Naujienų srautas

Wiadomości2025.10.29 08:10

Maria Piłsudska: historia zapomnianej żony Marszałka ożywa na Cmentarzu Na Rossie

Renata Dunajewska 2025.10.29 08:10

Zachowanie zabytkowych cmentarzy to wspólny obowiązek społeczeństwa, instytucji i władz. Ich opieka, konserwacja i ochrona są wyrazem szacunku dla historii i ludzi, którzy ją tworzyli. Cmentarze są miejscami pamięci, a troska o nie stanowi jeden z przejawów naszej kultury i wrażliwości społecznej.

Na Cmentarzu Na Rossie odbyła się „Lekcja historii inaczej”, czyli prezentacja odnowionych w ostatnim roku pomników i nagrobków. To doroczne wydarzenie, organizowane przez Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą. Dzięki wspólnemu wysiłkowi wielu środowisk – polskojęzycznych przewodników z Wilna, konserwatorów, lekarzy z Polski, Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana Olszewskiego, Instytutu Pamięci Narodowej oraz licznych darczyńców – w 2025 r. udało się przywrócić świetność 17 zabytkowym nagrobkom.

Dzięki osobistemu wkładowi finansowemu historyka dr Mariusza Kolmasiaka, możliwa była rekonstrukcja wazy, niegdyś ozdoby nagrobka Marii Piłsudskiej.

Pan napisał książkę o Marii Piłsudskiej, więc chyba to był naturalny odruch, żeby pomóc w odnowieniu pomnika, który znajduje się na wileńskiej Rossie.

Gdyby wszyscy historycy, którzy piszą biografie, pomagali poddawać renowacji nagrobki bohaterów swoich książek, to świat byłby wspaniały. U mnie to wynikało z czegoś innego, z takiego poczucia, że postać Marii Piłsudskiej jest zapomniana, skrzywdzona przez historię. W zasadzie najpierw skrzywdzona za życia, bo miała bardzo nieszczęśliwe koleje losu. Później zapomniana przez historię, więc też w ten sposób skrzywdzona. Poniekąd przez nas skrzywdzona, bo my jako potomni nie pamiętamy o niej, mamy wybiórczą wiedzę. Na tej bazie właśnie powstała ta książka, żeby tę postać przywrócić do naszej świadomości, naszej pamięci.

Gdy pojawiła się możliwość, żeby wesprzeć renowację tego grobu, to też się do tego dzieła chciałem jakoś dołożyć. To po prostu wynikało z chęci zrekompensowania może tej nietuzinkowej, bohaterskiej kobiecie właśnie tych krzywd, które ją spotykały za życia. Trochę też po śmierci, no bo ten grób był zapomniany. Chciałem, aby jednak miała piękny nagrobek i żeby ludzie, nie tylko Polacy, ale też turyści, którzy przyjeżdżają na Rossę, zobaczyli go w pełnej krasie.

Czy taki jest los żon wybitnych mężów, że pomimo własnej działalności i wielkich zasług pozostają w cieniu, stojąc gdzieś za ich plecami?

Tak i nie. Postać Marii Piłsudskiej do pewnego momentu była, nie powiem że pierwszoplanowa, bo pierwszoplanowy był Józef Piłsudski, ale powiedzmy, drugoplanowa. Miała swoje ważne znaczenie w środowisku przed I wojną światową i w czasie I wojny światowej. Podczas I wojny światowej pełniła, można powiedzieć, rolę pierwszej damy w Legionach. Była żoną brygadiera Piłsudskiego i w związku z tym również ten szacunek, którym go otoczono, roztaczano również na jej osobę.

Natomiast o zapomnieniu zadecydowało co innego. Nie to, że była żoną Piłsudskiego, ale to, że była pierwszą żoną Piłsudskiego. Marszałek, jak wiadomo, miał później jeszcze drugą żonę, Aleksandrę Szczerbińską, z którą po śmierci Marii zawarł małżeństwo, miał z nią dzieci. To jednak ta druga żona w naszej świadomości funkcjonuje jako małżonka, jako jego rodzina. O pierwszej się mało pamięta i wie. Ta wiedza, którą posiadamy, jest wybiórcza. Ona bywa przedmiotem jakiejś konfabulacji, przekręcania, jakiegoś nawet brukowego oświetlania – niesłusznie, niesprawiedliwie wobec tej kobiety. Przed wojną chciano w jakiś sposób być lojalnymi wobec Piłsudskiego i wobec pani marszałkowej Piłsudskiej, która przecież żyła, działała, z nimi współpracowała. Nie podnoszono zasług Marii Piłsudskiej przed wojną, żeby nie urazić męża i jego drugiej małżonki, a potem to już tak poszło, że już jak nie mówiono wtedy, to i nie mówiono później.

Jaką działalność prowadziła Maria Piłsudska w Wilnie?

