Naujienų srautas

Wiadomości2025.05.28 15:21

Głód, porażenia prądem i groźne psy: żołnierz o okrucieństwach w rosyjskiej niewoli

Ciągły głód, pragnienie, nieustanna przemoc, wstrząsy elektryczne, presja psychiczna, wykorzystywanie seksualne, ataki psów, gryzące ciało owady – to tylko mała część tego, co przeżył Iwan Boczkariow, ukraiński obrońca z pułku Azow, który spędził dwa i pół roku w rosyjskiej niewoli i bohatersko bronił Mariupola, zmiecionego z powierzchni ziemi ogniem okupantów. Żołnierz, który przeżył prawdziwy koszmar, wkrótce wróci na front, by walczyć o swoją ojczyznę. Mężczyzna, który zadziwia swoją wewnętrzną siłą, martwi się teraz o brata, który nadal znajduje się w rękach Rosjan.

Po ataku Rosji na Ukrainę Iwan Boczkariow, znany jako „Witcher”, bronił Mariupola wraz ze swoimi towarzyszami z bohaterskiego pułku Azow.

Podczas gdy Rosjanie nieustannie terroryzowali, palili, ostrzeliwali, a w końcu starli Mariupol z powierzchni ziemi, Iwan i jego towarzysze broni pozostali w fabryce Azovstal.

Chociaż Rosjanie od tygodni ostrzeliwali otoczoną fabrykę, tamtejsi bohaterowie nie poddali się, a poruszające i inspirujące filmy z podziemi fabryki stały się popularne na całym świecie. Żołnierze, choć ranni, wyczerpani i w złym stanie, nie tracili ducha walki i śpiewali patriotyczne pieśni.

Świat do dziś pamięta dramatyczne negocjacje w sprawie ewakuacji mieszkańców Mariupola, a później losy żołnierzy, którzy przebywali w fabryce i do ostatniej chwili próbowali stawiać opór okupantom.

W połowie maja 2022 r. ogłoszono, że misja Azowa dobiegła końca i że rzekomo rozpoczęła się ewakuacja bojowników. Choć ogłoszono, że osiągnięto porozumienie w sprawie korytarza humanitarnego dla bezpiecznej ewakuacji żołnierzy, okupanci nadal ignorowali wielokrotne prośby Kijowa o wydanie żołnierzy Ukrainie lub państwu trzeciemu. Bohaterowie pozostawali w rękach rosyjskich przez długi czas, niektórzy z nich są tam do dziś, cierpiąc brutalne tortury.

Po obronie Azovstalu Iwan, podobnie jak wielu jego towarzyszy broni, został wzięty do niewoli w Rosji, gdzie spędził ponad dwa lata.

Młody mężczyzna nie tylko cierpiał straszne tortury, ale został również skazany za przestępstwa, których nie popełnił i osadzony w więzieniu o zaostrzonym rygorze.

Dopiero 18 października 2024 r. Iwan został zwolniony i wrócił na Ukrainę.

Iwan zgodził się opowiedzieć LRT.lt swoją historię podczas krótkiej wizyty w Kretyndze, gdzie przyjechał, aby opowiedzieć młodzieży o wojnie na Ukrainie i własnych doświadczeniach.

Każdy dom w Mariupolu krzyczał i płakał

Ogółem Iwan służył w siłach ukraińskich przez sześć lat. Kiedy Rosja rozpoczęła wojnę na pełną skalę, Iwan wraz ze swoimi towarzyszami z pułku Azow stanął w obronie Mariupola.

Iwan przez miesiąc przebywał w fabryce Azovstal, która stała się twierdzą dla żołnierzy pułku.

- Obrona miasta Mariupol trwała od 24 lutego do 15 kwietnia. Położenie samego Azovstalu przypomina wyspę oddzieloną od miasta rzeką, więc była jak twierdza. Przez ostatni miesiąc przebywaliśmy w samej fabryce, podczas gdy trwały negocjacje. Było wiele dyskusji - twierdzi Iwan.

Według rozmówcy, przez cały miesiąc rozważano trzy możliwe opcje losu żołnierzy: ekstradycję, uwolnienie lub niewolę. Wdrożono trzecią opcję – żołnierze trafili do rosyjskiej niewoli.

- Już wiedziałem i rozumiałem, jacy są Rosjanie. Wiedziałem, że nie przestrzegają żadnych zasad wojennych. Znałem ludzi, którzy wcześniej zostali pojmani przez Rosjan. Ponadto wiedziałem też, jak bardzo są wściekli, szczególnie na obrońców Azovstalu. Ich wojsko jest bardzo mocno pochłonięte propagandy, więc są niezwykle wściekli na żołnierzy Azowa. Pamiętam, że tego dnia [kiedy mieli zostać wzięci do niewoli] moi przyjaciele i ja przeczytaliśmy Konwencję Genewską i zrozumieliśmy, że nikt jej nie będzie przestrzegał i nie będziemy przetrzymywani w warunkach tam opisanych – wspomina żołnierz.

Podczas dwuipółletniego pobytu w niewoli Iwan nie spotkał żadnego przedstawiciela Czerwonego Krzyża, przez cały czas żył w niehigienicznych warunkach, był głodzony, poddawany presji psychicznej, bity, musiał znosić napaści na tle seksualnym i został skazany niezgodnie z prawem.

- Na początku myślałem, że próbują nas złamać psychicznie. <...> Sąd po prostu sfabrykował sprawę. Oskarżyli mnie o zabicie trzech cywilów w mieście podczas wojny – mówi Iwan.

Te oskarżenia są zupełnie absurdalne, bo w rzeczywistości wszystko było na odwrót. Rosjanie wykorzystali każdą okazję, aby zniszczyć miasto podczas ataku, podczas gdy ukraińscy żołnierze bronili go z całych sił.

- Domy mieszkalne, które zostały zbudowane przez Sowietów, mają bardzo słabe piwnice, nie zapewniają one żadnej ochrony podczas ostrzału. Pod każdym zniszczonym domem znajdowali się ludzie. Każdy dom w Mariupolu krzyczał i płakał, ponieważ ludzie zostali pogrzebani żywcem – dodaje żołnierz.

Niekończące się brutalne tortury

Rosyjska propaganda przedstawia sytuację tak, jak chce - tłumacząc, że to Ukraińcy popełnili zbrodnie wojenne w Mariupolu.

Okupanci, próbując ukryć popełnione zbrodnie wojenne, zrobili wszystko, co w ich mocy, aby oskarżyć jeńców wojennych o ich zbrodnie.

- Kiedy Rosjanie wzięli Ukraińców do niewoli, stosowali tortury, aby zmusić ich do przyznania się do popełnionych przez okupantów zbrodni. W moich aktach pisali, że zbombardowałem, zniszczyłem miasto, zabiłem cywilów. Spisali wszystko, co sami zrobili – mówi Iwan.

Bohaterowie Azowa, którzy nie uciekli z miasta, nie chcieli przyznać się do stawianych im zarzutów, więc Rosjanie zdecydowali o najokrutniejszych torturach, próbując złamać bojowników.

- Mogłem powiedzieć, że zabiłem Kennedy’ego – wspomina punkt rozłamu.

Iwan został uwięziony w najciemniejszym kręgu piekła Kremla, w więzieniu w Taganrogu. Mężczyzna został uwięziony w tej samej celi co znany radziecki seryjny morderca, gwałciciel, pedofil, nekrofil, kanibal i maniak Andriej Czikatiło.

- Jesteś w celi z maksymalnie pięcioma osobami. Nie wolno ci siedzieć ani leżeć. Więźniowie wstają o 6 rano i kładą się spać o 22.00. Można położyć się tylko w nocy, kiedy śpisz. W tym więzieniu panował szczególnie surowy reżim, przetrzymywano tam morderców, terrorystów i podobnych przestępców. Można wziąć prysznic tylko raz w tygodniu. Nie ma mydła ani pasty do zębów. W łóżkach jest mnóstwo pluskiew – opowiada Iwan.

Wszystko to było uzupełniane codziennymi „sesjami” tortur, gwałtów, wstrząsów elektrycznych i przemocy. Nie wszyscy schwytani przeżyli tortury – niektórzy zmarli, ponieważ obrażenia odniesione podczas tortur były zbyt poważne. Ponadto w podobnych więzieniach nie zapewnia się opieki medycznej.

- Bicia zdarzały się codziennie. Wypuszczali też psy, które zarówno straszyły, jak i gryzły. Takie rzeczy zdarzały się codziennie – wspomina żołnierz.

Maksymalnie okrutni ludzie

Po spędzeniu dwóch i pół roku w rosyjskiej niewoli i znoszeniu brutalnych tortur, Iwan wciąż wierzył, że zostanie wymieniony i odesłany do domu.

- Wiedziałem, że w tej wojnie jestem po stronie światła i prawdy i że podjąłem właściwe decyzje. Teraz jest bardzo ważne, abyście zrozumieli: jak każdy człowiek chciałem zrozumieć, dlaczego jestem torturowany, dlaczego jestem bity. Na początku myślałem, że chcą mnie zniszczyć moralnie jako swojego przeciwnika. Ale nawet kiedy zgodziłem się, że rzekomo jestem winny, wszystkie tortury i wykorzystywanie seksualne, presja psychologiczna się nie skończyły. Wtedy zrozumiałem, że byli po prostu niezwykle okrutnymi ludźmi – mówi Iwan, który przeszedł piekło.

