Ewentualna międzynarodowa wojskowa operacja pokojowa na Ukrainie jest dla Finlandii sprawą „złożoną”. Jesteśmy na pierwszej linii frontu, „w kłopotliwym położeniu geograficznym”. Priorytetem jest obrona i bezpieczeństwo kraju – powiedział szef resortu obrony Antti Hakkanen.
Minister, będąc gościem wieczornych wiadomości telewizji Yle, przyznał, że, aby Europa mogła uczestniczyć w negocjacjach pokojowych w Ukrainie, konieczne jest wzmocnienie zdolności obronnych na kontynencie. Trzeba udowodnić USA, że Europa dysponuje potencjałem ekonomicznym i militarnym – podkreślił.
W poniedziałek wieczorem prezydent Alexander Stubb zwołał także nadzwyczajne posiedzenie państwowego komitetu bezpieczeństwa i polityki zagranicznej poświęcone Ukrainie i możliwego zakończenia konfliktu zbrojnego z Rosją.
- Finlandia wspólnie z sojusznikami będzie kontynuować wsparcie na rzecz wzmocnienia Ukrainy oraz osiągnięcia trwałego i sprawiedliwego pokoju. Wynik wojny będzie miał istotny i długotrwały wpływ na bezpieczeństwo europejskie oraz transatlantyckie. Ukraina i Europa muszą uczestniczyć w dyskusjach dotyczących własnego bezpieczeństwa – podkreślono w komunikacie.
Dziennik „Ilta-Sanomat” pisze, że Finlandia liczy na udział USA w porozumieniu dotyczącym gwarancji bezpieczeństwa na Ukrainie, tak aby Rosja „zrozumiała”, że gdy ponownie zaatakuje spotka się z odpowiedzią Amerykanów. - Bez tego układ nie będzie miał większego znaczenia – podkreślił dziennik, powołując się na źródła. Ponadto fińskie władze stoją na stanowisku, że ewentualny udział Finów w możliwej międzynarodowej operacji pokojowej w Ukrainie nie może być „duży”.
Władze części krajów europejskich deklarują, że jest za wcześnie na rozmowy o wysłaniu wojsk na Ukrainę. Gotowość do skierowania sił do tego kraju wyraził premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Polski premier Donald Tusk wykluczył wysłanie polskich żołnierzy.