Maria Piłsudska zaangażowała się w działalność przede wszystkim socjalistyczną w ramach Polskiej Partii PPS, w jej sekcji litewskiej właśnie w Wilnie. Tu zresztą poznała Józefa Piłsudskiego. To była działalność patriotyczna, która miała za zadanie podważyć obecność Rosjan w Wilnie, na Wileńszczyźnie, na Litwie, w Polsce, wiadomo, na terenach, które były pod zaborami. Ale to była też działalność np. edukacyjna, kształceniowa właśnie dla dzieci. Jak wiadomo, analfabetyzm wtedy się szerzył, więc właśnie Maria próbowała temu przeciwdziałać.

Później, gdy już została żoną Józefa Piłsudskiego, zaangażowała się szerzej w działalność konspiracyjną, wydawniczą. Ona wcześniej była np. kurierką, przewoziła jakieś dokumenty, gazetki, ulotki, co było nielegalne. Więc to też było groźne, ale to była taka działalność. Natomiast, gdy została żoną Piłsudskiego, wyprowadzili się z Wilna. Bardzo krótko mieszkali przy kościele św. Rafała, tam mieszkała ona i jej mama, więc Piłsudski tam również na krótko zamieszkał. Później wyjechali do Łodzi. Łódź, Londyn, Kraków, do Wilna już nie wróciła.

Dlaczego została pochowana w Wilnie? Takie było życzenie?

Oczywiście, że tak. To było jej życzenie, aby zostać pochowaną w Wilnie. To było jej rodzinne miasto, to była jej ojczyzna – Wileńszczyzna. Tutaj też zresztą została pochowana jej mama, obok jest pochowana córka. Naturalnym było pragnienie spocząć właśnie w rodzinnej ziemi, przy najbliższej rodzinie. Nie miała perspektyw w tej sytuacji, w jakiej była, żeby spoczęła we wspólnym grobie ze swoim mężem. Stąd ta decyzja, żeby zostać pochowaną w Wilnie.

Pomnik jest nietradycyjny, duża bryła z wycięciem. Teraz stoi w wyciętym miejscu piękny flakon z inicjałami MP.

Grób Marii Piłsudskiej przez wiele lat był bardzo skromny. To był drewniany krzyż z tabliczką. Dopiero po śmierci Piłsudskiego, rok 1935-1936, trudno mi powiedzieć, bo nie udało mi się znaleźć na ten temat żadnych informacji, po prostu wiem, że w momencie śmierci Piłsudskiego była o tym mowa, o cmentarzu, o osobach, które są tutaj pochowane. Opisano grób Marii, jak wygląda, więc jeszcze w tym momencie on był skromny.

Po śmierci Marszałka został wyremontowany. Nadaną mu modernistyczną, nowoczesną dosyć formę. Powstał w zakładzie Rudolfa Biknera, wileńskiego kamieniarza i uzyskał takie wycięcie. Muszę przyznać, że zawsze jak przyjeżdżałem na Rossę, zastanawiało mnie, czemu on jest taki nieforemny, taki niesymetryczny, co to za takie dziwne wycięcia. Gdy zacząłem zbierać materiały do książki o Marii Piłsudskiej, okazało się, że dotarłem do zdjęć. Jedno zdjęcie było na stronie prowadzonej przez Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą. Drugie udało mi się pozyskać do swoich zbiorów, które w książce wykorzystałem.

Okazało się, że po prostu w tym miejscu, w tym wycięciu pierwotnie stał flakon, urna, znicz, waza, jak by tego nie nazwać. Po prostu taki element dekoracyjny wykonany z brązu w postaci właśnie takiej wazy. Od góry z niej wychodzą płomienie i na tej wazie, na tym wybrzuszeniu są inicjały Marii MP. To jest element, który zaginął, nie potrafimy powiedzieć, kiedy. Był z brązu. Brąz jest cennym materiałem, więc, jak to się niestety dzieje, że cmentarze są ograbiane z tego typu elementów, został zapewne w czasie wojny, może po wojnie skradziony. No i ta pustka właśnie zionęła w tym miejscu i zwracała uwagę.

Natomiast ja w książce o Marii Piłsudskiej zwróciłem na to uwagę i zaproponowałem, że warto byłoby rozważyć zrekonstruowanie tego elementu, dopełnienie tej formy pierwotnej grobu. Tymi samymi ścieżkami, jak się okazało, niedługo później po wydaniu książki podążały myśli działaczy ze Społecznego Komitetu Opieki nad Rosją. W 2025 r. ten element został zrekonstruowany. Także dzisiaj grób znowu wygląda tak, jak chciał architekt, projektant, jak wyglądał przed wojną.

Czy ten element będzie pełnił wyłącznie funkcję dekoracyjną, czy też został zaprojektowany tak, aby można było w nim umieszczać znicze lub inne akcesoria?

Nie, to jest ozdoba, forma rzeźby symbolizującej, jak rozumiem płomień, może życie wieczne. No i to właśnie MP, inicjały Marii. Także nie jest to jakiś wazon, nie jest to pojemnik na znicz. Jest to po prostu dekoracyjny dodatek do grobu, który dopełnia tę formę.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme