że w środku Polski znajduje się kawałek Litwy i Wielkiego Księstwa Litewskiego – zaznaczył.
– Zapraszam wszystkich mieszkańców Litwy, żeby odwiedzili kiedyś Pałac w Nieborowie i obejrzeli moją kolekcję. Można tam dowiedzieć się bardzo wiele o historii Litwy i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Spora część tej kultury znajduje się właśnie w środku Polski, niedaleko autostrady między Warszawą a Berlinem. Wielu Litwinów przejeżdża tamtędy w drodze do Europy, więc warto się zatrzymać – dodał.

Podczas otwarcia wystawy książę zaskoczył publiczność także innym gestem – pojawił się w koszulce z napisem „Kultūra”, nawiązującej do protestów litewskiego środowiska kulturalnego przeciwko nominacji ministra kultury.
– Pierwszy raz byłem w Wilnie w 1988 roku. Warszawa była wtedy smutnym miastem, ale Wilno było jeszcze smutniejsze. Od tamtego czasu przyjeżdżałem tu wiele razy i widziałem, jak miasto się zmienia – wspominał.
– Widziałem, jak zaniedbane budynki zamieniają się w piękne kamienice, jak kościoły niszczone przez sowietów odzyskują freski, obrazy i muzykę. Pojawiają się muzea sztuki współczesnej, rozwija się nowoczesna muzyka, która zdobywa uznanie na świecie – mówił.
Jednocześnie podkreślił, że kultura jest szczególnie wrażliwą częścią życia społecznego.
– Kultura jest czymś bardzo delikatnym i łatwo ją zniszczyć, a jednocześnie jest niezwykle ważna, bo stanowi część tożsamości i niepodległości Litwy. Każde zagrożenie dla kultury jest więc zagrożeniem dla wolności państwa litewskiego – zaznaczył.
– Nie zajmuję się polityką i nie mam żadnych ambicji politycznych na Litwie, ale mam wielu przyjaciół w środowisku kultury, którzy martwią się o jej przyszłość. Dlatego włożyłem tę koszulkę jako znak solidarności i troski o kulturę litewską, która jest mi bardzo bliska. W pełni podzielam niepokój tych osób, które martwią się o przyszłość kultury litewskiej, wiedząc, jak ogromne ma ona znaczenie – dodał.

– W tych niepewnych czasach szczególnie ważne jest pokazywanie wielkiej historii Litwy. Trzeba przypominać, że Litwa to nie tylko ostatnie trzydzieści kilka lat, lecz także wielowiekowa historia, wspaniała kultura i wiele stuleci ciekawej, pięknej przeszłości. Moja rodzina jest ważną częścią tej historii – stwierdził książę Maciej Radziwiłł, kolekcjoner, mecenas i aktywny promotor współpracy między Litwą, Polską oraz innymi krajami regionu.