Obrońca ukraińskiej wolności wciąż pamięta dzień, w którym został wyzwolony. To prawda, że ​​Rosjanie nie powiedzieli grupie żołnierzy, którzy zostali wymienieni, że zostaną odesłani do domu. Twierdzono, że więźniowie zostaną po prostu przeniesieni w inne miejsce.

- W tym czasie byłem już skazany. Powiedziano nam, że zostaniemy przeniesieni. Nie wiedzieliśmy, że będzie wymiana, ale mieliśmy nadzieję. Wszyscy, którzy byli na tej liście, naprawdę mieli nadzieję, że zostaną wymienieni. Podczas wymiany zostaliśmy przewiezieni specjalnym transportem, lecieliśmy też samolotem, a nawet zostaliśmy zawiezieni autobusem na granicę z Ukrainą. Kiedy żołnierz w ukraińskim mundurze wsiadł do tego autobusu, prawie straciłem przytomność. Byłem niesamowicie szczęśliwy – wspomina Iwan.

Ukrainiec, który przeszedł prawdziwe piekło niewoli, był w bardzo złym stanie i potrzebował opieki medycznej. Aby stanąć na nogi i powrócić do życia, potrzebował więcej niż jednej operacji, rehabilitacji i pomocy psychologów.

- Kiedy wróciłem, miałem 6 operacji. Wybili mi dwa zęby, złamali mi nos, bo cały czas musiałem klęczeć na betonie, na moich kolanach utworzyły się narośla [które trzeba było usunąć]. Musiałem klęczeć i podczas tortur. Miałem problemy z różnymi męskimi chorobami. To są męskie problemy, o których nie chciałbym za dużo mówić. Straciłem swoją męską siłę – sugeruje Iwan.

Martwi się o brata

Iwan jest gotowy wrócić na front i kontynuować walkę o wolność Ukrainy. Żołnierz do dziś nie wie, jaki jest stan i los jego brata Witalija Słobodeniuka, który również należał do oddziału Azow i został wzięty do niewoli przez Rosjan.

- Byliśmy przetrzymywani w różnych miejscach. Słyszałem tylko od innych mężczyzn, którzy już zostali wymienieni, że ma problemy zdrowotne. Dlatego jestem bardzo zaniepokojony. Ale on wciąż się trzyma i mam nadzieję, że zostanie wymieniony. Nie tracę nadziei – mówi ze smutkiem rozmówca.

Młody człowiek, który od trzech lat przebywał w rosyjskiej niewoli, stanął w obronie Ukrainy i wstąpił do pułku Azow, zainspirowany przykładem swojego starszego brata, Iwana.

Choć rozmówca w życiu zmierzył się z próbami, wydaje się, że oczy mężczyzny błyszczą radością życia. Iwan wspomina, że ​​po tym, co musiał znieść, przewartościował wszystko w życiu.

- Po niewoli, teraz, gdy mam co jeść i jestem wolny, jestem szczęśliwy. Tego mi wystarcza. <...> Żyję z myślą, że moi przyjaciele, mój brat, są nadal w niewoli. Mój brat poszedł po mnie do Azowa, chociaż go o to nie prosiłem. Jako mężczyzna, jako żołnierz, nie mogę sobie pozwolić na to, by pójść gdzie indziej lub żyć w cywilu. Jako żołnierz czuję honor i obowiązek wobec państwa, dopóki istnieje zagrożenie, dla cywilów, by ich bronić – podsumowuje Iwan.

Stracili zbyt wiele, by oddać terytorium

Świat uważnie obserwuje wysiłki Stanów Zjednoczonych, by doprowadzić Ukrainę i Rosję do stołu negocjacyjnego. Jak dotąd proces ten był niestabilny i złożony.

Iwan, który doskonale zna rosyjskie metody walki, moralność i okrucieństwo, powiedział, że wierzy, iż śmierć spowodowana wojną jest i powinna być zjawiskiem całkowicie nie do przyjęcia we współczesnym świecie.

- Kraj, który rozpoczął wojnę, nie ma żadnych wartości moralnych. My, razem z całym światem, musimy pokazać, że śmierć i wszystko, co się dzieje, jest całkowicie niedopuszczalne. Jeśli nie zrobimy tego teraz, to wszystko wydarzy się ponownie w Europie, na Ukrainie lub gdzie indziej. Kiedy zapłaciliśmy tak wysoką cenę, myślę, że nie możemy się poddać i oddać terytoriów, ponieważ wielu ludzi zginęło za nie – twierdzi Iwan.

Według rozmówcy, politycy mogą być w stanie pójść na pewne ustępstwa w zamian za pokój z Rosją, ale byłoby błędem zgodzić się na wszystkie absurdalne warunki, jakie teraz stawia agresor.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane